Nauka

Życie wieczne na wyciągnięcie ręki

EAST NEWS
Osoba, która dożyje tysiąca lat, już się urodziła – uważają naukowcy. Ze szponów śmiertelności mają wyrwać ludzkość nanotechnologia, komórki macierzyste, a może stułbiopławy
Jaką cenę trzeba zapłacić za nieśmiertelność? Obecnie 177 euro za dwa lata i 20 euro za kolejne dwa. Ale uwaga: w zamian otrzymujemy jedynie zachowanie życia wiecznego w sieci. Będzie się ono toczyć pod postacią inteligentnego profilu, który umożliwi odtworzenie sposobu naszego rozumowania.
Co ważne, nigdy nie zostanie on z wirtualnego świata usunięty. Gdyby jednak z jakichś powodów się to nie udało, pomysłodawcy projektu pomyśleli o wyjściu awaryjnym. Jest nim zdeponowanie w szwajcarskim skarbcu fragmentu naszego DNA. Zostanie on umieszczony w próżniowej kapsule i zatopiony w sztucznej żywicy. W cenie jest też możliwość wysłania e -maili do przyszłych praprawnuków. Niczym list w butelce wrzucony do oceanu, zostanie on w wyznaczonym przez nas czasie dostarczony do adresatów. – Nieśmiertelność jest na wyciągnięcie ręki – zapewnia "Rz" Piotr Tymochowicz, były spec od wizerunku m.in. Andrzeja Leppera, a obecnie prezes i współudziałowiec firmy Infinity. To właśnie ona ma zapewnić nam życie wieczne. Stanie się to możliwe już w połowie stycznia, kiedy Infinity wejdzie na giełdę.
[srodtytul]Zawrotne przewidywania[/srodtytul] [i][b]Gdzieś w Ośrodku Centralnym kształtowana jest istota podobna do mnie; ma przynajmniej moje rysy i moje wewnętrzne organy. Kiedy moje życie się zatrzyma, brak sygnału zostanie uchwycony w kilku nanosekundach; natychmiast zostanie uruchomiona produkcja mojego następcy. Od jutra, najpóźniej od pojutrza, bariera ochronna ponownie się otworzy, mój następca zamieszka w tych murach. Dla niego przeznaczona jest ta książka.* [/i][/b] Nieśmiertelność jako odwieczne marzenie ludzi zawsze była w cenie. Aby ją zdobyć, Gilgamesz, władca sumeryjskiego miasta Uruk, dotarł na dno morza. To tam miała rosnąć roślina życia. Ofiarą poszukiwania źródła wiecznej młodości padł XV-wieczny hiszpański żeglarz Juan Ponce de León. Usłyszawszy od Indian o jego istnieniu, próbował je odnaleźć. W czasie jednej z wypraw został zraniony w nogę, w wyniku czego zmarł. Jeszcze pod koniec XX wieku nieśmiertelność była domeną historyków, pisarzy i reżyserów zajmujących się science fiction. Dzisiaj na jej temat dyskutują poważni naukowcy. Z ich ust padają deklaracje, które mogą przyprawić o zawrót głowy. – Osoba, która dożyje tysiąca lat, żyje już dzisiaj. Jeśli wykluczymy wypadki i samobójstwa, większość 40-latków i młodszych może się spodziewać życia przez wieki – uważa genetyk z Cambridge University Aubrey de Grey. Życie wieczne może się znaleźć w naszym zasięgu, kiedy wystarczająco dobrze zrozumiemy, w jaki sposób nasza wiedza i procesy umysłowe są ucieleśnione w mózgu. Będziemy wówczas mogli powielać takie informacje, a następnie zapisywać je w bardziej trwałych urządzeniach – w książce "Co napawa nas optymizmem" (Smak Słowa 2009) pisze z kolei Marvin Minsky, informatyk, pionier badań nad sztuczną inteligencją z prestiżowej uczelni Massachusetts Institute of Technology. Jak twierdzi, zważywszy na szybki postęp wiedzy o mechanizmach działania mózgu oraz na imponujący wzrost wydajności komputerów, może stanie się to już pod koniec tego stulecia. [srodtytul] Nanoroboty zamiast komórek [/srodtytul] [i][b]Jedynymi cechami genetycznymi, które odróżniają mnie od Daniela2, mojego pierwszego neoludzkiego poprzednika, są drobne poprawki, podyktowane zdrowym rozsądkiem, dotyczące na przykład podwyższenia efektywności metabolizmu, jeżeli chodzi o zużycie minerałów, lub lekkiego zmniejszenia wrażliwości włókien nerwowych na ból. [/i][/b] Największym współczesnym apostołem nieśmiertelności jest Ray Kurzweil. To amerykański wynalazca, technolog i niepoprawny futurysta. - Ja i wielu innych naukowców wierzymy, że za około 20 lat będziemy mieć środki potrzebne do przeprogramowania naszych ciał w taki sposób, że możliwe stanie się zatrzymanie, a potem odwracanie starzenia. Następnie nanotechnologia pozwoli nam żyć wiecznie – napisał w książce "The Sun". Komu jak komu, ale Kurzweilowi nie można nie wierzyć. Gdy miał 12 lat, zaczął pisać programy komputerowe (m. in. do komponowania muzyki, we współpracy ze Steviem Wonderem). W wieku 20 lat sprzedał założoną przez siebie firmę informatyczną. Już w latach 80. przewidział, że wirtualna sieć oplecie Ziemię. Za swoje wynalazki otrzymał wiele prestiżowych wyróżnień, Bill Clinton wręczył mu Narodowy Medal Technologii. Swoją prognozę stworzył na podstawie dokonującego się postępu w nauce. Biorąc pod uwagę obecny progres w wielu dziedzinach, uczony wierzy, że z pomocą nanotechnologii będzie możliwe zastępowanie najważniejszych organów w ciele człowieka sztucznymi tworami. Komórki krwi zostaną wymienione na nanoroboty, a wykonywana przez nie praca będzie bardziej efektywna. Wpłynie to na każdą dziedzinę życia. W rezultacie w ciągu 25 lat w biegach sprinterskich startować będą sportowcy, którzy będą mogli biec bez oddechu nawet przez 15 minut. –Jeżeli idea dających się zaprogramować urządzeń wielkości komórek krwi, pełniących funkcje lecznicze w krwiobiegu chorego, brzmi jak fantazja z filmu science fiction, to spieszę z informacją, że już dzisiaj stosujemy takie metody u zwierząt – tłumaczy na łamach książki "Niebezpieczne idee" (Smak Słowa 2009). Pewien naukowiec z powodzeniem leczył cukrzycę typu 1 u szczurów z użyciem mikrourządzeń wielkości komórek krwi. Przez znajdujące się w nich otwory o średnicy 7 nanometrów uwalniana była insulina. Aby dożyć czasów, kiedy podobne rozwiązania będą stosowane u ludzi, 60-letni Kurzweil niezwykle dba o swoje zdrowie. Garściami zażywa mikroelementy, pije wodę o określonej wartości pH i sporo zielonej herbaty. Stosuje restrykcyjną dietę i regularnie bada krew. [srodtytul]Osobowość klona [/srodtytul] [i][b]Wiedziałem, że od każdego adepta pobierano kilka komórek skóry i że nowoczesna technologia pozwala na ich nieograniczoną konserwację; (...) drobne przeszkody uniemożliwiające na razie klonowanie ludzi zostaną wcześniej czy później pokonane, ale co z osobowością? W jaki sposób nowy klon zachowa choćby najmniejsze wspomnienie o przeszłości swego przodka? I czy, jeżeli pamięć nie zostanie zachowana, będzie miał poczucie, że jest tą samą zreinkarnowaną istotą? [/i] [/b] O ile zastąpienie mojej własnej nerki czy wątroby sztucznym tworem jestem w stanie sobie wyobrazić, o tyle podmienienie mózgu już nie bardzo. Bo czy z innym mózgiem to nadal będę ja? – zastanawia się prof. Ewa Bartnik z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. Jej zdaniem wymiany organów nie można dokonywać w nieskończoność. Zawsze znajdzie się kolejne słabe ogniwo: jak nie szpik kostny, to trzustka. Choćby dlatego prof. Bartnik nie wierzy, by człowiek mógł żyć w nieskończoność. A czy alternatywą dla nanotechnologii nie stanie się klonowanie? – Nie wydłuża ono życia konkretnej osoby, ale stwarza jej młodszego bliźniaka, klona – tłumaczy "Rz" uczona. – Powstały w ten sposób człowiek będzie miał identyczne DNA, ale inną osobowość. Tak jak się to dzieje w przypadku bliźniąt jednojajowych. Nie mówiąc o tym, że klonowanie jest niezwykle trudną sztuką. Zanim powstała słynna owieczka Dolly, naukowcy prawie 300 razy próbowali bez sukcesu przenieść materiał genetyczny dorosłej komórki do jajeczka. U myszy udaje się to raz na 100. W przypadku człowieka klonowanie jest dozwolone tylko do celów terapeutycznych i tylko w kilku krajach. Do tej pory żadnemu zespołowi nie udało się hodować ludzkiego zarodka dłużej niż do stadium sześciu komórek. Potem następowało jego naturalne obumieranie [srodtytul]Stawiamy na macierzyste [/srodtytul] [i][b]Marie23 przysyła mi kolejne wiadomości, które zostawiam bez odpowiedzi. Rolą Daniela25 będzie, jeżeli tego zechce, przedłużenie kontaktu. Lekki chłód opanowuje moje członki; to znak, że wchodzę w ostatnie godziny. Fox to przeczuwa, cicho pojękuje (...). Wiele razy widziałem, jak Fox umierał, zanim został zastąpiony przez swojego następcę; wiedziałem, co oznaczają opadające powieki, rytm serca, który się zatrzymuje, nie burząc wcale głębokiego, zwierzęcego spokoju pięknych brązowych oczu. Nie mogę posiąść tej wiedzy, żaden neoczłowiek tego nie zdoła. [/i][/b] Biorąc pod uwagę problemy natury technicznej, ale i etycznej, zamiast klonować, lepiej wykorzystywać komórki macierzyste. Tym bardziej że w ostatnich latach nauczyliśmy się uzyskiwać je właściwie z każdej tkanki – tłumaczy prof. Ewa Bartnik. Przeprogramowywanie dorosłych komórek do wcześniejszego stadium rozwoju, za którego potem można wyhodować pożądaną tkankę, wykonuje się dzisiaj w laboratoriach z pomocą wprowadzania doń kilku genów. Niestety, ich nośnikami są retrowirusy, które potrafią się wbudować w DNA pacjenta, powodując poważne skutki uboczne. Dopóki nie uda się obejść tego problemu, dopóty komórki macierzyste nie będą wykorzystywane w terapii ludzi. A co potem? – Moglibyśmy wprowadzać je do uszkodzonego miejsca w organizmie chorego i manipulować nimi, włączać lub wyłączać, za pomocą genów – fantazjuje prof. Bartnik. Z pomocą komórek macierzystych można by też wyhodować szpik kostny (ważny w nim jest tylko jeden rodzaj komórek, nie powinno nastręczać to wielkich problemów). Trudniej będzie z mięśniami i nerwami. A może tajemnicę nieśmiertelności zdradzą człowiekowi inne istoty? Naukowcy duże nadzieje pokładają w badaniach pochodzącego z Karaibów Turritopsis nutricula. To gatunek należący do gromady stułbiopławów, jedyne znane stworzenie, które po osiągnięciu dojrzałości wraca do postaci polipa – młodszej, niedojrzałej postaci. Uczeni uważają, że taki proces może się powtarzać w nieskończoność, zapewniając Turritopsis nieśmiertelność. [srodtytul]Umrzeć z nudów[/srodtytul] [b][i]Stając się technicznie nieśmiertelnym, osiągając przynajmniej stan, który był bliski reinkarnacji, Daniel1 do końca postępował mimo wszystko z pasją zwykłego śmiertelnika. Tak samo i ja, aczkolwiek system reprodukcji zapewniał mi nieśmiertelność czy, ściślej mówiąc, nieskończoną reprodukcję genów, wiedziałem, że nigdy nie uda mi się w pełni pojąć śmierci. [/b][/i] Jaką cenę będzie musiała zapłacić ludzkość za czekającą ją nieśmiertelność? Logika podpowiada, że może nią być przeludnienie, jeszcze większa degeneracja środowiska, niedobór energii i innych zasobów. Ale Ray Kurzweil obala tę tezę. "Przechwycenie zaledwie 1 procent setnej części światła słonecznego wystarczy do zaspokojenia wszystkich potrzeb energetycznych ludzkości, a panele słoneczne i ogniwa paliwowe produkowane przy użyciu nanotechnologii umożliwią nam osiągnięcie tego celu" – pisze w książce "Niebezpieczne idee". "Maszyny molekularne będą w stanie wytwarzać szeroki asortyment produktów (...) przy użyciu niewielkich, tanich urządzeń". Kurzweil obawia się raczej problemów związanych z samoodtwarzającymi się systemami nanotechnologicznymi. Ale idea wydłużenia życia w nieskończoność może być ponura i nieprzyjemna z innych powodów. Marvin Misky sprowadził je do pytań: "A gdybym przeżył wszystkich swoich przyjaciół? Co miałbym robić z całym tym czasem? Czy życie nie stałoby się śmiertelnie nudne?". [i] [b]* fragmenty "Możliwości wyspy" Michela Houellebecqa (Wydawnictwo W. A. B.)[/b] [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL