Demokracja z krzyżem w tle

Rzeczpospolita, Janusz Kapusta JK Janusz Kapusta
W tym roku podczas Bożego Narodzenia mówi się nie o szopkach lecz – od czasu jak Trybunał w Strasburgu uznał, że krzyże nie powinny wisieć we włoskich szkołach publicznych – o krucyfiksach
Teraz pojawił się nowy argument, na tyle bałamutny i jednocześnie chwytliwy, że warto go rozważyć.Ponoć demokracja polega na tym, by szanować prawa i odczucia mniejszości. Skoro zatem w jakiejkolwiek klasie znajdzie się choćby jeden uczeń – cytuję jednego z mędrców – któremu krzyż będzie przeszkadzał, należy go ze ściany usunąć. A ten, kto tego nie zrobi, okazuje brak delikatności dla uczuć inaczej myślących i gwałci ich sumienia. Wydaje się, że taki sposób rozumowania przemawia do co bardziej wrażliwych dusz. Ale czy ma uzasadnienie?Przede wszystkim, jak duża jest mniejszość, która decyduje o większości? W wersji skrajnej wystarczy jeden uczeń. Co to ma wspólnego z demokracją, dalibóg, nie pojmuję. Każde prawo obowiązujące w systemie demokratycznym, również to przyznające mniejszościom przywileje, musi mieć za sobą głos większości. Skoro tak, to dlaczego większość nie ma prawa szanować i okazywać respektu swoim symbolom? Wychodziłoby na ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL