Literatura

Reporter szuka zagubionych legionistów z armii Napoleona

Riccardo Orizio, Zaginione białe plemiona, Przeł. Joanna Ugniewska i Mateusz Salwa, Czarne, Wołowiec 2009
Rzeczpospolita
Włoski pisarz odnalazł potomków polskich żołnierzy, którzy osiedlili się na Haiti
Książka Riccarda Orizio przywodzi mi na myśl epizod z „Czasu Apokalipsy” Coppoli. Chodzi o scenę, w której wojskowa łódź patrolowa kapitana Willarda zostaje zatrzymana przez Francuzów od dziesięcioleci żyjących w wietnamskiej dżungli. Upadło zamorskie imperium, ale ta osamotniona rodzina nie chciała porzucić plantacji kauczuku i kolonialnego domu w cieniu olbrzymich drzew.
Pierwsze zaginione białe plemię włoski reporter Riccardo Orizio (ur. 1961) odkrył przypadkiem. Podczas pobytu na Sri Lance (dawny Cejlon) razem z kolegą wybrał się do restauracji. O jednym z kelnerów znajomy reportera powiedział, że jest tutejszy. „Ależ on jest biały” – zdziwił się Orizio. [srodtytul]Świat w starym stylu [/srodtytul]
I tak się dowiedział o istnieniu Dutch Burgers, potomków holenderskich kolonistów, którzy przybyli na Cejlon w połowie XVII wieku. Zdecydowali się tam pozostać, gdy na początku XIX stulecia Wielka Brytania pokonała Królestwo Holandii. Od nowych władców przejęli styl życia: „Wieczorami tańczono przy gramofonie – pisze Orizio. – W kominkach palił się ogień, ponieważ, chociaż nie było zimno, chciano naśladować styl życia Home Counties, arystokratycznych domostw angielskich”. Wakacje spędzano pośród pól golfowych, na hipodromie czy w angielskich klubach z bilardem. [wyimek]Potomkowie legionistów żyją w haitańskim interiorze. Od reszty mieszkańców odróżnia ich kolor oczu[/wyimek] Dzisiaj się zdarza, że obywatele Sri Lanki pytają Burgów, jak długo mieszkają na wyspie. Słyszą pełną godności odpowiedź, że tu jest ich ojczyzna. Pośród zagubionych białych plemion, o jakich pisze Orizio, są Confederados, którzy po wojnie secesyjnej opuścili południe Stanów Zjednoczonych i zamieszkali w Brazylii, czy lud Basterów z Namibii. Ci ostatni – zielonoocy i jasnoskórzy – są potomkami Buszmenów i Burów. Wyemigrowali z brytyjskiej Kolonii Przylądkowej i osiedli na pustkowiach Afryki Południowo-Zachodniej. Polskiego czytelnika najbardziej zainteresuje rozdział poświęcony Haiti. [srodtytul]Rodacy na Karaibach[/srodtytul] Wyspa nazywała się kiedyś San Domingo i była kolonią francuską. W 1802 r. Napoleon posłał tam polskich żołnierzy, by spacyfikowali bunt niewolników. Układ był prosty – jeśli stłamszą rewoltę, Francja zwróci Polsce niepodległość. Legioniści odkryli, że haitańscy niewolnicy walczyli w imię tych samych ideałów. Zastanawiając się, dlaczego polscy żołnierze przeszli na stronę buntowników, Orizio pisze: „Być może ostatecznie zakochali się w tych lasach, które zrazu wydawały im się tak wrogie; może ich serca podbił łagodny klimat; może wreszcie nie mieli wiele do stracenia, a w domu czekałoby ich życie spędzane na polach posiadaczy ziemskich”. Dziś potomkowie legionistów, których od reszty mieszkańców odróżniają niebieskie oczy, żyją w nędzy w wioskach położonych w interiorze. Potrzebują żywności i lekarstw. Z nadzieją myślą o ojczyźnie przodków. We wstępie do włoskiego wydania Ryszard Kapuściński napisał: „Książka Riccarda Orizio jest tak fascynująca przede wszystkim dlatego, że autor koncentruje się nie na tym, co stanowiło motor kolonializmu, ale na dawnych przygodach i opowieściach. Odkrywa przy tym – bardzo często po raz pierwszy – wiele szczegółów dotyczących osobistych losów swoich bohaterów. Dzięki temu książka zyskuje bardzo emocjonalny, ludzki ton”. „Zaginione białe plemiona” nie należą do lektur wciągających, autorowi brak talentu narracyjnego. Jednak warto się z tą książką zmierzyć choćby dla opisów egzotycznych zakątków świata: zdziczałych krzaków bananowca rosnących na dachach bungalowów, niskiego nieba czy ciepłego deszczu, który przychodzi znad leżącej na płaskowyżu plantacji herbaty. [i]Riccardo Orizio, Zaginione białe plemiona, Przeł. Joanna Ugniewska i Mateusz Salwa, Czarne, Wołowiec 2009[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL