Świat

Litwini z Suwałk chcą rekompensat

Suwałki
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Odszkodowań za wysiedlenia z 1941 roku zamierzają się domagać od Berlina władze w Wilnie
W 1941 roku po zajęciu Polski i Litwy rządy hitlerowskich Niemiec i Związku Radzieckiego zawarły porozumienie, na mocy którego z okupowanej przez Niemcy Suwalszczyzny przymusowo wysiedlono około 14 tys. mieszkających tam Litwinów. Mieli trafić do budynków pozostawionych przez Niemców, którzy na mocy tej samej umowy wyjechali z terenów okupowanych przez ZSRR do III Rzeszy.
Ale porozumienia nie zrealizowano. Wkrótce wybuchła wojna niemiecko-radziecka i Niemcy postanowili przesiedlić Litwinów z Suwalszczyzny na zamieszkaną w większości przez Polaków Wileńszczyznę. Z kolei Polaków przesiedlano do innych regionów Litwy albo wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec. Część ukryła się w lasach. – Nasze roszczenia nie są, broń Boże, wymierzone w Polskę. Nie mamy do Polski absolutnie żadnych pretensji. Obydwa nasze narody padły ofiarą totalitarnych reżimów – mówi „Rz” przewodnicząca organizacji Suvalkija (Suwalszczyzna) Birut? Kižien?. Jej zdaniem była to świadoma polityka Niemców, by skłócić ze sobą Litwinów i Polaków.
– Gdy się dowiedzieliśmy, że nas wysiedlą na Wileńszczyznę i zamieszkamy w gospodarstwie siłą odebranym polskiej rodzinie, nasz ojciec powiedział, że jeśli Polacy nas za to zabiją, to będą mieli rację. I będzie można im to wybaczyć – mówi Kižien?. Ciąg dalszy tułaczki suwalskich Litwinów nastąpił po wojnie. Ponieważ znaleźli się na terenie Litwy wcielonej w skład ZSRR, przymusowo nadano im obywatelstwo radzieckie. Nie mogli więc wrócić do swoich domów zostawionych w Polsce. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości wypędzeni założyli organizację społeczną Suvalkija, która od 15 lat bezskutecznie zabiega u władz niemieckich o odszkodowania. Początkowo Niemcy w ogóle nie chcieli słuchać o żadnych rekompensatach. Tłumaczą, że o tej sprawie powinny rozmawiać nie organizacje społeczne, lecz litewski rząd. I rząd przygotował rezolucję, którą zajmie się jeszcze Sejm. – Kanclerz Angela Merkel mówi, że trzeba patrzeć w przyszłość, ale wygląda na to, że w przyszłość patrzymy przez różne okna – denerwuje się Birut? Kižien?. Nie potrafi powiedzieć, ile osób może się ubiegać o rekompensaty i jak duże powinny być odszkodowania.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA