Telewizja

Życie erotyczne i miłosne niepełnosprawnych

Kasia i Marek - fot Maciej Kalinski
materiały prasowe
Dokument „Kochankowie” Rafała Skalskiego łamie stereotyp osoby niepełnosprawnej fizycznie jako skazanej na samotność i "nieszczęśliwej". Pięć par opowiada o łączącej ich miłości. Premiera w niedzielę o 22.40 w HBO
Bohaterowie dokumentu są nie tylko radosnymi, pełnymi werwy ludźmi, ale mają też bardzo duże oczekiwania wobec życia. Są wśród nich małżeństwa wychowujące dzieci, narzeczeni, żyjący w wolnych związkach. Niepełnosprawność schodzi na plan dalszy, gdy obok jest kochająca osoba.
Na pustej jesiennej plaży słychać śmiech dwojga ludzi. Inwalidzki wózek, na którym siedzi młoda kobieta, popycha przystojny mężczyzna. - Jestem dla niego kobietą, a nie wózkiem - mówi Małgorzata.
I trudno jej nie wierzyć, gdy obserwuje się ją i Łukasza w czasie wspólnego spaceru, widać, z jaką czułością i żarliwością o sobie mówią. Kochają się. Ich związek oparty jest nie tylko na przyjaźni, bardzo istotna jest w nim fizyczna bliskość. Oboje opowiadają o niej w filmie bez skrępowania. - Schodzę z wózka gdzie się da, po czym sytuacja się rozwija - śmieje się kobieta. Mają wspólne plany na przyszłość, chcą razem zamieszkać. Podobne plany mają Krzysiek i Ola. W tej parze to on jeździ na wózku, ale uprawia sport, gra w rugby. Tańcem zajmuje się poruszająca się na wózku atrakcyjna, zdecydowana i pewna siebie Kasia. Marek, partner od tańca, zabiega o jej względy, ale daremnie. - Natręt z ciebie - mówi w końcu zniecierpliwiona, a przed kamerą wyjaśnia, że nie czuje się przy nim kobietą, ale mamą. I choć jak wyznaje, chłopcy zaczęli jej się podobać bardzo wcześnie, zawsze miała wobec nich spore wymagania. Chce żyć po swojemu i nie zamierza zgadzać się na żadne kompromisy. Wzruszająca jest para, którą kamera pokazuje podczas wycieczki w góry. Anna i Grzegorz słuchają razem szumu strumienia, przytulają się do siebie. - On jest moimi nogami, a ja jego oczami - mówi jeżdżąca na wózku Anka. Grzegorz jest niewidomy. Jak sama mówi - poświęcił dla niej swoje oczy - bo nosił ją na rękach, co przyspieszyło ostateczną utratę wzroku. Opowiadają w filmie o najpiękniejszym i najtrudniejszym okresie wspólnego życia, gdy oczekiwali narodzin upragnionego dziecka. Ale córeczka przyszła na świat przedwcześnie i po kilku dniach zmarła. To tragiczne doświadczenie jeszcze ich do siebie zbliżyło. Rodzicielstwem cieszą się Elżbieta i Rafał. Mają kilkuletnią córkę, która ciągle wypytuje mamę, czy zawsze była na wózku, bo wciąż trudno jej się z tym pogodzić. Ale poza tym prowadzą zwykłe życie: spacery, zakupy, codzienne obowiązki. - Pokłócić też się potrafimy - przyznają małżonkowie. Kiedy się na nich patrzy, widać, że godzenie się jest częścią ich miłosnego rytuału... Autor filmu, Rafał Skalski, zapytany jak udało mu się skłonić do tak intymnych wyznań bohaterów filmu mówi: - Każda z par chciała wystąpić, by powiedzieć, że nie można ich postrzegać jedynie poprzez pryzmat niepełnosprawności, ale i miłości.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL