Biznes

Orlen skarży się w Brukseli na Litwę

Orlen
Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
PKN: Litwa wspiera monopol swoich firm. Koncern skieruje skargę do Komisji Europejskiej na Koleje Litewskie – dowiedziała się „Rz”. Spółka przyznaje: to forma nacisku – skoro partner fauluje, niech rozstrzygnie Unia
Największy polski producent paliw zarzuca Kolejom Litewskim zawyżanie stawek za transport paliw z rafinerii w Możejkach (działa pod nazwą Orlen Lietuva). Do ich przewozu uprawniona jest wyłącznie ta państwowa firma. To element batalii o port w Kłajpedzie – płocki koncern nie dogadał się z Litwinami w sprawie przejęcia terminalu. Sprawa ma też związek z ewentualną sprzedażą Możejek przez Orlen („Rz” pisała o tym 2 lutego). Ambasada Litwy w Polsce odmówiła „Rz” komentarza.
– Protekcjonizm chroniący interesy litewskich spółek państwowych to główny powód, dla którego Orlen Lietuva zaniechał przejęcia kontroli nad którymś z portów bałtyckich – mówi Krystian Pater, prezes Orlen Lietuva. – Urzędnicze decyzje wypaczają rynkowe zasady działania na Litwie, dlatego rozważamy podjęcie kroków prawnych na szczeblu europejskim – przyznaje. – Jeśli dostaniemy taką skargę, na pewno się jej uważnie przyjrzymy – mówi „Rz” Jonathan Todd, rzecznik ds. konkurencji w kończącej kadencję KE.
Rafineria w Możejkach jest nierentowna m.in. z powodu kosztów. Po pierwsze – sprowadza ropę drogą morską. Gdyby wybudowała ok. 100 km rurociągu z Kłajpedy do rafinerii – byłoby taniej. Ale Orlen uważa, że bez kontroli nad terminalem byłaby to ryzykowna inwestycja. Po drugie – Koleje Litewskie we wrześniu 2008 r. rozebrały część torów umożliwiających transport krótką trasą z Możejek do portów na Łotwie. To zmusza do wożenia paliw na rynek łotewski i estoński przez Rygę, zamiast przez łotewskie nadgraniczne Renge – wydłuża to transport ze 166 do 241 km. Z dokumentów, do których dotarła „Rz”, wynika, że opłata za przewóz tony paliwa (lit po 1,18 zł) zamiast 44,2 zł wynosi 49,6 zł. Orlen boryka się też z utrudnionym transportem w kierunku terminalu w Kłajpedzie, z którego eksportuje rocznie 5 mln ton paliwa. Koleje Litewskie zaniechały bowiem remontu krótszej trasy, forsując dłuższą o 95 km, czyli droższą. A Koleje Łotewskie nie mogą świadczyć usług na tej trasie, bo nie mają odpowiedniej licencji. Efekty? Koszty logistyki Orlenu wyższe o 20 – 25 mln dol. rocznie i coraz mniejsza rentowność Możejek, a także osłabienie pozycji na Łotwie i w Estonii, gdzie paliwo z litewskiej rafinerii jest droższe. – Były opinie ekspertów, że rozebrane tory były w lepszym stanie niż niektóre pasażerskie na Litwie. Orlen proponował współpracę przy remoncie, rozważał partycypowanie w kosztach. Litwa to odrzuciła, niech więc rozstrzygnie Unia – mówi „Rz” osoba zbliżona do sprawy. Orlen od lat ma problem z Kolejami Litewskimi. W 2008 r. koleje domagały się w sądzie od Możejek zwrotu 9 mln litów (ponad 10 mln zł) za przewóz jej produktów. PKN miał prawo renegocjować stawki, ale koleje zerwały umowę. Sąd uznał racje Orlenu. Eksperci w Wilnie są zaskoczeni planami Orlenu – czekają na oficjalne stanowisko. Wczoraj nikt nie chciał komentować sprawy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że sprawa może być trudna, bo KE będzie np. chciała sprawdzić, czy Koleje Litewskie celowo rozebrały tory, by zarabiać więcej. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=k.baca@rp.pl]k.baca@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL