Świat

Weteran uniknie kary śmierci

Po raz pierwszy w historii amerykański Sąd Najwyższy uznał traumatyczne przeżycia wojenne zabójcy za istotną okoliczność łagodzącą
W 1986 roku, ponad 30 lat po powrocie z wojny koreańskiej, George Porter zamordował byłą narzeczoną i jej nowego partnera. Został za to skazany na najwyższy wymiar kary. Po 23 latach w celi śmierci doczekał się jednak uchylenia wyroku.
Sąd Najwyższy USA odesłał jego sprawę do niższej instancji, stwierdzając, że podczas orzekania kary dla Portera nie uwzględniono tego, co przeżył na froncie i za co został odznaczony. “Nasz naród ma długą tradycję łagodniejszego traktowania kombatantów”, czytamy w orzeczeniu. Wszystko wskazuje na to, że w tej sytuacji sąd niższej instancji wymierzy mu niższą karę. Adwokat, który bronił Portera z urzędu w 1987 roku, przyznał, że spotkał swego klienta dzień przed rozprawą i nie miał pojęcia o jego przeszłości. Nie dowiedzieli się też o niej przysięgli oraz sędzia. Skazany próbował się odwoływać, ale ani Sąd Najwyższy Florydy, ani federalny sąd apelacyjny, nie uznały jego argumentów.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, iż Porter cierpiał na tzw. zespół stresu pourazowego (PTSD), czyli częste u kombatantów zaburzenie lękowe. Porter wstąpił do armii jako 17-latek, by uciec przed sadystycznym ojcem. Podczas wojny dwukrotnie był ze swym oddziałem otoczony, dwukrotnie też był ranny. W walce z chińskimi wojskami zginęła lub została ranna połowa jego kolegów. Jedna z bitew trwała nieprzerwanie przez pięć dni i nocy. Jak zeznał jego dowódca, po powrocie do kraju Porter przez lata nie mógł dostosować się do normalnego życia. Pił, miał koszmarne sny, często zdarzały mu się napady szału. W jednym z nich popełnił morderstwo.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL