Media

Jednoręcy bandyci w cieniu służb i vice versa

Fotorzepa
Gazety są dziś wyjątkowo zgodne — próba ograniczenia biznesu hazardowego podjęta przez Donalda Tuska to naprawdę odważna decyzja.
[b]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/szuldrzynski/2009/10/28/jednorecy-bandyci-w-cieniu-sluzb-i-vice-versa/]na blogu[/link][/b]
Ale też komentatorzy ośmielają się wątpić w intencje premiera RP. „Nie bądźmy naiwni — chodziło zapewne o medialne przykrycie informacji o pozostawieniu na stanowisku uwikłanego w aferę podsłuchową wiceszefa ABW Jacka Mąki oraz nowych deklaracji byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego” — pisze w „Rzeczpospolitej” Dominik Zdort. A Piotr Zaremba pisze w "Polsce": „Donald Tusk niczym władca ogłosił likwidację całego sektora hazardowego biznesu. Ale w służbach specjalnych Tusk nie zrobi niczego, czego nie zaleci mu Krzysztof Bondaryk.” A szef ABW, w piśmie do premiera nie wnioskował o odwołanie ppłk Mąki, więc premier tego sam nie zrobił. "Czy tak delikatna sfera jak inwigilowanie prywatnych ludzi to prywatny folwark wiceszefa ABW? Pan to naprawdę pochwala, Panie Premierze?" - pyta Piotra Zaremba, niestety chyba retorycznie. Gazeta Wyborcza nie odpuszcza nielubianemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu, który zwołał wczoraj konferencję prasową, by po raz pierwszy od wielu dni odpowiedzieć na tysiące oskarżeń, jakie pojawiły się pod jego adresem. Relację swą GW rozpoczyna od wczorajszego oświadczenia CBA, które twierdzi, że Kamiński dalej jest jej funkcjonariuszem, więc nie powinien prowadzić samodzielnej polityki medialnej. Oczywiście nie chodzi o próby kneblowania komukolwiek ust. Ale na wszelki wypadek tuż po konferencji prasowej Gazeta zadzwoniła do CBA z pytaniem, jak im się konferencja podobała. - Analizujemy, czy nie doszło tam do ujawnienia tajemnicy służbowej - odpowiedział GW funkcjonariusz "z nowej ekipy, która przejęła biuro po Kamińskim".
Pewnie, niech się nikt nie czuje bezpieczny. Zawsze można byłego szefa złapać za słówko i wysłać do łagru... o nie, do łagru już niestety nie. Ale długotrwały proces sądowy przypomni mu, kto tu rządzi. Ale czujność Gazety Wyborczej skierowana na CBA wyraźnie osłabła, jeśli chodzi o tropienie PiSu w TVP. Jacek Fedorowicz przyznaje, że jest bardzo ciekaw, jak PiS i koalicja medialna będzie teraz manipulować informacjami w TVP. "Bo przecież musi. Po to powstała" - konkluduje Fedorowicz oczywistą oczywistość. A parę akapitów dalej pisze: - "Ja natomiast się poświęcam i kiedy tylko mam czas, oglądam wszystko i porównuję. I przyznam, że o dziwo, jeszcze TVP nie przyłapałem na rażącym braku obiektywizmu." Czytam jeszcze raz i oczom nie wierzę. Jak to, przecież wczoraj GW pisała jeszcze, że Wiadomości TVP1 promują Lecha Kaczyńskiego i bez wytchnienia atakują każdą słabość Donalda Tuska. A jeszcze wczoraj GW cytowała długoletniego pracownika Wiadomości: Wiele już przeżyliśmy, były różne ekipy polityczne, różne partyjne interesy, ale wydaje nam się, że teraz jest najgorzej." Kto zawiódł? Wyborcza czy jej felietonista?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL