fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Samorząd

Burmistrz pozywa Loleczka

Rafał Gersten, przedsiębiorca pozwany przez burmistrza, twierdzi, że nie jest autorem wpisów, choć przyznaje: – Mam z nim na pieńku
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Jerzy Haszczyński
Ruszył proces, w którym burmistrz Karpacza pozwał internautów. Pomógł ich zidentyfikować sąd
Loleczek, guestor777, hotelarz 1977 oraz stawros 77 – mieszkańcy Karpacza, mieli wpisami na forach dyskusyjnych przez rok pomawiać Bogdana Malinowskiego o zachowanie, które poderwałoby zaufanie do niego potrzebne do pełnienia funkcji burmistrza – takie oskarżenie odczytano 30 czerwca na pierwszej rozprawie w jeleniogórskim sądzie. Burmistrz zażądał przeprosin na stronie internetowej miasta, ale w sądzie nie doszło do ugody.
Wpisy, w których internauci zarzucali mu m.in. pijaństwo i nieobyczajne zachowanie w miejscach publicznych, zostały już skasowane przez administratorów portalu.
Malinowski twierdzi, że nie zainspirował go przypadek szczeciński, opisany w listopadzie 2009 r. w „Rz”, a wręcz przeciwnie – to raczej on może uważać się za prekursora egzekwowania odpowiedzialności za słowa w Internecie.
O postawienie autorów wpisów Malinowski zabiega bowiem od grudnia 2008 r. Choć przyznaje, że wielokrotnie spotykał się z mniej lub bardziej otwartą krytyką (do 1990 r. był naczelnikiem miasta, potem burmistrzem – startował z list lokalnych komitetów, ale jest w SLD), lecz tym razem nie wytrzymał. Zawiadomił policję. Ta uznała, że choć teksty oceniają jego poczynania jako samorządowca oraz odnoszą się do sfery obyczajowej, burmistrz powinien wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia. – Ustalanie tożsamości internautów trwało wieki – wzdycha Malinowski.
[srodtytul]Sąd tropi IP[/srodtytul]
Jak burmistrz zdobył u operatorów telekomunikacyjnych informacje o tym, komu przypisano konkretne adresy IP? Wszak Malinowski złożył pozew jako prywatna osoba, a nie samorządowiec, którego pomówienie ścigane jest z oskarżenia publicznego.
Pełnomocnik burmistrza, mecenas Tomasz Konkol z kancelarii K&K, która obsługuje Urząd Miejski Karpacza, fachowo tłumaczy informatyczne zawiłości: – IP internauty nie zawsze jest dynamiczne. Można prześledzić również posty osoby posługującej się tym samym nickiem.
Adwokat skorzystał z możliwości przeprowadzenia przez policję postępowania dowodowego w prywatnej sprawie. Bo jeleniogórski sąd, choć z jednej strony wezwał burmistrza do podania personaliów internautów, to z drugiej z własnej inicjatywy zlecił to policji.
Sędzia Andrzej Wieja, rzecznik jeleniogórskiego Sądu Okręgowego, przyznaje, że nie ma paragrafu nakazującego wspomagać w ten sposób oskarżyciela prywatnego. Co więcej, z przepisów wynika, że jeśli nie jest on w stanie podać tych danych, sprawę się umarza.
Ale, jak dodaje sędzia Wieja, oskarżyciela prywatnego można wesprzeć, gdy w oczywisty sposób sam nie może zdobyć pewnych danych. – Na pewno burmistrz nie miałby szans sam ustalić IP pomawiających go internautów – tłumaczy. – Przede wszystkim sąd doszedł do wstępnego wniosku, że pomówienia wyczerpują znamiona przestępstwa.
Prof. Zygfryd Siwik z Rady Legislacyjnej przy premierze do tej procedury nie ma zastrzeżeń. – Sąd karny ma obowiązek ustalenia prawdy obiektywnej, a oskarżyciel prywatny nie może być w gorszej sytuacji niż publiczny – zaznacza.
Jego zdaniem ta sprawa pokazuje, że przestępstwo pomówienia w mediach dotyczy nie tylko dziennikarzy, stąd likwidowanie zagrożenia karą pozbawienia wolności byłoby pochopne (grozi za to do dwóch lat więzienia). – Statystyki są wymowne: w latach 1998 – 2009 na 200 skazań z art. 212 kodeksu karnego tylko 20 przypadków dotyczyło dziennikarzy.
Ostatecznie dane internautów ustalono u operatorów pod koniec 2009 r. Według Malinowskiego i policji niekorzystne dla burmistrza opinie pisali miejscowi przedsiębiorcy branży turystycznej oraz strażnik miejski.
– Mam nadzieję, że proces, w odróżnieniu od ustalania personaliów, skończy się błyskawicznie – mówił „Rz” przed pierwszą rozprawą burmistrz. – Trzeba ponosić konsekwencje swego działania. Plucie kosztuje – dodawał i nie wykluczał, że będzie się domagał od oskarżonych wpłat na organizacje społeczne.
Ale zidentyfikowanie, kto jest właścicielem adresu IP, to w tym wypadku tylko początek długiej drogi do ustalenia, że kryje się za nim ta, a nie inna osoba. Jak bowiem zeznali na policji karpaccy hotelarze, udostępniali gościom tzw. wi-fi, czyli bezprzewodowy dostęp do Internetu, nie zabezpieczając go hasłem.
Takiego argumentu używa też strażnik miejski Grzegorz Kubik. – Stawros77 to nie ja – zapewnia. – W mieszkaniu uruchomiłem sieć domową, bez zabezpieczania hasłem. Z mojego IP skorzystać mógł każdy w promieniu kilkudziesięciu metrów.
Zdaniem adwokata Mikołaja Pietrzaka, partnera w kancelarii Pietrzak & Sidor, policja i sądy, zapewniając pokrzywdzonemu realną możliwość dochodzenia swych praw, powinny uważać, by nie naruszać praw osób trzecich. – Chociażby przez ujawnianie danych osobowych w sytuacjach, gdy nie jest to niezbędne do ścigania sprawcy czynu karalnego – wyjaśnia mec. Pietrzak.
[srodtytul]Pozwany kontratakuje[/srodtytul]
Najbardziej zdziwiony umieszczeniem w gronie oskarżonych jest Rafał Gersten, miejscowy przedsiębiorca od lat wojujący z burmistrzem. Gersten prowadzi firmę Karkonoskie Drezyny, zmusił nawet burmistrza do przejęcia przez miasto dworca kolejowego, ale Malinowski zamienił go w magazyn.
– Mam z nim na pieńku – przyznaje przedsiębiorca.
– Policja przesłuchiwała mnie w sprawach różnych rzekomych przestępstw, ale nigdy nie dotyczyło to wpisów do Internetu.
W prywatnym akcie oskarżenia Malinowski wymienia Gerstena jako guestora777. Z dokumentacji zebranej przez policję wynika jedynie, że osoba o tym nicku miała korzystać z komputerów w Związku Gmin Karkonoskich. – Policja stwierdziła, że nie da się ustalić autora wpisu, który pojawił się około północy na forum – wspomina Sławomir Czetwertyński ze związku. – A pan Gersten współpracował z nami na umowę-zlecenie, ale kilka miesięcy później. I raczej nie miał kluczy do biura.
Dlatego prof. Siwik zaleca ostrożność w formułowaniu oskarżeń, które naruszałyby dobra osobiste niewinnych osób.
– Fałszywe oskarżenia to przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, są ścigane z oskarżenia publicznego.
Takie właśnie kroki rozważa Gersten. – A z ustaleniem personaliów sprawcy nie będę miał najmniejszych problemów – zauważa.
[ramka][b]Spór w Szczecinie[/b]
W 2009 r. prezydent Szczecina Piotr Krzystek uznał za pomówienia krytykę na lokalnych forach internetowych. Chodziło o 170-metrowe mieszkanie komunalne, które sąd nakazał mu oddać (otrzymał je bezprawnie, tanio wykupił, w końcu przepisał na żonę). Prokuratura odmówiła zajęcia się sprawą wpisów, ale po skargach prezydenta wszczęła śledztwo. Chodziło o ustalenie danych internautów, by Krzystek mógł skierować do sądu prywatne akty oskarżenia. Nie wpłynęły do dziś, a zdemaskowani internauci mówili “Rz”, że spotkali się z szykanami w miejscach pracy.
[i]—jak[/i][/ramka]
[ramka][b] [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/07/03/burmistrz-pozywa-loleczka/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA