Wiadomości

Każdy mecz jest inny

Trener gdyńskiego zespołu Tomas Pacesas
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Każdy mecz jest ważny. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe - mówi Tomas Pacesas, trener Asseco Prokomu Gdynia
[b]„Rz”: Być albo nie być? Czy takie pytanie zadaje pan sobie przed rewanżowym meczem z EWE Baskets Oldenburg? [/b]
[b]Tomas Pacesas, trener Asseco Prokomu Gdynia: [/b]Każdy mecz jest ważny. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Przed nami jeszcze cała seria spotkań. Teoretycznie łatwiej nam wygrać z takim przeciwnikiem jak Oldenburg niż z Realem czy Panathinaikosem, ale uważam, że w każdym meczu możemy zaskoczyć. Na pewno w każdym będziemy walczyć o zwycięstwo. [b]Jaka jest sytuacja kadrowa w drużynie? Wszyscy zdrowi? [/b]
Przyjechaliśmy do Niemiec w komplecie, także Daniel Ewing, którego zabrakło w Moskwie. Na wieczornym treningu spróbuje z nami poćwiczyć pierwszy raz od dłuższego czasu. W dniu meczu podejmę decyzję. Zrobimy wszystko, żeby zagrał, pomógł nam chociaż przez dziesięć minut. Byłoby to duże wzmocnienie zespołu. Liczymy, że też Pape Sow zagra... tak tak w Moskwie. Przynajmniej tak. [b]Czy dobrze rozpracowaliście rywala? Lepiej niż przed pierwszym przegranym meczem? [/b] Już po spotkaniu w Gdyni mówiłem, że rywale zdominowali nas na tablicach. Słabo zagrali nasi wysocy, przegraliśmy ewidentnie zbiórki i to zadecydowało o porażce. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Zagrać lepiej pod atakowanym i bronionym koszem. Myślę, że taka poprawa jest w naszym zasięgu, Będziemy próbować różnych opcji, i w ataku, i w obronie. [b]W zespole EWE najwięcej punktów zdobywają gracze obwodowi. Jekel Foster i Rickey Paulding w Gdyni trafili razem dziewięciokrotnie za trzy punkty. [/b] To są liderzy zespołu mistrza Niemiec. Na pewno skupimy się na obronie przeciwko nim, ale teraz doszedł jeszcze nowy rozgrywający – znany nam z Turowa Zgorzelec – Bryan Bailey, który jest w dobrej formie. Podstawowym graczem staje się inny były gracz Turowa Marko Scekić – w meczu z Panathinaikosem w Atenach miał aż dziewięć zbiórek w ataku. Swoim liderom pomagają też inni. Uważnie obserwujemy grę rywali. Będą groźnym przeciwnikiem. Grają bardzo atletycznie i agresywnie. Trzeba po prostu im ustać i odpowiedzieć tym samym. [b]Rywale mają Baileya, wy też pozyskaliście nowego gracza – Lorinzę Harringtona, który zastąpił Tyrone’a Brazeltona. Czy można już powiedzieć, że widać nową jakość w grze zespołu po tej wymianie? [/b] Brazelton w międzyczasie stał się pierwszoplanowym graczem w Słupsku. – Myślę, że Harrington jest przydatny. Tylko, że miał pecha i w meczu z Polpharmą w Starogardzie nabawił się kontuzji. Wcześniej miał przerwę, ostatnio nigdzie nie grał i nie jest przygotowany na 100 procent. Powoli jednak dochodzi do optymalnej formy. Oczekujemy, że będzie dla nas bardziej przydatny. [b]Nie szokuje forma Brazeltona w Słupsku? [/b] To zupełnie inna historia. Inaczej gra się w naszym zespole, inaczej gdzie indziej. Nie wątpię, że każdy z naszych zawodników – czy obcokrajowiec, czy Polak – w innym polskim klubie byłby megagwiazdą. Sam sugerowałem prezesowi Czarnych, że Brazelton jest zawodnikiem, który może brać na siebie ciężar prowadzenia zespołu. My potrzebowaliśmy trochę lepszej jakości w organizowaniu gry. Nie skreśliliśmy go. Uważaliśmy tylko, że lepiej dla niego i dla nas, żeby rozwijał się w innym klubie. [b]Czy można się spodziewać większej roli Polaków w czwartkowym meczu po ich dobrym występie w ostatniej kolejce ligowej? [/b] Próbujemy wielu wariantów na boisku. Często zmieniam skład, ale gdy danego dnia zawodnik nie funkcjonuje, trudno utrzymywać go dłużej na parkiecie. Nie możemy ich katować presją oczekiwań. Dostają szansę, zdobywają doświadczenie, ale w meczach Euroligii wiąże się to z olbrzymim stresem. Myślę, że Adam Hrycaniuk, Mateusz Kostrzewski i Łukasz Seweryn będą grać coraz lepiej. Kolejne minuty dostaną przeciwko Oldenburgowi. [b]Jak będzie w rewanżu za porażkę w Gdyni? [/b] Każdy mecz, nawet z tym samym rywalem, jest inny. Raz zawodnicy funkcjonują lepiej, raz gorzej. Wygrywasz albo przegrywasz. Wiele zależy od dyspozycji dnia, od tych 40 minut drużyny na parkiecie. Gracze, którzy prezentują najlepszą formę, powinni przebywać na boisku najdłużej, bo każdemu zależy na zwycięstwie. [i]—rozmawiał w Bremie Marek Cegliński [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL