Ekonomia

Nawet walonki nie są odporne na kryzys

Walonki. Fot. akk_rus
Flickr
Wielkie papiernie, linie lotnicze, sieci handlowe, znane biura turystyczne, największy producent walonek i kufajek. Co łączy te rosyjskie firmy? Wszystkie w tym roku zbankrutowały.
W ostatnich dniach października sąd arbitrażowy Kraju Krasnojarskiego ogłosił bankructwo Jenisejskiego Kombinatu Celulozowo-Papierniczego. Irkucki sąd rozpoczął zaś procedurę upadłościową wobec innej gigantycznej papierni — Kombinatu Bajkalskiego.
[srodtytul]Deripaska straci, przyroda zyska [/srodtytul] Oba należą do jednej ze spółek oligarchy Olega Deripaski, jeszcze dwa lata temu dziewiątego najbogatszego człowieka globu (wg "Forbesa"). Fabryka nad Jenisejem to największa papiernia w tej części Azji (w 2008 roku wyprodukowała 36 tys. ton papieru). Jej zadłużenie (prawie 35 mln dol.), dwa razy przewyższyło już aktywa spółki. Procedurę upadłościową sąd w Irkucku wprowadził w kombinacie bajkalskim leżącym nad samym jeziorem w mieście Bajkalsk. Syberyjski gigant jest zadłużony na ok. 50 mln dol.
Na obu bankructwach najbardziej zyska przyroda. Rosyjska inspekcja ochrony środowiska w połowie minionego roku oceniła straty spowodowane wpuszczeniem nie oczyszczonych ścieków do Jeniseju na 1,8 mld rubli (60 mln dol.). Kombinat Bajkalski, wybudowany w latach 60-tych minionego stulecia, od początku zatruwał unikalny ekosystem Bajkału. Dopiero w minionym roku prywatny właściciel — spółka „Kontinental Menadżment” Olega Deripaski, zainstalowała w fabryce zamknięty obieg wody. – Według oceny Banku Światowego zamknięcie kombinatu na Bajkałem będzie kosztować 175-225 mln dol., czyli dużo mniej, niż dalsza jego praca i płacenie wielkich kar za trucie jeziora — twierdzą działacze Greenpeace z Moskwy. [srodtytul]Latający bankrut [/srodtytul] - To było oczywiste, że jest to latający bankrut — powiedział publicznie o swojej współwłasności oligarcha Aleksandr Lebiediew, posiadacz prawie 30 proc. akcji Aerofłotu. W końcu czerwca akcjonariusze zdecydowali o bankructwie towarowej córki przewoźnika — Aerofłot-Cargo. Spółka miała wtedy stratę 140 mln dol. W niecały miesiąc później bankructwo linii pasażerskich KrasAir ogłosił sąd Krasnojarskiego Kraju. Ten jeden z największych po Aerofłocie rosyjskich przewoźników, był winny różnym firmom ponad 470 mln dol. W maju strajk głodowy prowadziły stewardesy, którym firma przestała wypłacać pensje. W końcu września upadła kolejna syberyjska linia lotnicza — Sibawiatrans. Szefowie sami złożyli wniosek o upadłość, bo nie udźwignęli długu na ok. 12 mln dol. W tym samym miesiącu procedurę upadłościową wprowadzono u największego przewoźnika w zachodniej części Rosji — spółce KD Avia z Kaliningradu. Długi firm wobec dostawców paliwa, samolotów oraz banków sięgnęły 467 mln dol. Szefowie zostali aresztowani pod zarzutem niegospodarności. Kryzys silnie uderzył również w Rosji w handel. Pierwsze bankructwa w branży zaczęły się już wiosną. Padła posiadająca 60 supermarketów i 10 centrów rozrywki moskiewska Grupa Smochwał. Firma działała od ośmiu lat, a jej przychody rosły średnio o 20 proc. rocznie. W minionym roku pakiet blokujący (25 proc. plus akcja) kupił za ok. 50 mln euro włoski bank UniCredit. Kolejnym bankrutem okazała się sieć księgarń Bukberi, należąca do jednej z firm Olga Deripaski, posiadająca 17 wielkich księgarń, głównie w Moskwie. W sierpniu bankrutem został Cyfrograf jedna z największych w Rosji sieci sklepów ze sprzętem łączności (1400 salonów). Firma miała ok. 25 mln dol. długów i nie mogła dostać w bankach kredytu obrotowego. Niemożność dalszego kredytowania to najczęstszy powód rosyjskich bankructw. Pomimo wtłoczenia przez państwo (rząd i bank centralny) ponad 50 mld dolarów w banki; te wolały za to kupować walutę i otwierać rachunki zagranicą, aniżeli kredytować gospodarkę. [srodtytul]Północ bez szampana[/srodtytul] Drugi rosyjski operator turystyczny Kuda.ru (150 biur w końcu 2008 r) ogłosił swoje bankructwo w lipcu. Jedynym majątkiem firmy były wtedy meble i komputery. Dług wynosił ok. 20 mln dol. Sytuację wykorzystał największy rosyjski operator — Inturist, który w biurach Kuda.ru otworzył swoje przedstawicielstwa. Zapaść w rosyjskim budownictwie (w Moskwie i St. Petersburgu stanęła ponad połowa budów) doprowadził do upadku jednego z największych w Rosji producentów takich sztandarowych nad Wołgą rosyjskich wynalazków jak kufajki, czapki-uszanki i walonki — firmę Ursus. Nie wszyscy bankruci zniknęli z rynku. Do niektórych upadłości nie dopuścił Kreml, bo firmy okazały się zbyt „sztandarowe”. Tak było np. w wypadku producenta słynnych kałasznikowów — zakładów Iżmasz, samolotowej dumy Rosji - koncernu MIG (dług 1,5 mld dol.), czy producenta ład — AwtoWAZ (ok. 4 mld dol. długów). Najbliższa przyszłość rysuje się jednak dla Rosjan ponuro. Bo chociaż Kreml zapowiedział, że obywatele będą Nowy Rok świętować przez... 10 dni, to mogą nie mieć czym świętować. W końcu listopada produkcję wstrzymał największy w Federacji producent szampana firma Istok.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL