fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Biura podróży słono zapłacą za bezpieczeństwo swoich klientów za granicą

Wyższe gwarancje zapewnią pełny zwrot kosztów klientom bankrutującego biura
Niewykluczone, że jeszcze dziś w Sejmie odbędzie się drugie czytanie znowelizowanej ustawy o usługach turystycznych. Jeśli tak się stanie, jutro odbyłoby się głosowanie nad nią.
Nowe przepisy mają być bezpiecznikiem dla turystów wyjeżdżających za granicę z biurem podróży. Zagwarantują im zwrot poniesionych kosztów na wypadek, gdyby splajtowało. A jeśli plajta biura dopadłaby jego klientów na wycieczce, zapewnią sprowadzenie ich do kraju.
W jaki sposób? Poprzez obowiązkowe gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe. Wyższe niż dotychczas, co dla biur będzie oznaczało zwiększenie kosztów. Jeszcze nie wiadomo, jak bardzo, choć w branży pojawiają się szacunki, że nawet kilkakrotne. – Sam kierunek zmian w przepisach jest słuszny. Ale duży wzrost wydatków może część biur podróży rozłożyć na łopatki – ostrzega wiceprezes Rainbow Tours Remigiusz Talarek. Także Polska Izba Turystyki jest mocno zaniepokojona. – Ucierpią zwłaszcza mniejsze biura, które nie będą mieć wystarczającego majątku wymaganego przy udzielaniu gwarancji – twierdzi prezes PIT Jan Korsak. Tymczasem Andrzej Gut-Mostowy z PO, poseł sprawozdawca ustawy, argumentuje:
– Jeśli mamy na jednej szali branżę obawiającą się wzrostu składek, a na drugiej bezpieczeństwo ludzi korzystających z usług turystycznych, to priorytetem są ci drudzy – oznajmia.
Inne rozwiązanie forsowała PIT. Proponowała powołanie funduszu gwarancyjnego, zasilanego składkami biur odprowadzanymi od każdego wysyłanego za granicę klienta. Miał on także nadzorować działalność branży. Zdaniem Gut-Mostowego prace nad powołaniem takiego funduszu zostaną jednak w przyszłości wznowione.
W przepisach pojawiło się jeszcze jedno zabezpieczenie. Jeśli wobec biura turystycznego zostanie wszczęte postępowanie upadłościowe, marszałek województwa będzie mógł wykreślić je z rejestru. Teraz trzeba z tym czekać do wyroku sądowego, co naraża turystów, bo bankrutujące biura dalej mogą organizować wycieczki. Ale w ustawie zabrakło postulowanej przez PIT możliwości nadzoru nad kondycją ekonomiczną touroperatorów. Izba proponowała obowiązkowe kontrole finansowe ich bilansów przynajmniej co pół roku, a nawet co kwartał, bo klienci nie wiedzą, czy kupują wycieczkę w firmie finansowo stabilnej czy takiej, która ledwo wiążą koniec z końcem. Pozostanie więc, jak było. A sprawdzić można jedynie nielicznych: turystyczne spółki notowane na giełdzie oraz firmy publikujące wyniki finansowe w Internecie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA