fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dzika kraina bogatych i biednych

Przybywający w Bieszczady cenią piękną przyrodę. Na zdjęciu panorama z Połoniny Wetlińskiej
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Bieszczady przyciągają szukających spokoju artystów i polityków. Jeden z nich uwielbia spacery połoninami nocą
– Bo tu wszyscy czują się równi, niezależnie od zawartości portfela. To jest właśnie ten klimat, gdzie wszyscy bez względu na zawartość portfela – wielki bankowiec, celebryta lub szef Parlamentu Europejskiego, mogą usiąść przy jednej drewnianej ławie i razem napić się piwa. I pogadać o dzikości tych gór z zakapiorem bieszczadzkim, który utrzymuje się ze zbierania grzybów i borówek lub rzeźbienia prymitywnych diabełków – mówi Andrzej Potocki, dziennikarz telewizyjny i pisarz.
[srodtytul]Rozmawia się przy stole[/srodtytul]
Każdą wolną chwilę w Bieszczadach spędza znana aktorka i piosenkarka Anna Dereszowska. – Odwiedza nas w Cisnej wraz z córeczką – opowiada Sylwia Wieleba-Maślany, dyrektorka Centrum Kultury i Ekologii w Cisnej. Jej sąsiadem jest Krzysztof Myszkowski z zespołu Stare Dobre Małżeństwo.
Cisna to również miejsce wypadów dla piosenkarki Krystyny Prońko. To ona swoim hitem „Deszcz w Cisnej” przyczyniła się do reklamy gminy. I dzięki temu została jej honorowym obywatelem.
Jednak Sylwia Wieleba-Maślany wyraźnie zaznacza: – Znane osoby przyjeżdżają w Bieszczady odpocząć i się tym nie chwalą. Wyjmują zestaw telefonów komórkowych i pytają o miejsca, gdzie żaden nie ma zasięgu. Chcą być anonimowi, spotkać przygodnego turystę, pogadać o przyrodzie, czasami postawić mu piwo.
Lutek Pińczuk, szef najbardziej znanego bieszczadzkiego schroniska Chatka Puchatka, mówi, że chętnie pogada. Ale w schronisku, na górze. – U mnie rozmawia się przy stole, a nie przez telefon. Jak „Rzeczpospolita” chce się wspiąć na wyżyny, to proszę odwiedzić schronisko – zaprasza.
Chatka Puchatka gościła wiele znanych postaci i krąży o tym miejscu wiele legend.
Znajomi Lutka opowiadają, że choć jego zapasy w spiżarni są niewyczerpane, to późną nocą lub nad ranem zjeżdża terenówką lub quadem do wsi, by im umilić życie.
– Tu tak się żyje i nikt się nie chwali, kto z kim pije i sypia – mówi przyjaciel Lutka.
Przyznaje, że czasami ci wielcy, znani z ekranów telewizyjnych zachowują się gorzej od miejscowych spod sklepu z piwem. – Mają do tego prawo i wara wam dziennikarzom od tego. Wolnoć Tomku w swoim domku – broni.
[srodtytul]Pełen luz, nie to co w Zakopanem[/srodtytul]
Starosta bieszczadzki Krzysztof Gąsior tłumaczy, że znane osoby odwiedzają Bieszczady, bo tu nie krąży za nimi ogon fotoreporterów.
– Mają święty spokój i my to szanujemy – tłumaczy. Mówi, że ludzi w Bieszczady przyciąga niepowtarzalny klimat, a przede wszystkim możliwość rozkoszowania się naturalną przyrodą, bez afiszowania się, kim się jest.
– Może nie mamy pięciogwiazdkowych hoteli, ale goście, którzy nas odwiedzają, wolą mieszkanie w wiejskiej chałupie – opowiada.
Marek Kosmala z żoną i trójką dzieci z Knurowa w woj. śląskim spędza wakacje w ośrodku Jadzi i Władysława Wróblów w Wetlinie. – Tu jest pełny luz. Nie to co w Zakopanem, gdzie na ulicy trudno się przepchać w tłumie. Tu się oddycha prawdziwym polskim powietrzem – chwali.
A Władysław Wróbel podkreśla: – Może to nie są luksusowe warunki, ale ci wielcy tego świata właśnie tego pragną, by się wyciszyć.
[srodtytul]Czarne limuzyny śmigają[/srodtytul]
Bieszczady to również ulubione miejsce wakacyjnych wycieczek polityków. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Marek Kuchciński mówi, że uwielbia przemierzać połoniny... nocą.
– Szlaki są niemal puste – wspomina. I chwali: – Tu ludzie nie oszukują i mówią prosto z mostu, co myślą, jakie mają problemy.
Bieszczady uwielbiają politycy różnych opcji. Działacze Platformy Obywatelskiej odwiedzają głównie Cisną, gdzie mieszka była wójcina tej gminy, do niedawna szefowa podkarpackiej Platformy, a od roku europosłanka Elżbieta Łukacijewska.
– Jak Ela jest, to tylko widzimy te czarne limuzyny, które śmigają w kierunku jej domu – mówi pani ze sklepu z pamiątkami w centrum Cisnej.
Politycy spotykają się również w pięknie położonym na wzgórzu domu Adama Pęzioła w Ustrzykach Dolnych.
To były działacz opozycji, wojewoda krośnieński i opolski, a obecnie dyrektor delegatury Najwyższej Izby Kontroli w Lublinie.
Był związany z Platformą Obywatelską, a w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości wicepremier Zyta Gilowska zrobiła go wiceministrem finansów. Ma wielu przyjaciół wśród członków obu tych ugrupowań.
Lubi do niego zaglądać szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. – Nelli i Jan Rokitowie bywają u nas dość często – przyznaje Pęzioł. Kiedyś przy jednym stole spotkali się Nelli Rokita i aktor Marek Kondrat.
Jeden z bywalców domu Pęziołów opowiada, że posłanka Prawa i Sprawiedliwości z rozbrajającą szczerością zapytała aktora: – A tak naprawdę to kim pan jest i co pan w życiu robi?
Towarzystwo zamilkło, a znany aktor podziękował posłance za „uznanie”, wstał od stołu i opuścił towarzystwo.
– Od tamtej pory Kondrat, choć nas odwiedza, to nigdy się z tym nie afiszuje – mówi jeden z bieszczadzkich przewodników.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:
[mail=j.matusz@rp.pl]j.matusz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA