Biznes

Supertankowce zarobią na siebie?

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
W tym roku światowi armatorzy ponosili straty. W 2010 r. warunki w branży mają być lepsze, ale czy na tyle, żeby wyszli na prostą?
Handlowcy zarezerwowali w tym roku rekordową ilość tankowców. Korzystają z długoterminowych kontraktów futures czyhając na premie za natychmiastowe dostawy, wynika z danych SSY Consultancy & Research Ltd., drugiego największego maklera morskiego na świecie.
Ponad połowa statków znajduje się na wodach europejskich, reszta pływa w rejonach Azji, USA i Afryki Zachodniej. Gdyby ustawić je jeden za drugim, ich łączna długość wyniosłaby ponad 40 kilometrów. Przechowywana obecnie na morzu ropa byłaby w stanie zaspokoić zapotrzebowanie całej Unii Europejskiej przez dłużej niż trzy dni. Najemcami statków są takie korporacje jak holenderski Shell, brytyjski BP oraz banki inwestycyjne JP Morgan i Morgan Stanley.
Według danych SSY Ltd, pod koniec listopada, 168 tankowców magazynowało ropę i inne produkty rafineryjne. Ich łączna ładowność wynosiła prawie 24 mln ton. Poprzedni rekord ustanowiony został w 1981 roku, kiedy japońska flota dysponowała tankowcami o łącznej nośności 19,5 mln ton. Magazynowanie ropy pomogło utrzymać ceny wynajmu tankowców w tym roku. Wcześniej przewidywano, że spadną one, jako że OPEC w odpowiedzi na recesję dokonał najgłębszych w historii cięć wydobycia tego surowca. Handel polegający na magazynowaniu towarów na statkach jest opłacalny do momentu, w którym wartość kontraktu przewyższa koszty wynajmu statku, ubezpieczeń i utrzymania załogi. Jeszcze rok temu różnica pomiędzy pierwszym i szóstym kontraktem na ropę Brent notowanymi na londyńskim ICE Futures Europe, wynosiła 23 proc., obecnie jest to zaledwie 4 proc. Zwrot z wynajmu supertankowców na trasie Arabia Saudyjska – Japonia wynosił w końcówce grudnia ponad 40 tys. dolarów dziennie, co oznacza ponad trzydziestokrotny wzrost rentowności w stosunku do początku września. Według mediany prognoz zebranych od 37 analityków przez agencję Bloomberg, cena ropy Brent wyniesie w przyszłym roku średnio 75 dolarów za baryłkę. Obecnie jest ona więc tylko nieznacznie droższa. Mediana prognoz zebranych przez agencję wskazuje, że średni koszt wynajmu tankowca wyniesie w 2010 roku średnio 30 tys. dolarów. Mimo że jest to o ok. 30 proc. więcej niż 23,1 tys. dolarów w 2009 roku, wielu armatorom nawet takie stawki nie pozwolą na utrzymanie swojej floty. W tym roku niejednokrotnie dokładali oni do interesu. Jednak przewidywany wzrost popytu na ropę w przyszłym roku oraz podnoszące się z recesji światowe gospodarki, mogą w większym - od spodziewanego – stopniu, pomóc armatorom stanąć na nogi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL