Polityka

Nowa ordynacja na skróty

Premier Donald Tusk
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Wybory do Sejmu: Według ekspertyz zleconych przez PO można wprowadzić ordynację mieszaną nawet bez zmiany konstytucji
Z zapowiadanej przez Donalda Tuska reformy ustrojowej jeden element (zmianę ordynacji do Sejmu) PO chce wprowadzić, nie nowelizując ustawy zasadniczej – ustaliła „Rz”.
– Większość ekspertyz prawników, które do nas wpłynęły, potwierdza, że to możliwe – mówi Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący Klubu PO i szef komisji nadzwyczajnej ds. zmian prawa wyborczego. [wyimek]Na ordynacji mieszanej skorzystałyby małe partie dr Jarosław Flis politolog z UJ[/wyimek]
Ordynacja do Sejmu w projekcie PO ma być podobna do systemu niemieckiego. Byłaby częściowo proporcjonalna, a częściowo jednomandatowa. Wyborca dostawałby dwie karty do głosowania. Na jednej oddawałby głos na partię, na drugiej – na jednego kandydata w swoim okręgu jednomandatowym. W Niemczech mandaty są dzielone między partie proporcjonalnie – według liczby głosów, które zdobyła. Do parlamentu wchodzą posłowie danej partii, którzy zwyciężyli w okręgach jednomandatowych, oraz ci, których partia umieściła na liście proporcjonalnej. Wątpliwości co do tego rozwiązania ma m.in. konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. – Taka ordynacja nie będzie już proporcjonalna, będzie mieszana. I by ją wprowadzić, trzeba zmienić konstytucję. Jeśli coś ma dwa koła, to nie jest już samochodem, tylko motocyklem albo rowerem – przekonuje profesor, przypominając, że w myśl konstytucji wybory do Sejmu powinny być proporcjonalne. Jego zdaniem to droga na skróty, która skończy się w Trybunale Konstytucyjnym. Podobnego zdania są ludowcy. – Jeśli ordynacja jest tylko w połowie proporcjonalna, nie można jej nazwać proporcjonalną. Poza tym nie godzimy się na zmianę ordynacji do Sejmu – protestuje Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL. Inaczej ocenia to dr Jarosław Flis, politolog z UJ. – Niemiecka ordynacja jest w efekcie bardziej proporcjonalna niż ta, która obowiązuje u nas – przekonuje. – Zalety tego systemu są bardzo duże. Przede wszystkim politycy nie muszą walczyć między sobą w ramach jednej partii o miejsce na liście, o wyborców. Małe partie na pewno nie tracą na takim systemie. Wprost przeciwnie, mogą zyskać kilka mandatów. Taki system chwali również Marek Borowski z Socjaldemokracji Polskiej. – Ordynacja mieszana w wariancie niemieckim powoduje m.in. lepszy dopływ świeżej krwi. Teraz liderzy małej partii zajmują 41 jedynek (tyle jest okręgów) i nowe osoby nie mają szansy zaistnieć. A jeśli będzie około 200 okręgów – partia będzie musiała znaleźć tyle osób do walki o mandat. Borowski rok temu proponował partiom wprowadzenie ordynacji mieszanej. Miał już wtedy ekspertyzy potwierdzające dzisiejszą tezę Platformy Obywatelskiej – że można ją wprowadzić bez zmiany ustawy zasadniczej. Ordynacji mieszanej boi się SLD. – Takie rozwiązanie petryfikuje scenę polityczną – mówi Ryszard Kalisz, poseł Sojuszu. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest natomiast Prawo i Sprawiedliwość. Już w poprzedniej kadencji złożył projekt ustawy w tej sprawie. Mariusz Kamiński, poseł PiS, podkreśla jednak, że jest już za późno, by zmieniać ordynację przed najbliższymi wyborami. – Tusk zapowiedział wielką debatę o zmianie konstytucji, a teraz się okazuje, że część propozycji premiera PO chce wprowadzić tylnymi drzwiami . Może po to, by z nierealnych zapowiedzi premiera zostało choć coś – mówi Kamiński. Wojciech Jabłoński, politolog z UW, także widzi w propozycji PO dążenie do tego, by z reformy ustrojowej Tuska został jakiś ślad. – Ale nawet to może się nie udać, bo PSL ordynacji zmieniać nie chce – mówi politolog. Dzikowski podkreśla, że projekt będzie w pierwszej kolejności konsultowany z koalicjantem. – Nie chcemy robić nic na siłę. Wierzymy, że PSL przekona się do naszych propozycji. Według prof. Winczorka bez zmiany ustawy zasadniczej można wprowadzić inny pomysł PO – jednomandatowe okręgi do Senatu. ?Według prof. Winczorka bez zmiany ustawy zasadniczej można wprowadzić inny pomysł PO – jednomandatowe okręgi do Senatu. [ramka][b]Jak wybieramy w Polsce władze[/b] Ordynacja większościowa stosowana jest w wyborach do Senatu (wielomandatowe okręgi wyborcze) i do rad gmin w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców. Z systemem proporcjonalnym mamy do czynienia w wyborach do Sejmu. A także w wyborach samorządowych – w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców, powiatach i sejmikach. W wyborach bezpośrednich wybierani są prezydent RP, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL