fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Policealne kuźnie fachowców

ROL
Szkoły policealne wybierają młodzi ludzie, którzy szybko chcą się nauczyć konkretnego zawodu. Wśród słuchaczy coraz więcej absolwentów szkół wyższych
Chcąc dostać się do szkoły policealnej, nie potrzeba matury, wystarczy ukończyć liceum albo technikum. Dlatego trafiają tam również ci, którym powinęła się noga na egzaminie maturalnym – rok czekania na kolejną szansę wolą przeznaczyć na zdobycie konkretnych umiejętności.
Szkoły policealne mogą być też dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy nie dostaną się na wymarzone studia albo nie stać ich na naukę na kierunkach zaocznych. Wybierają je także młodzi ludzie, którzy chcą szybko, bo w ciągu dwóch lat, zdobyć konkretny zawód.
[srodtytul]Matematyka pomoże [/srodtytul]
Monika Jasińska, ekspert agencji zatrudnienia Manpower, twierdzi, że to może być dobra alternatywa dla studiów. Według niej dziś jest mniej istotne, czy kończy się [link=http://kariera.pl/edukacja]studia wyższe[/link], czy szkołę policealną; najważniejsze są rzeczywiste umiejętności potrzebne na rynku pracy.
– Wielu młodym ludziom wydaje się, że ich umiejętności są większe niż w rzeczywistości, np. że umieją obsługiwać programy komputerowe. Gdy jednak przychodzi do praktyki, okazuje się, że co najwyżej znają podstawy – komentuje Monika Jasińska. Jej zdaniem na naukę w szkołach policealnych decydują się ludzie, którzy albo nie chcą iść na studia, albo ich na nie nie stać, więc przesuwają je na później.
Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej w roku szkolnym 2009/2010 w ponad trzech tysiącach szkół policealnych uczyły się prawie 262 tysiące młodych ludzi. To sporo, ale prawie o jedną czwartą mniej niż w poprzednim, rekordowym roku, gdy liczba uczniów sięgała tam 344 tys., a i samych szkół było o ponad 300 więcej. Co ciekawe, dużo bardziej, bo o ponad jedną trzecią, zmniejszyła się liczba słuchaczy szkół publicznych, gdzie nauka jest bezpłatna. Mają one jednak mniejszą i mniej urozmaiconą ofertę niż ich konkurenci niepubliczni, którzy dopasowują się szybko do trendów na rynku pracy.
[srodtytul]Informatyk i fryzjer [/srodtytul]
Przedstawiciele placówek niepublicznych są dobrej myśli. – Szkoły policealne będą zyskiwały na znaczeniu – przekonuje Marta Musiałkiewicz z GoWork. pl – serwisu, który dotychczas zajmował się pośrednictwem pracy, a teraz otwiera własne szkoły policealne w największych miastach Polski. Od września rusza z kilkunastoma kierunkami w ramach dwuletniej szkoły policealnej. – Dla naszej firmy otwarcie szkoły policealnej było naturalnym kierunkiem rozwoju, bo ludzie chcą się uczyć i zdobywać konkretne wykształcenie, mieć w ręce zawód , a pięć lat nauki na studiach rzadko zapewnia doświadczenie niezbędne w pracy zawodowej – mówi Musiałkiewicz.
Jej zdaniem wprowadzenie obowiązkowej matematyki na maturze może skutkować mniejszą zdawalnością tego egzaminu, co będzie przeszkodą, by startować na studia, a przez to przysłuży się rozwojowi szkół policealnych. – Niewykluczone, że takie placówki czeka prawdziwy boom słuchaczy – prognozuje Musiałkiewicz.
Szkoły niepubliczne o uprawnieniach szkół publicznych otrzymują dotacje (połowę kosztów subwencji przypadającej na słuchacza w publicznej placówce prowadzącej kształcenie osób dorosłych) i mogą pobierać od słuchaczy czesne. W jednej z największych szkół policealnych, ogólnopolskiej Profesji, za naukę na kilkudziesięciu możliwych kierunkach opłata wynosi od 80 do 160 zł za miesiąc. Można wybierać tam spośród przeszło 40 specjalności, m.in. geodezji, fryzjerstwa, fotografii czy budowania okrętów (to ostatnie tylko na Pomorzu). Mimo że to placówka niepubliczna, w jej ofercie są też kierunki bezpłatne. – Turystyka, hotelarstwo, reklama i multimedia, BHP, finanse i rachunkowość oraz logistyka to kierunki, na które mamy teraz promocję. Nauka jest tam za darmo, więc przyciągają najwięcej chętnych – mówi Beata Leszczyńska z Profesji, dodając, że przy zapisach liczy się kolejność zgłoszeń.
Dla tych, którzy chcieliby jak najszybciej mieć fach w ręku, jest jeszcze do wyboru ponad 30 kierunków rocznych (m. in. instruktor odnowy biologicznej, fotoreporter czy pilot wycieczek), gdzie koszt nauki to 600 zł. W Cosinusie reklamującym się jako największa sieć szkół dla dorosłych w Polsce (ma placówki w ponad 40 miastach) największym powodzeniem wśród 20 kierunków cieszą się administracja, informatyka, kosmetyka i fryzjerstwo. – Ale na inne kierunki także nie brakuje chętnych – zaznacza Konrad Misiak z Cosinusa, który jako szkoła niepubliczna z uprawnieniami publicznej oferuje bezpłatną naukę.
[srodtytul]Po studiach do szkoły[/srodtytul]
Kosmetyka i fryzjerstwo, ale także nauka masażu i informatyka to najpopularniejsze kierunki wybierane przez słuchaczy szkół policealnych prowadzonych przez Fundację Oświatową – Europejskie Centrum Edukacyjne w Koszalinie. – Nasi absolwenci bez problemu znajdują zatrudnienie – zapewnia Ryszard Modzelewski, prezes Fundacji, gdzie na kierunku technik usług kosmetycznych nauka kosztuje 180 zł miesięcznie w systemie zaocznym (zajęcia co drugi weekend) i 250 zł za miesiąc w systemie dziennym. W przypadku technika masażysty należy zapłacić 200 zł miesięcznie, natomiast zajęć jest tyle samo co w systemie dziennym studium kosmetycznego.
Zdaniem Modzelewskiego absolwenci szkół policealnych bez problemu znajdują pracę dzięki dobremu przygotowaniu zawodowemu. Zajęcia praktyczne stanowią sporą część programu nauczania w takich szkołach. – Nie ma zjazdu bez zajęć praktycznych w pracowni kosmetycznej, fryzjerskiej czy masażu. Do tego dochodzą obowiązkowe cztery tygodnie praktyk w zakładzie działającym na rynku – mówi Modzelewski.
Dodaje, że co roku wśród słuchaczy koszalińskiej szkoły policealnej aż 10 – 15 procent stanowią absolwenci studiów wyższych. – Przychodzą do nas po studiach na kierunku technik masażysta czy technik usług kosmetycznych po to, by zdobyć ciekawy zawód i... pracę, o którą trudno im było po studiach – mówi Ryszard Modzelewski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA