fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

KOmory – KAmerun

Przeciwnicy Komorowskiego widząc, że prowadzi, założyli konto „Nie dam się zastrzelić i wypatroszyć prezydentowi”
Facebook
Internauci kpili z zakazów i mimo ciszy szyfrem obstawiali wynik wyborów
Żółte kaczki – takie awatary (internetowe wizytówki) już w sobotę, pierwszym dniu ciszy wyborczej, pojawiły się na portalach społecznościowych: Facebooku i Naszej-Klasie, w profilach internautów sympatyzujących z Jarosławem Kaczyńskim.
Z kolei część internautów popierających Bronisława Komorowskiego, m.in. zarejestrowanych w facebookowym profilu „Zrobimy wszystko, aby PiS nie wrócił już do władzy”, odpowiedziała, umieszczając na swoich kontach zdjęcia kandydata PO.
[srodtytul]Zakazane słowa[/srodtytul]
Aż do ogłoszenia w niedzielę pierwszych, sondażowych jeszcze wyników sympatycy Kaczyńskiego i Komorowskiego przekonywali do poparcia swojego kandydata i ekscytowali się nieoficjalnymi przeciekami.
I kpili z obowiązkowej w Polsce ciszy wyborczej. „Niniejszym informuję, że podczas ciszy wyborczej zakazuje się używania następujących słów: Polska, prawda, prawo, sprawiedliwość, solidarność, afera, hazard, stocznia, lody (kręcone), Smoleńsk, samolot, katastrofa” – ironizował jeden z internautów.
– Komentarze w sieci niczego nie zmienią, bo ludzie, którzy idą głosować, są już przekonani, którego z kandydatów poprzeć. Trudno więc mówić, że internauci łamią prawo, a ściganie ich za to byłoby absurdem – komentuje Jan Puhl, dziennikarz tygodnika „Der Spiegel”. Dodaje, że w większości krajów UE cisza wyborcza nie obowiązuje.
Do intensywnej rozgrzewki przed niedzielnym pojedynkiem obu kandydatów ich zwolennicy w sieci przystąpili już w piątek po południu. Zaczęli rozsyłać e-maile wzywające do głosowania na danego rywala.
A na portalu Pardon.pl pojawił się film, w którym poseł PO Jerzy Fedorowicz czyta: „Lepiej boso wejść w psie gówno, pod sufitem mieć nierówno (…), z krematorium dostać paczkę, nic nie jedząc, dostać sraczkę (…) lepiej czuć do siebie wstręta, niż mieć Jarka prezydenta”.
[srodtytul]Mundial i wódka[/srodtytul]
W sobotę zwolennicy Kaczyńskiego mobilizowali się, wspominając o narodowej solidarności po tragedii smoleńskiej. „Szef był na Wawelu. Ludzie, którzy go widzieli, głośno skandowali jego imię” – informował na Facebooku działacz krakowskiego PiS.
Zwolennicy kandydata PO odpowiadali. „Jutro nie zmarnujcie swojego głosu. Kaczory nie mogą wrócić do władzy” – nawoływał na Twitterze internauta o nicku dziad5. „Cisza wyborcza to głupota. Głosujcie na Komorowskiego” – dodawała amarijka.
– Polacy są, jak widać, specjalistami w obchodzeniu zakazów – ocenia dr Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. – Problem byłby, gdyby jedna ze stron w ten sposób łamała ciszę, ale widać, że polityczne emocje sprawiły, iż obie  jej nie przestrzegają.
Internauci umówili się, że będą komentować wybory, podobnie jak w pierwszej turze, szyfrem. Jak przed dwoma tygodniami Komorowskiego przedstawili jako żużlowca Tomasza Golloba, a Kaczyńskiego – Jarosława Hampela. „Prowadzi przed Gollobem 8 procentami” – informowali w niedzielne południe. Furorę robiło też porównanie pojedynku kandydatów do meczu KAmerunu (Kaczyński) z KOmorami (Komorowski).
„O 10 KOmory miały 2 pkt przewagi, ale o 12 KAmerun miał już 54:46” – cieszył się jeden z internautów. „Na pewno jednak KAmerun jest zawsze silniejszy w I połowie, w II inicjatywę przejmują KOmory” – studził inny.
„Kurka, bo się już pogubiłam w tych szyfrach. To, kto prowadzi ośmioma punktami – Kaczyński czy Komorowski?” – dopytywała blogerka Kataryna.
W sieci pojawił się też pomysł, by sondażowe przecieki komentować, porównując procent alkoholu w wódkach: Absolucie (Komorowski) i Sobieskim (Kaczyński). – To wszystko pokazuje, że cisza wyborcza nie ma żadnego sensu. Miała, ale zanim pojawiły się nowe technologie. Teraz, gdy wszystko można wrzucić do sieci, jest fikcją – konkluduje dr Drzonek.
[srodtytul]Za zdrowie Gajowego[/srodtytul]
Na ogłoszone o godz. 20 sondażowe wyniki wyborów internauci zareagowali natychmiast. Już kilka minut po wystąpieniu Bronisława Komorowskiego jego przeciwnicy na portalu Facebook założyli konto „Nie dam się zastrzelić i wypatroszyć prezydentowi” nawiązujące do wypowiedzi Janusza Palikota (PO) porównującego Jarosława Kaczyńskiego do wilka, którego myśliwy Komorowski zastrzeli i wypatroszy. „Nie spodziewałem się, że po ponad 21 latach doczekam prezydenta, którego popierają: Jaruzelski i Urban” – komentował na Twitterze internauta o nicku dziennikarz. „Zanim ten kaszalot spłynie, będę miał 40 lat. Szkoda Polski. Mnie mi szkoda. Mam dość ku…a  ciągle tego przegrywania” – żalił się inny.
Sympatycy PO triumfowali. „Polska wybrała przyszłość, modernizację, spokój, zgodę i dorabianie się. A ja razem z nią. Piję za zdrowie Gajowego, na niego głosowałem” – cieszył się na Twitterze Piotr Wereśniak, reżyser. Ale gratulował też PiS wyniku i dobrej kampanii. A znany z niechęci do PiS bloger Azrael na tymże komunikatorze wieszczył: „Ten wynik to apogeum kariery JK i PiS. Trend dla PiS jest chwilowo rosnący z powodu sentymentu po katastrofie smoleńskiej. To się skończy”.
Padały i mocniejsze słowa.  Wpis internauty o nicku Polak na stronie TuskWatch był tak wulgarny, że jej administrator zablokował go. Z kolei jeden z  sympatyków Platformy, komentując tekst Kataryny, umieścił na jej blogu taki komentarz: „Kacze ści... na kolana, nadchodzi Prezydent Komorowski, nadzieja Ojczyzny na modernizację, postęp, spokój. No już cicho, paciorek, pomodlić się i od jutra ani słowa na Prezydenta, tyle się nasłuchałem o tym, że Prezydenta trzeba szanować bezwzględnie, tak zdecydował oszołomski naród, uszanujcie to i do budy ujadać, a nie publicznie”.
[ramka][srodtytul]Naruszenie ciszy wyborczej[/srodtytul]
Do najpoważniejszego naruszenia ciszy wyborczej doszło we Wrocławiu, gdzie grupa zamaskowanych mężczyzn wtargnęła do siedziby komisji wyborczej. Wykrzykiwali pod adresem jednego z kandydatów wulgarne hasła. Szuka ich policja. Funkcjonariuszom udało się natomiast zatrzymać mężczyzn, których podejrzewa o to, że w siedzibie komisji na Politechnice Warszawskiej rozpylili gaz pieprzowy. Funkcjonariusze sprawdzają też, czy ciszy wyborczej nie złamała TVP Info, która pokazała, jak Jarosław Kaczyński po wyjściu z lokalu wyborczego, odpowiadając na pytanie gruzińskiej dziennikarki, mówił o stosunkach z Rosją i Ukrainą po swoim ewentualnym zwycięstwie.
W kilku miejscowościach zdarzyły się też przypadki rozdawania ulotek wyborczych i zrywania plakatów kandydatów.
[i]—ww, pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA