Mieszkaniowe

Na nowych właścicieli czeka w okolicach stolicy kilkaset budynków w stanie surowym

Dom z 2008 r. w stanie surowym otwartym o pow. 240 mkw. na pograniczu Białołęki i Michałowa Grabiny kosztuje 600 tys. zł
Fotorzepa
Osoby próbujące sprzedać niedokończone budynki nawet latami czekają na nabywców, szczególnie gdy chcą za nie zbyt wiele
Dom w stanie surowym to oferta dość regularnie pojawiająca się w biurach pośredników czy portalach internetowych. Na nabywcę takie budynki czekają niemal wszędzie – w samej Warszawie pustostanów nie brakuje w Wawrze, Ursusie czy w Wesołej. Można również z powodzeniem szukać takich budów w okolicach Piaseczna, w powiecie legionowskim, nowodworskim czy wołomińskim. Jednak do transakcji dochodzi dziś bardzo rzadko.
– Rynek domów różni się od mieszkaniowego. W przypadku domów projekty są bardzo indywidualne, dostosowane do potrzeb przyszłych mieszkańców, dlatego jeśli decydujemy się mieszkać w domu, to chcielibyśmy uczestniczyć w procesie inwestycyjnym od chwili projektowania – tłumaczy Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse. [srodtytul]Trudne nieruchomości[/srodtytul]
Karol Kapica z agencji Kapica Nieruchomości twierdzi, że na rynek trafiają bardzo rzadko ciekawe oferty domów. – Częściej pierwotny inwestor jest jednocześnie małym deweloperem i buduje dwa, trzy domy z zamiarem ich dalszej odsprzedaży – mówi Kapica. Sporo dostępnych domów powstawało indywidualnie, jednak nabywca, najczęściej z przyczyn finansowych, nie jest w stanie wykończyć nieruchomości i w niej zamieszkać. – Są też przypadki, gdy ktoś zdecydował się na budowę bliźniaka i oferuje teraz do sprzedaży jedną z jego części – zauważa Marcin Jańczuk. Choć ze względu na dużą podaż niemal każdy sprzedawca deklaruje chęć negocjacji, niewielu klientów decyduje się dziś na transakcję. Po pierwsze budowa niektórych obiektów ciągnie się nawet kilkanaście lat, a w tym czasie zmieniła się moda, nie mówiąc już o indywidualnych gustach potencjalnego nabywcy, do którego przekonania nie trafiają nawet nowe oferty. Z drugiej strony, kupując dom w stanie surowym otwartym czy nawet deweleperskim, trzeba się liczyć z nie lada wydatkiem na wykończenie nieruchomości. – Koszt wykończenia domu o pow. 150 mkw. może wynieść zarówno 100 tys. zł, jak i dwa czy nawet trzy razy więcej – szacuje Marcin Jańczuk. Łatwiej sprzedać dom, który jeszcze nie został zbudowany. – Wówczas nabywca, o ile spodoba mu się projekt, uzgadnia drobne przeróbki czy dodatkowe elementy wyposażenia i urządzenia terenu. Główny nurt negocjacji sprowadza się jednak do ceny i warunków płatności – zauważa Karol Kapica. [srodtytul]Propozycje z czasów hossy[/srodtytul] Dom w stanie surowym, zwłaszcza otwartym, można dziś kupić w Warszawie nawet poniżej 400 tys. zł. – W przedziale 400 – 550 tys. zł w okolicach Warszawy ofert jest naprawdę dużo – zapewnia Marcin Jańczuk. Jak podaje portal Oferty.net, w Ursusie, w pobliżu ul. Traktorzystów, można dziś zostać właścicielem 130-metrowego domu w stanie surowym otwartym za 363 tys. zł. Budynek pierwotnie był jednak planowany jako warsztat samochodowy, a więc trudno dziś o nabywcę takiej oferty, zwłaszcza, że budowa nieruchomości rozpoczęła się w... 1995 roku. Większość dzisiejszej podaży stanowią nieruchomości budowane w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat. Np. w Wawrze, niedaleko ul. Żagańskiej, do wzięcia jest pół bliźniaka o pow. 271 mkw. za 420 tys. zł. Budynek powstał rok temu. Portal Gratka.pl oferuje dom w Wesołej przy ul. Piłsudskiego. Jest to cały bliźniak o pow. 220 mkw., postawiony w tym roku, wyceniony przez właścicieli na 480 tys. zł. Natomiast w podwarszawskim Józefowie, na pograniczu Białołęki i Michałowa-Grabiny, wystawiono na sprzedaż 240-metrowy dom jednorodzinny za 600 tys. zł. Jego budowa ruszyła dwa lata temu. – Klienci przywiązują dużą wagę do architektury domu. Szukają raczej budynków bez piwnic, chętnie z dwoma garażami, przy czym garaż w piwnicy pod domem raczej odpada. Zwracają też uwagę na takie usytuowanie domu, które pozwoli go w przyszłości rozbudować lub wręcz postawić obok drugi budynek – tłumaczy Adam Bronisz, właściciel agencji BB Nieruchomości. Dodaje, że więcej znajdziemy dziś w sprzedaży niedokończonych bliźniaków i segmentów. Brakuje natomiast tańszych domów wolnostojących. – Okazyjnie takich ofert można szukać dopiero w drugiej czy trzeciej gminie poza Warszawą, czyli 30 – 50 km od granic miasta. Tam znajdziemy domy za 500 – 600 tys. zł postawione na większych działkach – tłumaczy Bronisz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL