Historia

Organy Stalina

Sowiecka wyrzutnia rakietowa Katiusza BM-13 zamontowana na amerykańskiej ciężarówce Studebaker US6
Archiwum „Mówią Wieki"
– 20 myśliwców I-16 zostało uzbrojonych w pociski RS-82, czyli razem 160 rakiet. Samoloty nadleciały na niskim pu- łapie, odpaliły pociski i kontynuowały rzeź z karabinów maszynowych. Gdy wróciły, wystartowała następna grupa. Przez dwa dni nasze my- śliwce polowały na rumuńską kawalerię. Na trzeci dzień byliśmy przerzucani na U-2 i musieliśmy lecieć nad terenem masakry. Nie daliśmy rady lecieć poniżej 200 metrów z powodu odoru rozkładających się ciał w lipcowym upale – tak mechanik lotniczy Wiktor M. Synajski wspominał zagładę w 1941 roku rumuńskiego 5. Królewskiego Korpusu Kawalerii
Pociski rakietowe zostały przyjęte na uzbrojenie lotnictwa ZSRR w 1937 roku. Do końca 1940 roku przemysł amunicyjny ZSRR wyprodukował 125,1 tys. pocisków RS-82 i 31,7 tys. większych rakiet RS-132. Rakiety są napędzane prochem piroksylinowym, produkowanym m.in. z kwasu azotowego. Dużą, wartą ok. 30 mln dol., fabrykę tego kwasu Rosjanie postawili z pomocą DuPont Company. Kontrakt został podpisany w 1932 roku, gdy rząd USA zgodził się na eksport technologii. Fabryka pro-dukowała tysiąc ton kwasu dziennie – 350 tys. ton rocznie. W 1957 roku największy zakład w USA miał wydajność 425 tys. ton. Fabryki kwasu azotowego zostały zbudowane w Rosji także przez Casale and Nitrogen Engineering z Nowego Jorku. Pod koniec lat 30. azotowy kompleks chemiczny w Biereżnikach zatrudniał 25 tys. osób i produkował proch oraz nitroglicerynę. Z kolei fabrykę produkującą nitrocelulozę (niezbędną do produkcji piroksyliny) Rosjanie zbudowali z techniczną pomocą amerykańskiej Hercules Powder Company.
Rakiety wystrzeliwane z samochodów weszły do uzbrojenia 21 czerwca 1941 roku – na kilka godzin przed niemieckim atakiem, który Rosjanom pomieszał szyki. Niemcy zajęli pięć z siedmiu rosyjskich fabryk prochu. Rosjanom zabrakło materiałów wybuchowych. Kazańska fabryka prochu musiała szybko przygotować nową recepturę paliwa dla rakiet. Rakiety miały małą celność. Podczas prób na poligonie ze 134 pocisków odpalonych z samolotów żaden nie trafił w czołg. Zaledwie 1 procent rakiet wystrzelonych z samolotów lecących 400 – 500 m nad celem trafiało w czołg, a 3,7 procent w kolumnę czołgów.
Sławniejsze od lotniczych były rakiety odpalane z samochodów, zwane katiuszami, a także organami Stalina. Pułk katiusz wystrzeliwał 576 pocisków kal. 132 mm, które niszczyły wszystko na powierzchni 100 hektarów. Katiusza została po raz pierwszy użyta 15 lipca 1941 roku w okolicy Orszy. Ponieważ czerwonoarmiści w pierwszych miesiącach wojny masowo się poddawali lub przechodzili na stronę Niemców, katiusze były obsługiwane przez funkcjonariuszy NKWD, którzy przysięgali, że nie dopuszczą, aby broń i oni sami wpadli w ręce wroga. Jeszcze w 1944 roku Rosjanie nie chcieli pokazywać jej sojusznikom. Niemcy nazwali ją organami Stalina. Broń nie była także znana Rosjanom. Henryk Różański (brat oprawcy z UB) wspominał pokaz katiuszy pod koniec grudnia 1941 roku. „Zatrzymaliśmy się na skraju leśnej polany, nieopodal drogi. W zapadającym zmierzchu zobaczyłem samochód ciężarowy przypominający drabinę strażacką, który zatrzymał się na przeciwległym skraju leśnej polany, w odległości kilkuset metrów od nas. Wokół samochodu krzątali się wojskowi. W pewnym momencie zobaczyliśmy smugę płomieni w miejscu, gdzie stał samochód, usłyszeliśmy szum przelatujących pocisków ciągnących za sobą ogniste ogony i silną detonację trwającą kilka sekund. (...) Sekretarz Obkomu zajmujący się przemysłem, W. I. Baranow, uprzedził nas przede wszystkim o tajemnicy, jaką jest otoczona nowa broń i wszystko, co dotyczy jej produkcji. Musieliśmy podpisać zobowiązanie w sprawie jej dochowania”. Różański pracował w zakładach amunicyjnych nr 549 w Czelabińsku. Fabryka otrzymała zamówienie pod kryptonimem M-13 na dostawę części do 400 egzemplarzy wyrzutni rakietowych. „Baranow zapowiedział, że Obkom będzie codziennie kontrolował wykonanie tego zadania, którym, jak podkreślił, szczególnie interesował się Stalin. Gotowe elementy mieli odbierać od nas ludzie upoważnieni przez Obkom”. Do końca 1942 roku Rosjanie zbudowali 3237 wyrzutni, a do końca wojny około 10 tysięcy. [i]Robert Przybylski, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, znawca historii gospodarczej i techniki[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL