fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mniejszości

W Berlinie o Polakach

Dobry klimat do załatwienia sprawy statusu polskiej mniejszości stworzyła twarda postawa ministra Radosława Sikorskiego (na zdjęciu w październiku 2009 r. w Warszawie z Guido Westerwellem) – uważa Marek Wójcicki, prezes Związku Polaków w Niemczech Rodło
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jerzy Haszczyński
Mniejszość polska przedstawi Niemcom sześć postulatów uzgodnionych z przedstawicielami polskiego rządu – ustaliła „Rz”
Na czwartkowym berlińskim spotkaniu wiceszefów niemieckiego MSW Christopha Bergnera i polskiego MSWiA Tomasza Siemoniaka, odpowiedzialnych za problematykę mniejszości narodowych, będą obecni przedstawiciele organizacji polonijnych w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce.
– To wyjątkowe wydarzenie – podkreśla Marek Wójcicki, prezes Związku Polaków w Niemczech Rodło. – Mogło do niego dojść wskutek zdecydowanej postawy polskiego rządu, ale i przychylnego stanowiska wiceministra Bergnera.
Według prezesa Rodła dobry klimat do załatwienia sprawy statusu polskiej mniejszości stworzyła twarda postawa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego podczas grudniowego spotkania ze swym niemieckim odpowiednikiem Guido Westerwellem. – Ale też wywiad sprzed tygodnia w „Die Welt”, w którym Sikorski jednoznacznie opowiada się za aktem sprawiedliwości w postaci nadania nam przywilejów identycznych z tymi, jakimi cieszy się mniejszość niemiecka w Polsce.
Tymczasem według niemieckich przepisów mniejszość polska formalnie nie istnieje. Taki status straciła na podstawie hitlerowskiego dekretu w 1940 r. Strona niemiecka przyznaje, że dekret stracił moc prawną po II wojnie światowej. Ale obowiązywał kilka lat. Według ekspertyzy wykonanej dla polskiego MSZ – był nieważny od samego początku, co wymusza przywrócenie stanu prawnego sprzed 1940 r. A to oznacza m.in. zwrot skonfiskowanego majątku Rodła. – Na podstawie danych hitlerowskiego MSW szacujemy go na ok. 350 mln euro – mówi Wójcicki.
To jeden z postulatów uzgodnionych z przedstawicielami polskiego rządu. Listę otwiera kwestia rehabilitacji członków Związku Polaków w Niemczech, zsyłanych do obozów koncentracyjnych. – Doczekali się jej dezerterzy Wehrmachtu, homoseksualiści itp. – wylicza Wójcicki.
Jednym z ważnych punktów jest wprowadzenie do niemieckich szkół publicznych nauki języka polskiego jako ojczystego, jeśli takie zapotrzebowanie zgłoszą rodzice przynajmniej siedmiorga dzieci.
Mniejszość polska domaga się też finansowania identycznego jakie ma duńska (uważa to rozwiązanie za modelowe). Uznawane przez Niemcy organizacje mniejszości dostają od 2,5 tys. do 5 tys. euro na osobę.
Według niemieckich szacunków do bliskich związków z polskością przyznaje się 638 tys. osób. Ale działacze polonijni uważają, że kwoty dotacji należy przemnożyć przez ok. 1,4 mln Polaków w Niemczech. Oprócz ok. 400 tys. potomków uznawanej do 1940 r. mniejszości polskiej niemieckie kryteria spełnia ok. 1 mln emigrantów z lat 70. i 80., którzy osiedlili się tu, powołując się na niemieckie obywatelstwo rodziców polskiego pochodzenia. – Trudno uznać emigrantów zarobkowych z lat 80. za mniejszość polską – uważa opolski poseł mniejszości niemieckiej Ryszard Galla, który dostrzega problem wsparcia finansowego, ale zaleca ostrożność w formułowaniu wniosków.
Szef Rodła liczy, że każdym z postulatów zajmą się zespoły eksperckie powołane na czwartkowym spotkaniu: – To byłoby naszym najważniejszym osiągnięciem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA