Wiadomości

Przestałem być anonimowy

ROL
Marcin Gortat, koszykarz Orlando Magic, dla „Rz” o sobie i swoim zespole w nowym sezonie NBA
[b]Rz: Dwight Howard, lider pana drużyny, zagrał ostatniego lata w dwóch filmach. Kiedy pójdzie pan w jego ślady?[/b]
Marcin Gortat: Nigdy. Granie w filmach to jedna z ostatnich rzeczy, które chciałbym robić. Nie ukrywam, że miałem kilka ofert udziału w różnych show. Ja jednak chcę grać w koszykówkę i być kojarzony jako koszykarz. [b]Jest pan już kojarzony jako koszykarz: finalista NBA, zmiennik Howarda, twardy chłopak z Polski, który przez dwa sezony w tej lidze zapracował na nowy kontrakt wart 34 miliony dolarów. Presja wzrosła?[/b]
Tak, przestałem być graczem anonimowym. Dużo ludzi o mnie mówi. Nie interesuje mnie to jednak. Koncentruję się wyłącznie na grze. [b]Orlando wygrało osiem na osiem meczów przed sezonem, a pan prezentował się w nich bardzo dobrze.[/b] Mogę powiedzieć, że jestem w szczytowej formie, a bardzo mi w tym pomogła gra w mistrzostwach Europy w Polsce. Czuję ten turniej w kościach, nie miałem wakacji, ale czuję się świetnie przygotowany fizycznie. Muszę tylko uważać, aby się nie wypalić mentalnie. Dlatego robię dużo różnych rzeczy poza koszykówką, które pozwalają naładować baterie przed meczami. Staram się wykorzystać każdy moment spędzony na parkiecie. Robię jak najlepszy użytek nawet z tych 2 – 3 minut, jeśli tyle dostanę od naszego trenera. [b]Znów będzie pan tylko zmiennikiem Howarda, najlepszego centra w NBA? Czy będzie pan grał po kilka minut w meczu także jako silny skrzydłowy?[/b] Nie ma na to żadnej szansy. Mamy tylko dwóch centrów w zespole i gdybym przejął rolę silnego skrzydłowego, nie byłoby zmiennika dla Dwighta. Poza tym na pozycji numer cztery jest u nas tak olbrzymia konkurencja, że trener nie zdecyduje się na taki ruch. Przynajmniej nie w najbliższym czasie. Na razie zostaję centrem. [b]Ma pan nowego kolegę w drużynie – Vince’a Cartera. Na ile jego transfer zmieni grę Magic? [/b] Nie zmieni. Będziemy prezentować taką koszykówkę jak w ubiegłym sezonie, czyli jeden zawodnik w środku i czterech na obwodzie. Zespół został zbudowany tak, aby wykorzystać w pierwszej kolejności szybkość i zwinność koszykarzy. Dlatego Vince jest odpowiednim dodatkiem do naszej drużyny. [b]W ubiegłym sezonie nikt nie stawiał na awans Magic do finału. Teraz sytuacja jest podobna – fachowcy typują Boston Celtics albo Cleveland Cavaliers. [/b] Nas to nie interesuje. Najważniejsze, że mamy zespół, który jest w stanie wywalczyć mistrzostwo. Ostatnio w jednej z prognoz sklasyfikowano nas nawet na czwartym miejscu w naszej dywizji, co uważam już za kompletne nieporozumienie. W pewien sposób nawet była to obraza naszej drużyny. Ale w porządku, niech Cavaliers i Celtics promują się w telewizji. My będziemy robić to, co do nas należy. Grać w koszykówkę. [b]Lakers po pokonaniu was w finale wzmocnili się jeszcze bardziej. Gdzie widzi pan szanse na detronizację mistrzów z Los Angeles?[/b] Lakers się wzmocnili, owszem, ale my także, i to potrójnie. Mamy bardzo mocną ekipę, a przy tym każdy z nas stał się jeszcze lepszym zawodnikiem. Wiemy już, jak to jest być w finale. To doświadczenie powinno zaprocentować, jeżeli dojdzie do rewanżu. [b]Cavs z Shaquillem O’Nealem będą trudniejszym przeciwnikiem?[/b] Uważam, że nie. Shaq może spowolnić grę zespołu z Cleveland. Dlatego nie przejmowałbym się przesadnie Cavaliers. Myślę, że naszym głównym przeciwnikiem na Wschodzie będą Boston Celtics. Oni są naprawdę mocni. O’Neal został sprowadzony po to, aby powstrzymać Dwighta, ale mam wrażenie, że gdy dojdzie do bezpośredniej konfrontacji, to ja będę grał więcej przeciwko Shaqowi niż Howard. [b]Nie cichną plotki, że może się pan stać bohaterem transferu w trakcie sezonu. Jest pan przygotowany na taką ewentualność?[/b] Jestem, ale myślę, że do transferu nie dojdzie. Po pierwsze mamy tylko dwóch centrów. Po drugie nie po to mnie Magic przez kilka lat wychowywali, aby teraz oddać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL