Warszawa

Hormony i koło ratunkowe u małp

Jeden z szympansów w warszawskim zoo
Fotorzepa, Darek Golik
Między łopatki Hanny wszczepiono hormonalny czip. Dzięki temu nie będzie miała boleści. A przed pawilonem dla naczelnych pojawiło się koło ratunkowe, jak na statkach.
Ciągle coś się zmienia u naczelnych. Hanna, która do stołecznego zoo przyjechała z Dublina, została właśnie zaczipowana.
W ciągu najbliższych trzech lat z implantu wszczepionego między łopatki (żeby nie wydrapała) będzie się uwalniał hormon, który spowoduje, że nie będzie miała rui. Zrobiono to dlatego, że okres miała bardzo bolesny. A dzięki hormonom nie będzie cierpieć. Pracownicy zoo podkreślają, że nie chodziło o antykoncepcję. W pawilonie dla naczelnych takie zabezpieczenie jest całkowicie niepotrzebne. Dlaczego? Otóż w stadzie szympansów są dwa samce: Szymi i Zarno. Pierwszy absolutnie nie wykazuje zainteresowania płcią przeciwną. Jak mówi jego opiekun, szympans ten ma tak bogate życie wewnętrzne, że samice nie są obiektem jego zainteresowania. Zarno natomiast, który przyjechał do nas z Gdańska, został wykastrowany. Wszystko dlatego, że nasze szympansy nie są czyste gatunkowo, są skundlone. A do hodowli tego gatunku potrzebna jest błękitna krew. Tę mają zapewnić w przyszłości sprowadzone nad Wisłę małpy z Afryki.
Koleżanki Hanny nie będą więc czipowane, bo nic im nie grozi ze strony stołecznych samców. Perspektyw na potomstwo nie mają żadnych. Teraz Hanna z innymi szympansami bryka po wybiegu otoczonym wodą. Tu rok temu utopił się szympans Miki. Przeniesiony z zamkniętego pomieszczenia, w którym skakał na pancerną szybę, na nowym wybiegu też wyskoczył. Ale na szybę już nie natrafił. Szympansa nie udało się uratować. Przed wejściem do pawilonu dla naczelnych, na stojaku zawisło pomarańczowe koło ratunkowe. Czy utrzyma małpę? – Ono jest raczej dla ludzi, nie dla zwierząt – tłumaczy szefowa działu małp Anna Jakucińska. – Ale i małpom można je rzucić, choć teraz już nie będzie takiej potrzeby. Wewnątrz i na zewnątrz ich wybiegu biegnie elektryczny pastuch. A gdy był wypadek z Mikim, to wewnętrznego pastucha nie było – dodaje. Prąd o jakim natężeniu płynie w pastuchu? – Taki zwyczajny, jak dla krów. Małpy już wiedzą, że dotknięcie pastucha jest bardzo nieprzyjemne i nie zbliżają się do drutów – mówi Jakucińska. Zapewnia, że koło ratunkowe, jeśli zajdzie taka potrzeba, utrzyma nawet najcięższego (200 kg) z naczelnych, goryla M’Tonge. [ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/temat/1.html" "target=_blank]"Życie Warszawy Online"[/link][/ramka]
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL