Muzyka

I my chcemy mieć primadonny

Aleksandra Kurzak rozważnie buduje swą karierę
Fotorzepa
Primadonna to nieco zapomniane słowo. Dziś chętniej używamy innego: gwiazda, jednak określa ono kogoś, kto zdobył sławę, ale nie wiadomo, czy ją utrzyma, bo gwiazdy świecą mocno, ale niekiedy również spadają.
Tymczasem primadonna potrafi błyszczeć latami, a jej kariera jest efektowna. Czy na takie miano zasługują dwie operowe artystki, które na jeden wieczór zaprosił Teatr Polonia? Jeśli nawet jeszcze nie, mają na to szanse.
Niewątpliwie większą popularnością cieszy się Małgorzata Walewska, ale ona potrafi dbać o swój artystyczny image. Na dodatek występy na krajowych i zagranicznych scenach łączy z nieustannym flirtem z muzyką bardziej popularną, co nie zawsze wpływa korzystnie na jej poważny wizerunek. Walewska chyba jednak się tym nie przejmuje. Lubi po prostu śpiewać i każdy rodzaj muzyki sprawia jej przyjemność. Inne podejście do kariery ma młodsza od niej Aleksandra Kurzak. Pnie się powoli i rozważnie po szczeblach światowej kariery. Jeszcze przed ukończeniem studiów w rodzinnym Wrocławiu udała się do Hamburga, gdzie doskonaliła umiejętności w studiu przy tamtejszej operze. Stopniowo przyjmowała oferty od coraz lepszych teatrów. Dziś bywa regularnie zapraszana do Metropolitan w Nowym Jorku, Covent Garden w Londynie, a w przyszłym roku znów wystąpi na festiwalu w Salzburgu.
[i]Primadonny, nadzwyczajny koncert operowy, Teatr Polonia, ul. Marszałkowska 56, bilety: 200 zł, rezerwacje: tel. 22 622 21 32 lub e-mail: bilety@teatrpolonia.pl, wtorek (8.12), godz. 20[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL