Sztuka

W labiryncie Stasysa

Stasys Eidrigevičius „Kolorysta”
materiały prasowe
Stasys Eidrigevičius odebrał właśnie doktorat honoris causa na Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie, której jest absolwentem. I niemal równocześnie otworzył wielką retrospektywę w Muzeum Podlaskim w białostockim ratuszu. Wystawa uświetnia podwójne 60 urodziny: artysty i muzeum
Dla Stasysa to kolejny jubileuszowy pokaz, po Japonii i Warszawie. Białostocka wystawa ma wyjątkowy rozmach. Prezentowane prace artysty – od lat 80 do najnowszych – zajęły 12 sal ekspozycyjnych! Widzowie krążą po nich jak po labiryncie pełnym magicznych obrazów.
Po raz pierwszy Stasys prezentuje w Białymstoku olbrzymi rulon, który zarysował pastelami w Uzbekistanie, gdy przez pięć tygodni towarzyszył francuskiemu reżyserowi Jacquesowi Debsowi przy realizacji filmu „Bouzkachi”, opowiadającym o tradycyjnym krwawym azjatyckim rytuale i baśniowej miłosnej historii. Na rysunku Stasysa jeźdźcy na koniach rywalizują o rękę dziewczyny nie w symbolicznej walce o kozła, ale dosłownie, chwytając ją za ręce i próbując przeciągnąć na swoją stronę. Film, w którym Stasys jest scenografem, z zarazem gra w nim rolę kronikarza, jest również prezentowany na białostockim ratuszu. Filmową akcję komentuje stopniowo rozwijane panoramiczne dzieło artysty. Salę dopełnia 40 kolorowych pasteli – wizerunków uzbeckich statystów – z podróżnego szkicownika Stasysa. Przeważnie są to realistyczne portrety, jakich artysta nie robił od czasów studiów.
Nowością jest również seria czarno–białych rysunków piórkiem, powstałych w trakcie pobytu artysty w Mielnie. Fascynują precyzyjną cienka kreską, prowadzoną bez odrywania ręki. Tylko nieliczne utrzymane są w charakterystycznych dla Stasysa liryczno-surrealistycznych klimatach. Większość zaskakuje dynamiką, bo autor stara się uchwycić postacie w ruchu. Rysunki z „akrobatami”, wykonującymi przeróżne ewolucje, przypominają niekiedy dzieła futurystów. W tej sali Stasys wykonał także kilka rysunków ad hoc – wprost na muzealnych ścianach. Człowiek z „liniami promieni” lub kolorowymi błyskawicami, to zapewne jego alter ego. Jest też ściana plakatów, m.in. z projektami do jego dwóch autorskich spektakli teatralnych w warszawskim Teatrze Studio: fotograficznym do „Drewnianego człowieka” z 2007 roku oraz graficznym do „Białego Jelenia” z 1994 (z twarzą wyglądającą zza rozerwanej kartki papieru), nagrodzonym na Triennale w Japonii Złotym Medalem. Reminiscencje z „Bialego Jelenia” ożywiają również zwoje papieru z portretami wędrowców, które artysta tworzył w trakcie tego spektaklu na oczach publiczności. Liryczno–poetycki klimat mają sale, wypełnione malarskimi pracami Eidrigevičiusa – wczesnymi temperami i późniejszymi wielkoformatowymi pastelami. Przedstawiają różne wcielenia ulubionego bohatera Stasysa – bezbronnego, lecz ciekawego świata człowieka o zdziwionym spojrzeniu. Osobny rozdział to inscenizowane zdjęcia, którymi Eidrigevičius zajmuje się od przełomu 2003/2004 roku. W tym fotograficznym „teatrze” ludzie grają z dziwnymi rekwizytami: stożkami, kulami, walcami, czy „kwadratami Malewicza”. Artyście–reżyserowi nie chodzi tu o kontrast między człowiekiem a przedmiotem, lecz o efekt szczególnej symbiozy. W poruszaniu się po labiryncie sal i wyobraźni Stasysa pomaga widzom biegnąca przez całą ekspozycję – niczym nić Ariadny – fotograficzna „taśma”, przywołująca najważniejsze wydarzenia z jego biografii. Od czasów wileńskich do ostatniej podróży do Japonii, gdzie w podczas Triennale w regionie Echigo–Tsumari prezentuje ogromną plenerową instalację podobną do żaglowca z reprodukcjami swoich pasteli. Stasys Eidrigevičius „Z biegiem lat”, wystawa w Muzeum Podlaskim w Białymstoku czynna do 31 stycznia. Aranżacja Andrzej Stroka
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL