Jak zarządzać wydatkami

Nałogowcy będą grać dalej

Rozmowa ze Stanisławem Matuszewskim, prezesem Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych
[b]Zaskoczyło pana wystąpienie premiera?[/b]
[b]Stanisław Matuszewski:[/b] Owszem. Liczyłem się z podwyższeniem podatków, ale nie z tym, co usłyszałem. Ja bym jeszcze do tego dołożył w styczniu zakaz picia wódki, w kwietniu zakaz palenia papierosów, w lipcu zamknąłbym agencje towarzyskie. Dołączmy w takim razie do państw arabskich. [b]Branża sama proponowała podniesienie podatków i zakaz wideoloterii.[/b]
Ale teraz cały hazard zostanie wepchnięty w szarą strefę. Policja, zamiast ścigać złodziei, będzie szukać lewych automatów. Premier strzelił sobie w stopę. 80 km od naszej granicy Słowacja buduje centrum á la Vegas. Aleksandr Łukaszenka stawia podobne centrum koło Mińska na Białorusi. A my schodzimy do podziemia. Czy to normalne? [b] Czy zakaz hazardu w Internecie jest niesłuszny?[/b] Nie mówię, że wszystko w tym planie rządu jest złe. Ale nie można wylewać dziecka z kąpielą. Jeśli dziś działa blisko 250 salonów ostrego hazardu na automatach i blisko 55 tys. o niskich wygranych, a my likwidujemy wszystko, to będzie jak z paleniem papierosów. Są tacy, którzy nigdy ich nie rzucą. Czy sądzi pan, że nałogowi gracze przestaną grać? [b] Ale czy ten biznes nie rozkręcał się zbyt szybko? W ubiegłym roku gracze wrzucili do automatów 8,5 mld złotych. [/b] Jesteśmy podobnym krajem do Hiszpanii. Tam automatów jest cztery razy więcej. My sami proponowaliśmy rok temu wprowadzenie minimalnych odległości pomiędzy punktami gry. Proponowaliśmy podwyżkę podatku, są na to dokumenty. Tylko że w Polsce urzędnicy mają taką władzę, iż nie muszą rozmawiać z nikim. W Czechach firmy z branży omawiały temat z ministrem finansów i obie strony doszły do porozumień. U nas nie. [b] To nie jest pierwszy rząd, który chce ograniczyć obroty hazardu. Do tej pory żadnemu się nie udało. I tak bez żadnych rozmów? [/b] Nie można żądać czegoś, czego nie da się zrobić. Wprowadzenie dopłat było pomysłem idiotycznym. A innych propozycji, np. progów podatkowych, nie było. Niech więc premier ograniczy: nie więcej niż tyle, niż tak. Wszystko można rozsądnie zrobić. [b]Jaki będzie efekt obecnych planów rządu? [/b] Na pewno splajtuje dwadzieścia kilka tysięcy barów. Sto tysięcy ludzi zostanie bez pracy. Ale rząd osiągnie cel. Propagandowy. [b]A co w takim razie mógłby zrobić? [/b] Nikt nie mówi, by podatki zostały po staremu. Dyskutujmy, czy ma to być 180 euro od automatu, czy 250, czy może 300. Ale niech usiądzie z nami ktoś, kto potrafi przewidzieć tego skutki. [i]rozmawiał Adam Woźniak[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL