Wiadomości

Służby są poza kontrolą

Jerzy Szmajdziński uważa, że brakuje przeszkolonych sędziów i prokuratorów, którzy mogliby lepiej kontrolować służby specjalne
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Powinien je nadzorować Sejm i szef MSWiA – mówi Jerzy Szmajdziński (SLD)
[b]Rz: Czy służby specjalne wymknęły się spod kontroli polskiego państwa?[/b]
Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu (SLD): Służby, głównie w zakresie stosowania technik operacyjnych, nie są pod właściwą kontrolą. [b]Co to znaczy, że „nie są pod właściwą kontrolą”?[/b]
Nie ma odpowiedniej kontroli zarówno ze strony prokuratorów, jak i sądów. Także premiera, który powinien to robić za pośrednictwem swojego koordynatora. Również Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych takiej kontroli nie sprawuje. [b]To może po kolei. Dlaczego służby nie są pana zdaniem pod kontrolą sądów i prokuratury? Przecież prawo wymaga sądowej zgody na podsłuch zakładany przez służby.[/b] Tylko że te decyzje mają charakter blankietowy. [b]Czyli jaki?[/b] Po prostu sędziowie uznają, że wniosek, który otrzymują od służb, należy zatwierdzić. I zatwierdzają, jak leci. Prokuratorzy, którzy powinni na podstawie materiałów źródłowych dokonać wstępnej oceny i dopiero potem podejmować decyzje, też tego nie robią lub robią to bardzo rzadko. [b]Skąd pan to wie?[/b] To już dzisiaj stwierdzają wszyscy, bo nie ma wyspecjalizowanych i przeszkolonych sędziów ani prokuratorów w zakresie funkcjonowania służb specjalnych. Nie ma opisanego mechanizmu, jaka powinna być procedura zakupu kontrolowanego, prowokacji policyjnej, jakie powinno być postępowanie ze świadkiem koronnym. [b]To wszystko jest chyba określone w odpowiednich ustawach?[/b] Nie. Są tam tylko definicje tych działań. Opisu procedur nie ma. Prosty przykład: świadek koronny powinien być przesłuchiwany etapami i po każdym etapie powinna nastąpić weryfikacja. [b]Weryfikacja wiarygodności?[/b] Tak, weryfikacja złożonych przez niego wyjaśnień. Nie może być tak, że gromadzi się cały materiał powstały z tego, co w duszy świadkowi gra. Czasami jest to spełnianie oczekiwań przesłuchujących, o których wcześniej świadek się dowiaduje. [b]Jakich oczekiwań?[/b] Sugestii w stylu: „Niech sobie pan przypomni coś interesującego o jakimś polityku czy biznesmenie. Niech pan mówi, co pan wie”. A on już wie, że jak będzie mówić to, czego się od niego oczekuje, to ma większe szanse na status pokrzywdzonego i korzyści z tego wynikające. Te trzy instytucje, o których mówimy, świadek koronny, zakup kontrolowany, prowokacja, zostały wprowadzone przez rządy lewicy. Z tym że miały to być instytucje stosowane w przypadkach szczególnych. [b]Szczególnych, czyli jakich?[/b] Tam, gdzie jest bardzo uprawdopodobnione popełnianie przestępstwa. I chodzi tylko o to, aby przy zastosowaniu tych instrumentów zebrać materiał procesowy albo materiał operacyjny dający się przetworzyć na procesowy. [b]Czyli instrumenty dane służbom nie mogą prowokować do przestępstwa, lecz jedynie je potwierdzać?[/b] Tak. I to nie mogą być instrumenty, które wspomagałyby areszt wydobywczy, jak w przypadku świadka koronnego, bądź były nakłanianiem do popełnienia przestępstwa. [b]Co to jest areszt wydobywczy? Czytelnik na szczęście może nie wiedzieć.[/b] To określenie od dawna, niestety, funkcjonuje w języku mediów. Wielu czytelników na pewno je zna. Ale skoro pani pyta – to jest taki areszt, w którym osoba mająca zarzuty przesiaduje w więzieniu (to przypadek np. Marka Dochnala czy Barbary Kmiecik, ale i innych też), bez sądu. Prokurator przychodzi do takiego nieszczęśnika stosunkowo rzadko, często natomiast zjawiają się u niego oficerowie jednej czy drugiej służby i zadają pytania, które są pytaniami sugerującymi zdarzenia i fakty. Występują w nich osoby, którymi te służby się interesują. Nieszczęśnik „kruszeje” albo nie, a sąd nie reaguje. Po to powinno się stosować areszt, żeby podejrzany nie miał możliwości mataczenia, a prokurator miał do niego nieskrępowany dostęp, niemal ciągły kontakt z osobą podejrzaną, a więc żeby śledztwo postępowało. [b]Chyba pan proponuje nie tyle wzięcie w cugle służb, ile łagodniejsze traktowanie przestępców?[/b] Proponuję praworządność. Prokuratura ma stać na straży praworządności. Na przykład CBA uznało, że najpierw typujemy jednostkę i badamy jej poziom odporności na korupcję. Tak było w sprawie byłej posłanki Beaty Sawickiej oraz częściowo Weroniki Marczuk-Pazury, a już na pewno w przypadku rodziny Kwaśniewskich i ich rzekomego domu w Kazimierzu. CBA przyjęło założenie, że Kwaśniewscy są przestępcami i pompując w tę hipotezę miliony złotych, chciało ją udowodnić. Chciałoby się mieć pewność, że prokuratura w pełni kontroluje takie akcje. Skoro jednak CBA za 1,6 mln kupuje dom, o którym było wiadomo, że nie należy do Kwaśniewskich, to chyba nie można powiedzieć, że kontrola prokuratorska nad CBA jest realna. [b]To jakie jest pana zdaniem to remedium?[/b] Proszę bardzo – oto mój plan: przygotowanie ustawy o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych obejmującej procedury i tryb podejmowania decyzji; liczby stosowanych podsłuchów i odmów ich zastosowania; tryb ujawniania materiałów z podsłuchów osobom, wobec których nie podjęto czynności procesowych. Uprawnienia śledcze dla Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Powierzenie koordynacji rządowej służb specjalnych szefowi MSWiA. Wyznaczenie i przeszkolenie prokuratorów i sędziów w specyfice działania służb specjalnych i stosowania technik operacyjnych, prokuratorska kontrola – w trakcie i po – operacji służb specjalnych, także w przypadku operacji do pięciu dni. Zmiana ustawy o CBA i poddanie Biura kontroli na zasadach dotyczących innych służb. Szefa CBA powinien powoływać Sejm. Włączenie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego do składu Sił Zbrojnych i poddanie ich zwierzchnictwu ministra obrony narodowej. Przeprowadzenie audytu służb, które mogą stosować techniki operacyjne, i dokonanie analizy pod kątem możliwej ich integracji. To nie jest plan chronienia przestępców, ten plan jest po to, by wszystko – także w obszarze służb specjalnych – było profesjonalne. [b]Cały czas mówimy o kontroli władz sądowniczych nad służbami, a co z kontrolą polityczną, bo ona wydaje się dzisiaj kluczowa?[/b] Powtórzę: Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych musi być wyposażona w uprawnienia śledcze. [b]Przez tyle lat na to się nie zdecydowano.[/b] Bo nie było woli politycznej. [b]Ale teraz sytuacja trochę się zmieniła. Okazuje się, że przez służby byli podsłuchiwani dziennikarze „Rz” i TVN.[/b] To może wreszcie będzie sojusz dziennikarzy i polityków po to, żeby ludzie służb specjalnych ani politykami, ani dziennikarzami nie grali.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL