Opinie

Zmierzch życia na kredyt

Leszek Auda członek zarządu AXA TFI
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
W kontekście ubiegłorocznej walki z kryzysem słyszę niekiedy w różnych dyskusjach, że metody walki z kryzysem stosowane przez banki centralne przypominają gaszenie pożaru benzyną
Według tych twierdzeń obniżki stóp procentowych i pompowanie płynności muszą doprowadzić do kolejnych baniek spekulacyjnych i nowego kryzysu.
Mam trochę inne spojrzenie na tę sprawę. Załóżmy na chwilę, że system finansowy jest dla gospodarek niczym słońce dla naszej planety. Słońce jest gwiazdą, która aby świecić, zużywa różne pierwiastki. W największym uproszczeniu: kiedy zabraknie słonecznego paliwa, powstanie eksplozja nazywana supernową, a następnie materia może się zapadać, tworząc czarną dziurę. Patrząc z takiej perspektywy, pompowanie płynności w system finansowy powinno być widziane jako próba dostarczenia słońcu paliwa niezbędnego do dalszego świecenia. Jaka była alternatywa? Padanie instytucji finansowych jedna po drugiej? Lepiej nie myśleć, co mogłoby się stać, gdyby nikt nie zapanował nad sytuacją.
Kryzys finansowy, którego doświadczyliśmy na własnej skórze, jest bardzo spektakularnym symptomem kryzysu o dużo poważniejszym podłożu. Gwiazda ma problemy ze świeceniem i się zapada, kiedy brakuje jej paliwa. Gospodarkom również brakuje paliwa. Konsumenci – pracownicy w świecie rozwiniętym – nie zauważyli, że w związku z globalizacją ich siła przetargowa dramatycznie spadła. Pożytki z globalizacji czerpią tak naprawdę pracownicy w rozwijającej się części świata i właściciele kapitału. Ci jednak nie są skłonni do konsumpcji w takim stopniu jak pracownicy świata Zachodu. W efekcie światowy wzrost PKB powinien być wolniejszy, bo konsumpcja, będąca motorem tego wzrostu, powinna być mniejsza. Jakiś czas udawało się światu kontynuować szybki wzrost z coraz większymi odstępami pomiędzy kolejnymi recesjami. Ceną za ten wzrost było rosnące zadłużenie. Kryzys był poważnym ostrzeżeniem, że wyczerpują się możliwości takiego rozwoju. Jedni w kryzysie zobaczą zmierzch jakiejś ekonomicznej potęgi, upadek wielkich firm, ale i narodziny nowych. Ja widzę zmierzch życia na kredyt z pierwszej dekady XXI wieku dla wielu społeczeństw. Kolejna dekada będzie pewnie mniej sielankowa i bardzo ciekawa. Świat raczej się nie zawali, ale będzie inny niż do tej pory.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL