Świat

Nie jasełka, ale święto świateł

Szkoła w Cremonie nie planuje uroczystości bożonarodzeniowych. Boi się urazić niechrześcijan
Do państwowej podstawówki uczęszcza sporo dzieci imigrantów, nauczyciele postanowili więc w tym roku zastąpić jasełka świętem świateł. Kulminacyjnym punktem będzie odśpiewanie ze świeczkami w dłoniach pieśni „Funga Alafia ashe she”, co w jednym z języków używanych w Ghanie znaczy „Witaj wśród nas, witaj”. Pieśń ma zastąpić włoską kolędę „Ty, który schodzisz z gwiazd”.
Ten gest ma wyrażać gościnność i wielokulturowość szkoły. Nauczyciele nie chcieli, by uczniowie pochodzący z innych kultur czuli się odrzuceni. Ponieważ nie wszyscy rodzice się z tym zgodzili, sprawę obiecała zbadać minister edukacji. Isabella Bertolini, deputowana Ludu Wolności Silvia Berlusconiego, zauważa, że „delirium wielokulturowe” zawsze nawiedza Włochy przed Bożym Narodzeniem. Niewierzący przewodniczący Izby Deputowanych Gianfranco Fini uznał, że zniesienie obchodów Bożego Narodzenia w szkole w Cremonie to nie przejaw poprawności politycznej, ale idiotyzm. Miejscowy biskup stwierdził, że dialog kulturowy nie może polegać na rezygnowaniu z własnych tradycji. Suchej nitki na nauczycielach z Cremony nie pozostawia prawicowa prasa. Idei przyklasnęli natomiast komuniści. Podkreślają, że chodzi także o dzieci ateistów, z którymi nikt się nie liczy.
Tradycyjnie przed Bożym Narodzeniem, szczególnie na północy Włoch, w szkołach następuje wysyp podobnych pomysłów. Jasełka zastępuje przedstawienie, którego akcja toczy się w krainie elfów, z kolęd znika Jezus. Bywa, że Jezus jest wysłannikiem obcej cywilizacji. Nie brak żartów i prowokacji. Kilka lat temu Partia Radykalna byłej unijnej komisarz Emmy Bonino wystawiła w Izbie Deputowanych szopkę, w której Jezuskowi towarzyszyła para rodziców gejów. Z kolei lewicowe władze Viareggio zamówiły i wystawiły na placu rzeźbę, w której Maryja w szpilkach miała twarz Róży Luksemburg, a święty Józef był podobny do Lenina. Oburzyli się wszyscy, nawet pierwszy komunista Włoch Fausto Bertinotti. Przypomniał, że towarzyszką życia wodza rewolucji była Nadieżda Krupska. [i]Piotr Kowalczuk z Rzymu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL