Magistrowie/studenci

Chcą do kancelarii, nie oczekują kokosów

Egzamin na aplikację
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Większość studentów prawa chce zdawać na aplikację. Studia niezbyt dobrze ich do tego przygotowują. W pracy liczy się dla nich nie tylko pensja, ale i awans
Takie wnioski płyną z sondażu przeprowadzonego wśród studentów prawa na zlecenie studenckiego stowarzyszenia ELSA Poland – do którego dotarła „Rz”.
[srodtytul]Krytycznie o edukacji[/srodtytul] Z odpowiedzi wyłania się krytyczny obraz kształcenia przyszłych prawników na uczelniach. Prawie 44 proc. uważa, że studia nie przygotowują do zawodu. Inaczej myśli 30 proc. badanych. Ci pierwsi oceniają, że za mało jest zajęć praktycznych, a ćwiczenia niczym nie różnią się od wykładów. Krytykują też masowy charakter studiów.
Prawie dwie trzecie pytanych o przyszłość zadeklarowało, że po studiach zamierza przystąpić do egzaminu na aplikację, a 44 proc. chciałoby pracować w branży prawniczej. Spora grupa chce połączyć przygotowanie zawodowe z pracą. Co czwarty myśli o studiach doktoranckich lub podyplomowych. Ponad 80 proc. ankietowanych sądzi, że obecne zasady egzaminów na aplikacje powinny zostać zmienione. Najwięcej opowiada się za obniżeniem opłaty (dziś 638 zł). Co trzeci chciałby jeszcze większego ograniczenia zakresu wymaganej wiedzy, a co piąty – dalszego obniżenia liczby punktów niezbędnej do zdania. Niewiele mniejsza grupa sądzi przeciwnie: że powinna być podwyższona. Tylko 8 proc. jest zdania, że egzamin trzeba znieść. [srodtytul]Zdobyć zawodowe szlify[/srodtytul] W opinii studentów najbardziej prestiżowe zawody prawnicze to w kolejności: sędzia, adwokat, notariusz, dalej prokurator i radca prawny, następnie pracownik naukowy. Jednocześnie najwięcej ankietowanych myśli o wykonywaniu profesji adwokata, dalej kolejno są: radca prawny, notariusz i sędzia. – Wymarzona aplikacja to sędziowska, ale jest bardzo elitarna i trudno się na nią dostać. Najpewniejsza jest więc radcowska, bo bardziej dostępna – mówi „Rz” Natalia Jaros, studentka IV roku prawa na Uniwersytecie Łódzkim. Maciej Sokołowski, student IV roku prawa na UW, interesuje się energetyką i prawem energetycznym i w tych dziedzinach zaczął już zdobywać wiedzę i doświadczenie. – Nie wykluczam zdawania na aplikację adwokacką lub radcowską. Myślę też o doktoracie – mówi „Rz”. Ponad 70 proc. uczestników sondażu marzy o pracy w kancelarii. Jako powody najczęściej podają: wysokość wynagrodzenia, specjalizację w określonych dziedzinach prawa, dogodne warunki zatrudnienia w czasie aplikacji. Czym będą się kierować przy wyborze pracy? Na pierwszym miejscu stawiają wynagrodzenie, następnie czas pracy i określone kryteria awansu oraz atmosferę w firmie. Jednak oczekiwania płacowe nie są zbyt wygórowane: 40 proc. spodziewa się pierwszej pensji między 2 a 3 tys. zł, 18 proc. – od 1 tys. do 2 tys. zł i tyleż samo liczy na 3 – 4 tys. zł. O powyżej 5 tys. zł marzy niecałe 5 proc. ankietowanych. Zdaniem dwóch trzecich badanych studentów o znalezieniu dobrej pracy decydują wysokie kwalifikacje, dalej doświadczenie zawodowe zdobyte podczas studiów. Ale jedna trzecia wskazała na nieformalne układy. [ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/12/18/chca-do-kancelarii-nie-oczekuja-kokosow/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL