Biznes

Świńska grypa bez boomu dla producentów leków

Według IMS globalna sprzedaż leków w 2013 roku osiągnie wartość 975 mld dol. Dynamika rynku w Polsce i regionie Europy Środkowo-Wschodniej stopniowo hamuje, a wartość sprzedaży leków na Ukrainie może nawet spaść.
Rzeczpospolita
Wirus nie wpłynie znacząco na poprawę sytuacji branży farmaceutycznej – wynika z raportu firmy ubezpieczeniowej Euler Hermes
Według opracowania zadziała jako chwilowy zastrzyk energii dla rynku, ale firmy i tak będą musiały się uporać z dotychczasowymi wyzwaniami.
Jakie to wyzwania? Raport Euler Hermes wskazuje na stały spadek cen leków, alternatywę dla firm innowacyjnych w postaci coraz bardziej konkurencyjnych generyków (tańszych odpowiedników opatentowanych preparatów) oraz spowolnienie w badaniach i rozwoju ze względu na kurczące się fundusze spółek biotechnologicznych. Ta diagnoza nie odbiega od wniosków przedstawionych wcześniej w analizach firm doradczych, zajmujących się tym sektorem gospodarki. Według Euler Hermes Brazylia, Rosja, Indie i Chiny będą głównymi motorami napędzającymi wzrost rynku farmaceutycznego, lecz nie w krótkim okresie, zważywszy na obecny, bardzo niski, poziom wydatków na farmaceutyki w tych państwach. Wirus grypy A/H1N1 będzie dla branży zastrzykiem nowej energii, lecz nie przyczyni się zbytnio do poprawy sytuacji na rynku farmaceutyków ze względu na jego wielkość. Szczepionki przeciwko grypie stanowią bowiem 25 proc. całego rynku szczepionek, którego wartość w 2008 r. szacuje się na 14 mld dol. (zaledwie 2 proc. rynku farmaceutycznego).
Do tej pory motorem rozwoju rynku były prężnie działające, małe spółki biotechnologiczne. Największe firmy z sektora farmaceutycznego były gotowe je przejmować po wysokich cenach, by tylko zdobyć nowe produkty, nad którymi obecnie pracują firmy z tej branży, i w przyszłości wprowadzić je na rynek. Jednak źródło funduszy dla spółek biotechnologicznych kurczy się z powodu kryzysu finansowego: w latach 2007 i 2008 w Europie fundusze dla nich zostały obcięte o 65 proc., a w Stanach Zjednoczonych – o 39 proc., co może się przełożyć na wolniejszą pracę nad nowymi lekami. Polska w ciągu dwóch ostatnich dekad przeszła z pozycji eksportera na importera leków. Przyczyną był brak wystarczająco dużych nakładów na rozwój nowych leków, stopniowe wygaszanie produkcji leków generycznych, a także pełne otwarcie rynku krajowego, do czego zobowiązaliśmy się w chwili wejścia do Unii Europejskiej. Mimo tego polskie firmy farmaceutyczne nie są skazane na wegetację i generalnie dość dobrze znajdują sobie miejsce na rynku – czy to lokalnym, czy też nawet międzynarodowym, z czym mamy do czynienia np. w wypadku produkcji insuliny. Największe zmiany będą jednak zachodzić w najbliższym czasie na rynku hurtowym leków, m.in. ze względu na proponowane co jakiś czas zmiany w prawie farmaceutycznym, zakładające m.in. faktyczny zakaz łączenia działalności hurtowej i detalicznej w ramach jednego podmiotu. Właściciele rodzinnych aptek gotowi są przez długi czas akceptować bardzo niskie wpływy, ale jednocześnie ich nieuchronnie rosnące opóźnienia w płatnościach przekładać się będą na kondycję dystrybutorów, a także producentów leków. Notują oni bowiem duże obroty, jednak przy stosunkowo niskiej marży.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL