fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Możemy zdobyć pięć złotych

Tytuł jest mylący, nie chodzi o zapomogę czy zwrot podatku, ale o polskie triumfy olimpijskie. Mam nadzieję, że po igrzyskach w Vancouver serdecznie wspomną państwo tego, kto pierwszy zapowiedział nasz wielki sukces
Koledzy pukają się w czoło, ja wiem swoje. Nasi wrócą z pięcioma medalami. Dotychczas na zimowych igrzyskach zdobyliśmy osiem, w tym jeden złoty, a teraz od razu pięć? Tak jest. Skąd we mnie tyle wiary?
Ano stąd, że kandydaci do medali: biegaczka Justyna Kowalczyk, skoczek Adam Małysz i biatlonista Tomasz Sikora są najlepszymi w Polsce specjalistami w swoich konkurencjach, a konkurencje te, chcemy czy nie, to nasze specjalności narodowe.
Weźmy biegi kobiet. Kto u nas biega z siatkami po wsiach i osiedlach? Przecież nie faceci. W którym innym kraju popularność zyskałby obrzydliwie szowinistyczny dowcip o mężu, który wraca do domu i wrzeszczy: „Dawaj obiad!”, żona pyta skromnie: „A magiczne słowo?”, „Biegiem!” – krzyczy mąż...
Może i niechlubne, ale na pewno bogate tradycje mamy w bieganiu nie tylko kobiecym. Chłopcy też od najmłodszych lat słyszą: „Idź sobie pobiegać, bo tatuś musi z mamusią porozmawiać” albo „Biegnij do cioci, ciocia się ucieszy”. Ale sukcesy, jak widać po pani Justynie, odnosi na tym polu płeć piękna.
Może dlatego, że chłopcom bieganie za dziewczynami z czasem przestaje wystarczać. Coś by sobie strzelili – tak zwaną lufę, tak zwanego kielona, albo cokolwiek innego, byle się w tę srogą zimę ciut rozgrzać.
Na sukcesy Tomasza Sikory w biatlonie, gdzie trzeba mieć nogi do biegania, a głowę do strzelania, złożyły się także nasze bogate tradycje łowieckie. Zwłaszcza te z minionej epoki, gdy człowiek leciał na łeb na szyję od sklepu do sklepu, polując na papier toaletowy.
„Papier rzucili!” – rozlegało się między blokami i ze wszystkich klatek wybiegali ludzie. Na ogół w kapciach, bo nart jeszcze wtedy w sklepach nie było. Dziś jest wszystko, nic tylko biegać, strzelać i wołać: „Który mi teraz podskoczy?”. Właśnie, nasz kolejny sport narodowy – skoki. Wałęsa przeskoczył płot w stoczni, to Małysz nie da rady na skoczni? Spokojnie da, i to z przytupem.
Ktoś powie, że w porównaniu ze Skandynawami czy Austriakami i tak wypadniemy blado. Odpowiem: skandynawsko-austriackie gadanie. Dopiero zaczynamy być zimową potęgą, dajmy tym przydrożnym zaspom urosnąć! Przyjdzie dzień, że zamieszamy też w łyżwiarstwie czy hokeju. Na razie zamiast kręcić się na lodzie, większość woli kręcić lody...
Przepraszam, śliski temat, nie na igrzyska.[link=http://blog.rp.pl/feusette]blog.rp.pl/feusette[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA