Historia

Skok na Okinawę

Amerykański plakat promujący 6. pożyczkę wojenną, 1944 r.
Bridgeman Art Library, ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”
Powodzenie taktyki „żabich skoków” na wyspy Pacyfiku i wyzwolenie Filipin w lutym 1945 roku sprawiły, że Amerykanie dotarli do wewnętrznego pasa obrony Japonii. Uczynienie w nim wyrwy i założenie na zdobytym obszarze baz lotniczych byłoby katastrofą dla Kraju Kwitnącej Wiśni – bombowce z białą gwiazdą mogłyby wówczas bombardować japońskie miasta.
Planiści amerykańscy analizowali trzy warianty dalszych działań. Pierwszy zakładał inwazję na wyspę Hachijo, ale uznano, że leży ona zbyt blisko Wysp Japońskich (180 mil morskich od Tokio), co narażałoby siły inwazyjne na znaczne ryzyko. Z kolei charakter wybrzeża (klify) Chichi-jimy uniemożliwiał działania desantowe na większą skalę. Podjęto zatem decyzję, że kolejny „żabi skok” wykonany zostanie na odległą o 350 mil morskich od wybrzeży Kiusiu Okinawę.
Wyspa o powierzchni ok. 1300 km kw. (130 km długości, 5 – 25 km szerokości) była na tyle duża, że w trakcie działań na lądzie można było zdyskontować amerykańską przewagę liczebną i ogniową, a później wykorzystać zdobycz – Japończycy mieli tam pięć lotnisk – do koncentracji wojska i sprzętu przed inwazją na Japonię. Zakładano, że lądowanie na Okinawie, któremu nadano kryptonim „Iceberg”, rozpocznie się dziesięć dni po desancie na Iwo Jimę, czyli 1 marca 1945 roku. Jednakże wobec przeciągania się walk na Iwo Jimie rozpoczęcie działań na Okinawie przełożono na 1 kwietnia. Dowództwo japońskie było świadome znaczenia Okinawy i od połowy 1944 roku intensywnie wzmacniało ob- ronę. Wyspy broniła 32. Armia gen. por. Mitsuru Ushijimy złożona z 24. i 62. Dywizji Piechoty, 44. Brygady Piechoty, 27. Pułku Czołgów, grupy artylerii. Personel marynarki (głównie baza Oroku) liczył ok. 9 tys. ludzi, z których jednak tylko kilkuset miało uzbrojenie piechoty. Siłami morskimi dowodził kontradmirał Minoru Ota.
Dowództwo obrony sięgnęło po miejscowe rezerwy mobilizacyjne – do służby powołano 39 tys. mężczyzn w wieku przed- i popoborowym. Z tego 24 tys. pospiesznie przeszkolono i wcielono do oddziałów milicji zwanych Boeitai, z pozostałych 15 tys. sformowano zaś bataliony robocze. 1500 uczniów szkół średnich wstąpiło do młodzieżowej organizacji bojowej Ochotnicy Żelaza i Krwi, a z 900 słuchaczek szkoły pielęgniarskiej sformowano ochotnicze pododdziały sanitarne. Łącznie siły japońskie na wyspie liczyły ok. 80 tys. ludzi w oddziałach regularnych i milicyjnych oraz ok. 15 tys. zorganizowanych na sposób wojskowy robotników. Garnizon dysponował 750 działami i moździerzami, 130 czołgami, na lotniskach bazowało 250 samolotów (dalszych 600 na Kiusiu i okolicznych wyspach). Japoński plan przewidywał wykrwawienie atakujących w południowej części wyspy, gdzie w dogodnym terenie (strome wzgórza, jary, duża ilość jaskiń) skoncentrowano większość sił. Japońska obrona była silnie rozbudowana: podejścia do pozycji obronnych pokryte były ogniem artylerii i broni maszynowej, wiele punktów obrony połączono podziemnymi tunelami lub zakrytymi transzejami. W północnej części wyspy rozmieszczono słabe siły osłonowe, skoncentrowane głównie w osiedlach. Z uwagi na straty i rozpaczliwy deficyt paliwa japońska marynarka nie była zdolna do walki z desantem. Zadanie zwalczania okrętów przeciwnika i transportowców powierzono więc pilotom 400 wypełnionych materiałami wybuchowymi łodzi motorowych przeznaczonych do samobójczych ataków oraz lotnikom kamikaze. [srodtytul]Siły inwazyjne[/srodtytul] Lądowanie na Okinawie było największą operacją desantową przeprowadzoną na Pacyfiku, przedsięwzięciem o rozmachu porównywalnym z desantem w Normandii. Do jego przeprowadzenia utworzono 50. Zgrupowanie Operacyjne adm. Spruance’a, w skład którego wchodziły: 51. Zespół Sił Lądowania wiceadm. Turnera, 57. Brytyjski Zespół Operacyjny wiceadm. Rowlingsa (cztery lotniskowce z 244 samolotami, dwa okręty liniowe, pięć krążowników, dziesięć niszczycieli), 58. Zespół Operacyjny wiceadm. Mitschera (17 lotniskowców z 919 samolotami, osiem okrętów liniowych, 50 niszczycieli). Siły te wspierało potężne lotnictwo: 20. i 21. Korpus Lotnictwa Strategicznego oraz samoloty bazujące w Chinach, a także okręty podwodne Floty Pacyfiku. Odpowiedzialny za desant 51. Zespół Sił Lądowania liczył łącznie 1213 okrętów i 564 samoloty na lotniskowcach eskortowych. Tworzyły go: 1. Grupa Sił Lądowania – przeznaczona do opanowania Wysp Kerama, 2. Grupa Sił Lądowania – mająca wysadzić mylący przeciwnika desant na północy Okinawy, 3. Grupa Sił Lądowania – odpowiedzialna za transport morzem odwodowej dywizji piechoty, 52. Grupa Wsparcia Lotniczego (lotniskowce eskortowe), 53. Grupa Sił Lądowania – do wysadzenia 3. Korpusu Piechoty Morskiej na północ od Hagushi, 54. Grupa Wsparcia Ogniowego (10 okrętów liniowych, 13 krążowników, 23 niszczyciele), 55. Grupa Sił Lądowania – do wysadzenia 24. Korpusu na południe od Hagushi. Komponent lądowy sił amerykańskich wydzielonych do zdobycia Okinawy (czyli 56. Grupę Sił Ekspedycyjnych) tworzyła 10. Armia gen. por. Simona Bolivara Bucknera. Podlegały mu: 3. Korpus Piechoty Morskiej gen. Roya Geigera (1. i 6. Dywizja Piechoty Morskiej) oraz 24. Korpus gen. mjr. Johna R. Hodge’a (7. i 96. Dywizja Piechoty). Ponadto w skład 10. Armii wchodziły: 2. Dywizja Piechoty Morskiej jako odwód zaokrętowany na transportowcach (przewidziana też do przeprowadzenia desantu demonstracyjnego), 77. Dywizja Piechoty, której zadaniem było opanowanie Wysp Kerama i 27. Dywizja Piechoty, przewidziana do okupacji Okinawy po jej zdobyciu. Łącznie było to: 102 tys. żołnierzy wojsk lądowych, 88 tys. marines i 18 tys. personelu Marynarki Wojennej. Początkowo plan amerykański zakładał lądowanie na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy i rozwinięcie działań w kierunku północnym, aż do całkowitego zlikwidowania obrony. Dane pozyskane z rozpoznania lotniczego wymusiły jednak zmianę, gdy się okazało, że przeciwnik skoncentrował na południu większość sił. Postanowiono wówczas wysadzić desant w sile czterech dywizji w pierwszym rzucie na znacznie słabiej bronionych wybrzeżach zachodnich (na północ i południe od miejscowości Hagushi). [srodtytul]Amerykańska armada płynie pod Okinawę[/srodtytul] Siły wydzielone do operacji „Iceberg” skoncentrowano na Marianach, Karolinach, Guadalcanalu i Leyte. Tam też zorganizowano ostatnią fazę szkolenia wojsk – treningi załadunku i desantu, przy czym ten ostatni element starano się ćwiczyć w warunkach jak najbardziej zbliżonych do rzeczywistych rejonów lądowania. Przejście sił morzem i koncentrację wykonano w pięciu rzutach: pierwszy tworzyły lotniskowce Mitchera (będące również osłoną operacyjną), drugi – siły trałowo-minowe wraz z ochroną bezpośrednią, trzeci – siły desantowe do opanowania Wysp Kerama, czwarty – zespoły wsparcia ogniowego, piąty – siły główne desantu. 18 i 19 marca 58. Zespół Operacyjny wykonał wraz z lotnictwem strategicznym zmasowane uderzenia na lotniska japońskie rozmieszczone na Kiusiu i okręty bazujące w portach Wewnętrznego Morza Japońskiego. Amerykańskie okręty zbliżyły się na odległość 40 – 50 mil morskich do wybrzeży Japonii. Takiej szansy obrońcy nie zmarnowali – na lotniskowce uderzyły grupy kamikaze. Mimo huraganowego ognia przeciwlotniczego część z nich przebiła się przez barierę „płynnego ołowiu” i ugodziła w pokłady, wzniecając eksplozje i pożary. Japończycy kosztem wielkich strat uszkodzili pięć lotniskowców (trzy musiały odejść na długotrwałe remonty stoczniowe). Najpoważniejsze uszkodzenia odniósł USS „Franklin”, na którym zginęło 726 członków załogi, a 265 odniosło rany. Fiaskiem zakończyła się natomiast próba zaatakowania odchodzących na południe okrętów amerykańskich za pomocą bomb z napędem rakietowym Baka sterowanych przez samobójców. 21 marca formacja 18 dwusilnikowych bombowców przenoszących takie bomby mimo eskorty myśliwskiej została przechwycona przez amerykańskie myśliwce pokładowe i rozbita, zanim zbliżyła się do przeciwnika. W tym samym czasie brytyjski 57. Zespół Operacyjny obezwładnił japońskie siły powietrzne stacjonujące na Tajwanie oraz mniejszych wyspach Iriomote, Isigaki i Miyako. 24 marca siły amerykańskie rozpoczęły lotniczo-artyleryjskie przygotowanie lądowania. Między 26 a 29 marca żołnierze 77. DP przy wsparciu artylerii i okrętowej i lotnictwa zajęli Wyspy Kerama (łańcuch 22 wysepek oddalonych ponad 30 km od Okinawy). Broniły ich słabe garnizony, gdyż dowództwo japońskie nie mogło sobie pozwolić na rozpraszanie sił. Zdobyty archipelag stał się dla Amerykanów bazą dla dalszych operacji – już 27 marca na wy-znaczone tak kotwicowiska przybyły pierwsze jednostki warsztatowe i zaopatrzeniowe. Od 25 marca w pobliżu wybrzeży Okinawy operowały amerykańskie trałowce wraz z chroniącymi je ciężkimi jednostkami. Do 31 marca przetrałowały 3 tys. mil kwadratowych, niszcząc 257 min. Następnie na wolne od min akweny wpłynęły okręty artyleryjskie, kontynuując ogniowe przygotowanie lądowania. Pod ich osłoną grupy inżynieryjne rozpoczęły niszczenie zapór przeciwdesantowych, wysadzając w powietrze prawie 3 tys. wbitych w dno drewnianych pali. Japończycy, zgodnie z przyjętą koncepcję prowadzenia obrony w głębi lądu, nie odpowiadali ogniem. Amerykanów nękało jedynie japońskie lotnictwo przeciwnika, które zdołało uszkodzić kilka jednostek pływających, w tym okręt liniowy. 31 marca, nie napotykając oporu, Amerykanie zajęli Wyspy Keise, niewielkie wysepki leżące 8 mil morskich na zachód od miasta Naha, stolicy Okinawy, i rozmieścili na nich baterie artylerii. [srodtytul]Desant w Prima Aprilis[/srodtytul] O świcie 1 kwietnia 1945 roku ope-racja „Iceberg” weszła w decydującą fazę. Do wybrzeży Okinawy podeszło 1300 okrętów i transportowców. 10. Armia lądowała na dwóch odcinkach na zachodnim wybrzeżu wyspy o łącznej szerokości 10 km. Tuż przed lądowaniem sił głównych dla rozproszenia uwagi przeciwnika przeprowadzono demonstracyjne lądowanie w południowo-wschodnim rejonie Okinawy. Przeładunek wojsk desantu z transportowców na środki desantowo-przeprawowe odbył się 15 mil morskich od wyspy. Następnie kutry desantowe i pojazdy amfibijne uformowały się w fale i ruszyły ku brzegom. Wspierało je ogniem dziesięć okrętów liniowych, dziewięć krążowników, 23 niszczyciele i 177 mniejszych jednostek (w tym okręty desantowe uzbrojone w wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych). Osłonę powietrzną zapewniało 138 samolotów. Pierwszą falę desantu tworzyły czołgi pływające, a następne 5 – 7 fal pływające transportery. Fale lądowały maksymalnie w odstępie pięciu minut. Rozmieszczony w rejonie lądowania pułk japońskiej piechoty został wcześniej zdziesiątkowany lawiną pocisków i bomb. Ogień do Amerykanów otworzyły nieliczne karabiny maszynowe i moździerze, które szybko uciszyły czołgi lub wezwane przez dowódców pododdziałów samoloty szturmowe i artyleria okrętowa. Do zmierzchu Amerykanie opanowali przyczółek o szerokości 14 km i głębokości 3 – 5 km, na którym znalazło się 50 tys. żołnierzy z ciężkim sprzętem. Straty wyniosły zaledwie 350 zabitych. Około południa 2 kwietnia wojska desantu dotarły do wschodnich wybrzeży Okinawy, rozcinając wyspę na dwie części. W ręce amerykańskie wpadły niemal nieuszkodzone lotniska Yontan i Kadena. Japońskie lotnictwo sporadycznie atakowało okręty amerykańskie. Pierwszego dnia inwazji zdołało jednak uszkodzić dwa transportowce i okręt liniowy „West Virginia”. [srodtytul]„Kikusui”, czyli japońska riposta[/srodtytul] 6 kwietnia Amerykanie dysponowali na Okinawie już 100 tys. żołnierzy i znacznie szybciej, niż zakładali, posuwali się na północ. Japończycy tymczasem przygotowywali się do zadania armadzie inwazyjnej powalającego ciosu. Plan działań, które otrzymały kryptonim „Kikusui” (Pływająca Chryzantema) zakładał atakowanie co 5 – 10 dni floty amerykańskiej przez grupy liczące po kilkaset samolotów pilotowanych przez samobójców. W owym czasie siły amerykańskie rozwinęły już w rejonie Okinawy system obrony przeciwlotniczej, na który składały się niszczyciele dozoru radiolokacyjnego (z reguły 12 okrętów rozmieszczonych na okręgu o średnicy 75 mil morskich, a każdy z nich chroniony przez 4 – 12 samolotów myśliwskich) oraz lotniskowce manewrujące w okręgu o średnicy 35 mil morskich. Po wykryciu przez niszczyciele zbliżających się samolotów przeciwnika z lotniskowców startowały grupy myśliwców, które miały je zestrzelić. Prócz tego 130 mil morskich na północny wschód od Okinawy dyżurowały w powietrzu myśliwce pokładowe 58. Zespołu Operacyjnego. Ich zadaniem było przechwytywanie maszyn japońskich oraz blokowanie lotnisk na wyspach Tokuno i Kikaiga, gdzie znajdowały się bazy japońskich kamikaze. Pierwsze uderzenie „Kikusui” Japończycy przeprowadzili 6 kwietnia. Plan zakładał, że grupy liczące ok. 100 samolotów myśliwskich wywalczą czasową przewagę w przestrzeni powietrznej nad Okinawą, co umożliwi atak 200 samolotów pilotowanych przez samobójców (110 z lotnictwa armii i 90 z lotnictwa morskiego) na kotwiczące w pobliżu wyspy okręty i transportowce US Navy. Oprócz tego 55 samolotów rzucono przeciwko 58. Zespołowi Operacyjnemu. Maszyny japońskie, które miały zaatakować zespół lotniskowców, nie dotarły do celu przechwycone i zniszczone przez amerykańskie myśliwce. Natomiast w rejonie Okinawy Japończycy zdołali odnieść pewne sukcesy. Mimo wysiłków myśliwców, osłony i intensywnego ognia artylerii przeciwlotniczej (o jego natężeniu świadczy to, że 38 marynarzy zginęło od odłamków własnych pocisków przeciwlotniczych), atakujący zatopili trzy niszczyciele, okręt desantowy czołgów, dwa transportowce oraz uszkodzili 22 jednostki. Aby zapobiec dalszym atakom, Amerykanie rzucili lotnictwo pokładowe przeciwko wszystkim japońskim lotniskom znajdującym się w pobliżu Okinawy. Nie przyniosło to jednak założonych rezultatów i po kolejnych uderzeniach „Kikusui” przeprowadzonych 12 i 16 kwietnia do działań przeciwko lotniskom na Kiusiu posłano ciężkie bombowce ze stacjonujących na Marianach związków lotnictwa strategicznego. Od 16 kwietnia do 10 maja bombowce B-29 wykonały łącznie 1400 lotów bojowych przeciwko japońskim bazom na Kiusiu. Podczas walk o Okinawę Japończycy po raz pierwszy użyli bomb (pocisków) kierowanych z napędem rakietowym Okha. Rezultaty wprowadzenia do walki jednego jeszcze typu broni samobójczej nie były jednak zachęcające – zanotowano tylko cztery trafienia okrętów amerykańskich. Wynikało to z jednej strony z nasycenia zespołów przeciwnika artylerią przeciwlotniczą, z drugiej zaś z tego, że pocisk miał niewielką powierzchnię nośną i bardzo słabą manewrowość, co w połączeniu z dużą prędkością powodowało, że piloci często chybiali. Sukcesów nie osiągnęły też budowane masowo samobójcze kutry szturmowe. Już podczas ogniowego przygotowania lądowania wiele z nich (mimo rozproszenia i starannego maskowania) zniszczyło lotnictwo, a po rozpoczęciu desantu amerykańska przewaga była tak wielka, że żaden nie zdołał wykonać skutecznego ataku. [srodtytul]Ostatni rejs superpancernika „Yamato”[/srodtytul] Równolegle z pierwszym uderzeniem „Kikusui” Japończycy zamierzali przeprowadzić resztkami swej floty (potężny okręt liniowy „Yamato” – duma cesarskiej floty, lekki krążownik „Yahagi”, osiem niszczycieli) atak na amerykańskie siły inwazyjne – nadano mu kryptonim „Ten-Go”. Była to także misja samobójcza – okręty sformowanej z resztek 2. Floty Grupy Dywersyjno-Uderzeniowej wiceadm. Ito otrzymały zadanie przebicia się ku Okinawie, osadzenia na płyciznach i zwalczania w charakterze stacjonarnych baterii artyleryjskich sił przeciwnika aż do wyczerpania amunicji lub całkowitego zniszczenia. Zespół japoński opuścił bazę w Tokuyake 6 kwietnia rano, a już wieczorem został wykryty przez radar patrolującego cieśninę Bungo (oddzielającą wyspy Kiusu i Sikoku) amerykańskiego okrętu podwodnego „Threadfin”. Adm. Spruance polecił wówczas okrętom liniowym wyjść na spotkanie przeciwnika, natomiast wiceadm. Mitscherowi przemieścić lotniskowce na północ. 7 kwietnia ok. godz. 8 samoloty rozpoznawcze znalazły Japończyków i drogą radiową poinformowały dowództwo o ich kursie. Z lotniskowców poderwało się 280 samolotów (w tym 98 maszyn torpedowych). Amerykanie osiągnęli rejon manewrowania przeciwnika o godz. 12.30 i rozpoczęli falowe ataki, koncentrując się na okręcie liniowym i krążowniku. Japończycy rozpaczliwie się bronili, prażąc ze wszystkich luf – „Yamato” oddał nawet kilka salw w górę amunicją rozpryskową z dział kalibru 460! Mimo to po 16 minutach kolos otrzymał pierwsze trafienie torpedą lotniczą w lewą burtę. Do momentu zatonięcia o godz. 14.23 trafiło go jeszcze co najmniej dziewięć torped i trzy bomby lotnicze. Japończycy stracili ponadto krążownik „Yahagi” oraz cztery niszczyciele. Straty amerykańskie nie przekroczyły tuzina samolotów. Bój wygrały amerykańskie lotniskowce. Trzeba podkreślić, że 58. Zespół Operacyjny przebywał na morzu nieprzerwanie przez 92 doby, wspierając samolotami pokładowymi działania wojsk desantu, zwalczając siły powietrzne przeciwnika i zespoły jego okrętów nawodnych oraz poszukując nieustannie jego okrętów podwodnych. Dopiero 10 czerwca, po zgrupowaniu dostatecznej liczby samolotów na Okinawie i dopracowaniu współdziałania z lotnictwem strategicznym, lotniskowce przeszły na Filipiny dla dokonania napraw i dania zasłużonego odpoczynku załogom. [srodtytul]Piekło na Okinawie[/srodtytul] Oddziały 10. Armii łatwo zajęły środkową część Okinawy. Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że cała operacja będzie spacerkiem. Gdy 6. Dywizja Piechoty Morskiej ruszyła na północ wyspy, ku przesmykowi Ishikawa, napotkała przemyślnie ukryte, najeżone lufami broni maszynowej stanowiska Japończyków. W krwawych walkach, które trwały do 18 kwietnia, marines stracili 213 zabitych i 757 rannych. Równie twardy opór 77. Dywizji Piechoty, która 16 kwietnia wylądowała na Iwo Jimie, niewielkiej wysepce w pobliżu zachodniego cypla półwyspu, stawiły japońskie wojska regularne i pospolite ruszenie, w tym grupy kobiet uzbrojonych w improwizowane włócznie. Wysepkę zajęto dopiero 21 kwietnia. Natarcie 24. Korpusu na południe Okinawy szło wolniej, gdy Amerykanie dotarli do ufortyfikowanych stanowisk Japończyków wzdłuż pasma wzgórz zwanych przez żołnierzy Cactus Ridge, 8 km na północny zachód od głównych pozycji obronnych, tzw. linii Shuri. Do 8 kwietnia 24. Korpus zdołał zdobyć tę i kilka równie silnie obsadzonych linii, tracąc ponad 1500 zabitych i rannych. Następnym celem Amerykanów było pasmo Kakazu – dwa wzgórza połączone szerokim siodłem, stanowiące część czołowych pozycji linii Shuri. Znakomicie wstrzelani Japończycy powstrzymali tu nacierających, a gen. Ushijima zdecydował się kontratakować. Między 12 a 14 kwietnia jego żołnierze kilkakrotnie szturmowali stanowiska Amerykanów, ale zostali odparci. Amerykanie wznowili ofensywę 19 kwietnia przy wsparciu 324 dział polowych, kilkunastu okrętów i 650 samolotów. Huraganowy ostrzał i bombardowania nie pomogły – atak czołgów bez należytego wsparcia piechoty załamał się po utracie 22 wozów. Zdeterminowani Japończycy bronili się fanatycznie, do ostatka, z reguły wybierając śmierć w walce lub rytualne samobójstwo zamiast niewoli. Mimo że 4 czerwca siły 32. Armii skurczyły się do zaledwie 30 tys. pozbawionych już w zasadzie środków walki żołnierzy, opór nadal trwał. Złamano go dopiero 21 czerwca, choć izolowane grupy żołnierzy walczyły jeszcze przez kilka tygodni. Generałowie Ushijima i Ch? popełnili rytualne samobójstwo na wzgórzu 89. Dowódca 32. Armii zabronił tego szefowi wydziału operacyjnego, mówiąc: „Jeśli pan umrze, nie zostanie nikt, kto będzie znał prawdę o bitwie o Okinawę. Proszę wziąć na siebie wstyd, ale spożytkować tę szansę. To rozkaz dowódcy armii”. [srodtytul]Krwawy bilans[/srodtytul] Masowe samobójstwa popełniali również japońscy cywile – wymowne było zwłaszcza zbiorowe odebranie sobie życia przez nauczycieli i 200 uczniów jednej ze szkół średnich. Ocenia się, że na skutek działań bojowych oraz późniejszej samoeksterminacji zginęło nawet 150 tys. cywilów (według oficjalnych danych amerykańskich straty cywilne to 142 tys. zabitych i rannych). Podkreślić jednak należy, że w tej liczbie znajdują się nie tylko przypadkowe ofiary działań wojennych i samobójcy, ale również ci, którzy cierpieli głód wywołany konfiskowaniem żywności przez armię cesarską i ponad tysiąc rdzennych mieszkańców zgładzonych po tym, gdy odmówili wyrzeknięcia się miejscowego dialektu (japoński z Okinawy nie jest rozumiany przez ludność w północnej części kraju). Japońskie siły wojskowe na Okinawie zostały całkowicie zniszczone, Amerykanie wzięli tylko 7400 jeńców. Straty amerykańskie wyniosły 48 tys. żołnierzy, w tym 14 tys. zabitych, zmarłych z ran i zaginionych. Poległ dowódca 10. Armii gen. Buckner (był to najwyższy rangą amerykański wojskowy poległy podczas drugiej wojny światowej). Marynarka straciła kilkadziesiąt jednostek (w tym 15 okrętów desantowych i 12 niszczycieli), a 368 było w różnym stopniu uszkodzonych. Straty floty wyniosły 4907 zabitych i 4874 rannych. Bitwa o Okinawę była największą i najkrwawszą operacją desantową przeprowadzoną na Pacyfiku w ciągu drugiej wojny światowej. Podczas jej planowania i realizacji Amerykanie wykorzystali doświadczenia zebrane w po- przednich latach, a także po mistrzowsku wykorzystali posiadaną i zwiększającą się z każdym miesiącem przewagę ilościową, a przede wszystkim jakościową nad przeciwnikiem. Z drugiej strony Okinawa stała się dla amerykańskiego dowództwa i kierownictwa politycznego swoistym preludium tego, czym mogłaby być inwazja na Wyspy Japońskie. Postawić więc można hipotezę, że fanatyczny opór obrońców Okinawy stał się jednym z argumentów przemawiających za użyciem broni atomowej, w nadziei na zakończenie wojny bez konieczności prowadzenia wyniszczających walk na japońskim terytorium.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL