fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Deportacje na nieludzką ziemię

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Dziesiątki tysięcy zniczy zapłonie dziś wieczorem na starej stacji kolejowej w Przemyślu. Będą symbolizować tysiące ofiar deportacji Polaków z terenów okupowanych przez ZSRR.
W 70. rocznicę pierwszej deportacji Polaków 10 lutego 1940 roku do Przemyśla przyjechali Sybiracy oraz Kresowianie i ich bliscy z całego kraju. Wspólnie z mieszkańcami miasta spotkają się na nieczynnym torowisku w Bakończycach. To była jedna z tych stacji kolejowych na terenach okupowanych przez ZSRR, na której Sowieci pakowali Polaków do bydlęcych wagonów i wywozili na nieludzką ziemię syberyjskiej tajgi i stepów Kazachstanu. — Chcemy przypomnieć o gehennie naszych rodaków, których wielu już nie wróciło do ojczyzny — mówi Adam Halwa, dyrektor Centrum Kulturalnego w Przemyślu. Centrum wspólnie z Marszałkiem Województwa Podkarpackiego, przemyskim oddziałem Związku Sybiraków oraz Stowarzyszeniem Rekonstrukcji Historycznych X.D.O.K. z Przemyśla zorganizowało akcję "Zapal znicz wywiezionym na nieludzką ziemię". Adam Halwa spodziewa się na stacji kolejowej w Bakończycach kilku tysięcy osób, które zapalą dziesiątki tysięcy zniczy ku czci wszystkich tych, którzy zostali deportowani. Akcja rozpocznie się o 16. i potrwa do 21.
Na dworcu kolejowym w Przemyślu można też obejrzeć wystawę "Zesłańcy, Sybiracy, Deportowani", przygotowana przez rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.
[srodtytul] Niebezpieczni dla Sowietów [/srodtytul]
"Dziesiąty luty będziem pamiętali, gdy przyszli Sowieci, myśmy jeszcze spali, i nasze dzieci na sanie wsadzili, na główną stację wszystkich dowozili" - głosi ballada anonimowego autora.
Pierwszą deportację władze sowieckie przeprowadziły 10 lutego 1940 roku. Dokonano jej na podstawie uchwały z 5 grudnia 1939 roku, podjętej przez Radę Komisarzy Ludowych ZSRR wraz z Biurem Politycznym, o wysiedleniu tak zwanych "osadników". Z danych NKWD wynika, że z dawnych terenów wschodniej Polski do północnych terenów Rosji i na zachodnią Ukrainę w lutym 1940 roku wywieziono 140 tysięcy ludzi, w większości Polaków, a także Ukraińców i Białorusinów. Niektórzy historycy podają, że podczas pierwszej deportacji wywieziono ponad 200 tysięcy osób. Władze sowieckie chciały w ten sposób usunąć z dawnych terenów wschodnich II Rzeczypospolitej wszystkich ludzi uznanych za "niebezpiecznych" dla Sowietów. Kategorie ludzi podlegających deportacji z terenów objętych okupacją sowiecką ulegały nieustannemu poszerzaniu. Do łagrów początkowo wywożono przedstawicieli polskiej inteligencji i ich rodziny, właścicieli ziemskich, osadników-Piłsudczyków, policjantów, kombatantów wojny 1920 roku, nauczycieli, urzędników, a później także bogatszych rolników i robotników wykwalifikowanych. Na listach deportacyjnych znalazła się większość leśników, od stopnia gajowego poczynając. — Przyjmuje się, że deportacje ze wschodnich terenów Polski objęły 45,5 tys. leśników i robotników leśnych oraz 67,8 tys. członków ich rodzin, co stanowi 75 % zatrudnionych — mówi Edward Orłowski z Nadleśnictwa w Komańczy. W czasie pierwszej deportacji temperatura dochodziła nawet do minus 40 st. C. Na spakowanie się wywożonym dawano od kilkudziesięciu do kilkunastu minut. Nie wszystkim zesłańcom, stłoczonym w bydlęcych wagonach - tiepłuszkach, udało się dotrzeć na miejsce w dalekiej Syberii i Kazachstanie. Wielu zmarło w drodze podczas kilkutygodniowej podróży w głodzie i chłodzie.
[srodtytul] Cztery sowieckie deportacje [/srodtytul]
W latach 1940-1941 władze radzieckie przeprowadziły cztery wielkie wywózki ze wschodniej Polski (w lutym, kwietniu i czerwcu 1940 oraz w maju - czerwcu 1941 roku), oficjalnie nazywane "przesiedleniem". Wywiezieni trafiali w okolice Archangielska oraz do Irkucka i Kraju Krasnojarskiego. Według różnych szacunków, podczas czterech masowych deportacji, zesłano od ponad 300. tysięcy Polaków, co zostało udokumentowane, do 1 miliona 300. tysięcy. Kilkanaście tysięcy osób zmarło wskutek epidemii, chorób, głodu i wycieńczenia spowodowanego pracą ponad siły. Tylko nielicznym zesłańcom udało się przeżyć i wrócić po wojnie do kraju. Prof. Andrzej Paczkowski w "Czarnej księdze komunizmu" podaje, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach - od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę wpół przymusową - ponad 1 milion osób, a więc co dziesiątego obywatela Rzeczypospolitej, który mieszkał lub znalazł się na tym terytorium. Nie mniej niż 30 tys. osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób.
[srodtytul]Będzie rekonstrukcja wywózek [/srodtytul]
Dzisiejsza akcja palenia symbolicznych zniczy jest tylko jednym z elementów upamiętnienia wywózek Polaków w głąb ZSRR. — 28 lutego na torowisku w Bakończycach planujemy wielką rekonstrukcję wydarzeń sprzed 70 lat — zapowiada Adam Halwa. Weźmie w niej udział ponad 500 aktorów i statystów. Organizatorom udało się z Muzeum Kolejnictwa w Chabówce pozyskać zabytkową lokomotywę z charakterystyczną czerwoną gwiazdą z przodu i bydlęce wagony. Takimi właśnie składami Sowieci wywozili rodaków w głąb ZSRR. — To nie będzie typowa rekonstrukcja wojenna, ale bardziej widowisko teatralne, przypominające jak wyglądały i w jakich warunkach deportowano Polaków — zaznacza Adam Halwa.
Patronat honorowy nad imprezą objął prezydent Lech Kaczyński, który prawdopodobnie 28 lutego przyjedzie do Przemyśla. Zaproszony też został Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na Uchodźstwie oraz prezes IPN Janusz Kurtyka, a także biskup polowy Wojska Polskiego, gen. dyw. Tadeusz Płoski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA