fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Wstrząsy silniejsze i dłuższe niż na Haiti

Mieszkańcy tego regionu muszą być gotowi na kataklizmy – mówi dr Paul Earle z Geological Survey w USA
[b]Rz: Trzęsienie ziemi w Chile miało siłę 8,8 stopnia w skali Richtera. Co ludzie wtedy odczuwają?[/b]
[b]Paul Earle:[/b] Ziemia dosłownie ucieka spod nóg, tak, że nie da się ustać. Ludzi ogarnia panika. To trzęsienie było piątym co do wielkości od 1900 roku, czyli od czasu, kiedy zaczęto pomiary. Jeśli chodzi o ilość uwolnionej energii, było ono 500 razy silniejsze od styczniowego trzęsienia na Haiti. Trwało 120 sekund, kilka razy dłużej niż poprzednie.
[b]W takim razie to zdumiewające, że jest tak mało ofiar.[/b]
Tym razem epicentrum było na styku płyt tektonicznych, jakieś 35 kilometrów pod kontynentem południowo-amerykańskim i 100 kilometrów od brzegu. Rozłożyło się na obszarze 400 kilometrów kwadratowych. Natomiast w przypadku trzęsienia ziemi na Haiti epicentrum znajdowało się blisko stolicy, a wstrząsy były znacznie bardziej skoncentrowane. Objęły obszar 50 kilometrów kwadratowych. W efekcie liczba ofiar była znacznie większa. Znaczenie ma także to, że w Chile domy buduje się z myślą o tym, że jest to teren aktywny sejsmicznie. Na Haiti, jednym z najbiedniejszych krajów półkuli, nikt nie zaprząta sobie tym głowy i wszystko się waliło jak domki z kart.
[b] Można się spodziewać kolejnych wstrząsów wtórnych?[/b]
Z pewnością. Mieliśmy już wstrząs o sile 6,9 w skali Richtera, a więc niewiele słabszy od trzęsienia na Haiti. Kiedy wychodziłem w sobotę z naszego centrum w Denver odnotowano już ponad 60 wstrząsów wtórnych, i to tych silniejszych. Słabsze liczy się w setkach. Takie wstrząsy mogą się pojawiać jeszcze przez kilka tygodni, a bardzo czuła aparatura będzie je nawet wyłapywać przez wiele miesięcy.
[b]Miejsce trzęsienia nie było chyba dla pana zaskoczeniem. Rejon nieprzypadkowo nazywa się pacyficznym pierścieniem ognia.[/b]
To prawda. W tym rejonie trzeba być zawsze gotowym na taki kataklizm. Od 1973 roku w Chile było 13 trzęsień ziemi o sile co najmniej 7 stopni w skali Richtera. Płyta kontynentalna Nazca wsuwa się tutaj pod płytę południowo-amerykańską. Odbywa się to z prędkością 8 centymetrów na rok i ten proces cały czas trwa, uwalniając wielką energię, która powoduje wypiętrzanie Andów, no i trzęsienia ziemi. W 1960 roku w Chile zanotowano najsilniejsze trzęsienie ziemi w ostatnich 100 latach. Miało moc 9,5 stopnia w skali Richtera. Podobną siłę miało tylko to, które wywołało tsunami w Azji w 2004 roku.
[b] Teraz też było poważne zagrożenie wystąpieniem tsunami. Na szczęście fale okazały się mniejsze, niż przewidywano. Dlaczego?[/b]
Trzęsienie, które wywołało azjatyckie tsunami, było dużo silniejsze. To główny czynnik, który spowodował, że powstała niszczycielska fala. Powstanie tsunami to bardzo skomplikowany proces, a czynników wpływających na wielkość fal jest dużo więcej. To między innymi głębokość epicentrum i głębokość wody. Tym razem splot wydarzeń okazał się korzystny i nie powstała fala, która mogła zniszczyć wybrzeże Hawajów czy Japonii.
[b] Czy robimy jakieś postępy w przewidywaniu takich klęsk żywiołowych?[/b]
Ciągle nie potrafimy przewidzieć ani kiedy, ani jak duże będzie trzęsienie ziemi. Ale wiemy, w których miejscach występują. To, że w Chile znowu się zdarzy, było wiadomo.
[b]Dwa trzęsienia ziemi, jedno po drugim, to coś nadzwyczajnego?[/b]
Absolutnie nie. Co roku mamy kilkanaście trzęsień ziemi o sile co najmniej 7 stopni. W tym przypadku nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności było tylko to, że kataklizmy dotknęły gęsto zaludnione obszary.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA