Biznes

Ochrona ryb i troska o rybaków

Fotorzepa, Beata Kitowska BK Beata Kitowska
Europejscy ministrowie ds. rybołówstwa ustalili w Brukseli limity połowu ryb w 2010 r. biorąc pod uwagę stan zasobów i los rybaków i ich rodzin
Negocjacje były jak zwykle trudne, rozmowy trwały dwa dni, w tym roku dodatkową komplikacją był ustaleń z Norwegią o dostępie do pewnych łowisk.
Postanowiono obniżyć łączne limity odławiania zagrożonych gatunków, zezwolono na lekkie zwiększenie innych mając na uwadze trudną sytuację całego sektora: rybaków, handlowców i przetwórców. Limity ustalono na podstawie opinii naukowców - podkreślił szwedzki minister rolnictwa Eskil Erlandsson, który ogłosił o tym na konferencji prasowej wspólnie z komisarzem ds. gospodarki morskiej, Joe Borgiem. Komisarz stwierdził z kolei, że mimo konieczności dokonania wielu redukcji ministrowie starali się ciąć jak najmniej. I tak, łączne limity połowu (TAC) ryb głównych gatunków zmniejszono o 20-35 proc. wobec tegorocznych: dorsza o 15-35 proc., soli o 20, łupacza o 25 proc. Zwiększono z kolei o 15 proc. limity merlana, o 72 proc. śledzia na Morzu Celtyckim, o 14 proc. flądry na Morzu Irlandzkim i o 15 proc. żabnicy w Zatoce Biskajskiej. Co się tyczy makreli, to na połnocnych łowiskach ustalono limit 65 proc. zeszłorocznego, na południowych 90 proc. Zniesiono częściowo zakaz połowu sardeli w Zatoce Biskajskiej, o co walczyły Hiszpania i Francja. Zakaz obwiązywał od 2005 r., teraz rybacy obu krajów mogą złowić od stycznia 7 tys. ton tej ryby. Utrzymano z kolei całkowity zakaz łowienia zagrożonych wyginięciem dwóch gatunków małych rekinów, występujących w północnym Atlantyku i w Morzu Środziemnym.
Na Bałtyk zmniejszono limity dla wszystkich gatunków o 10 proc. Polscy rybacy otrzymali większe limity dla dorsza, łącznie 16,231 tys. ton, ale za przekroczenie limitu w 2007 r. stracili za karę 2,4 tys., więc mogą złowić w 2010 r. 13,831 tys ton. Zmniejszono im z kolei limity dla śledzi, o 16,5 proc. stada zachodniego do 5,344 tys ton i o 12 proc. dla stada wschodniego o 12 proc. do 30,8 tys. t. O 5 proc. mniejsze są limity połowu szprot i łososi. Osiągnięta w Brukseli umowa jest tymczasowa do czasu osiągnięcia podobnej z Norwegią. Negocjacje o podziale łowisk na M. Północnym zakończyły się kilka dni temu fiaskiem z powodu sporu o limity odławiania makreli. Rozmowy mają być wznowione w połowie stycznia. Do czasu pełnego porozumienia ministrowie zezwolili kompromisowo przyznać europejskim rybakom., aby mogli pracować w I kwartale, 65 proc. wszystkich limitów na łowiskach eksploatowanych wspólnie z Norwegami. Negocjacje ministrów zwykle w grudniu są bardzo trudne, bo z jednej strony naukowcy i ekolodzy biją na alarm, że ryb jest coraz mniej, z drugiej, właściciele kutrów organizują protesty mające wymusić na władzach ustępstwa. Np. naukowcy oceniali w latach 70. zasoby dorsza w M. Północnym na ponad 250 tys. ton; w ostatnich latach zmalały do 50 tys. Ekolodzy mają pretensje do polityków, że nie słuchają fachowców i doprowadzili do wytrzebienia zasobów wielu gatunków, którym grozi wyginięcie.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL