Moja Emerytura

Rynek akcji w przyszłym roku może być trudniejszy

Rafał Mikusiński, wiceprezes Amplico PTE
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
- Podejrzewam, że potrzeba jeszcze 2-3 lat, by odrobić straty funduszy z ubiegłego roku - mówi Rafał Mikusiński, wiceprezes Amplico PTE
[b]"Rz:"[/b] Bez większego rozgłosu zmieniliście nazwę towarzystwa i funduszu emerytalnego z AIG i Amplico. To efekt problemów amerykańskiego AIG?
Chcieliśmy ujednolicić nazwę i pokazać, że jesteśmy jedną grupą w Polsce. Klienci mogli mieć problem z identyfikacją. Amplico to marka dobrze rozpoznawalna. Towarzystwo ubezpieczeniowe Amplico Life (w 100 proc. należące do Alico) jest zresztą od początku właścicielem Amplico PTE. Podobnie jak Alico, które jest dużą, międzynarodową firmą ubezpieczeń na życie i emerytalną, której właścicielem jest AIG. Poinformujemy klientów o zmianie marki. [b]Straciliście sporo klientów w transferach, a to jest w dużej mierze efekt informacji na temat AIG w USA. W porównaniu z końcem 2008 r. ich liczba jest mniejsza. Jak chcecie zatrzymać odejścia?[/b]
Jeszcze w tym roku, a najpóźniej na początku przyszłego startujemy z kampanią reklamową w ramach grupy Amplico, promującą nową markę i naszą pozycję na rynku polskim. Będziemy wysyłać także korespondencję do klientów. Zarówno grupa Amplico w Polsce jak i całe Alico są w bardzo dobrej kondycji finansowej. To solidne firmy. Zresztą branże ubezpieczeń na życie oraz emerytalną kryzys nie dotknął tak jak inne z sektora finansowego, jak choćby banki. Jako fundusz emerytalny przede wszystkim oferujemy klientom wyniki inwestycyjne, które są dobre. Trzeba też pamiętać, że rynek transferów w tym roku bardzo wzrósł i podejrzewam, że do końca roku fundusz zmieni w sumie około 500 tysięcy klientów. [b]Zmiana marki także powoduje, że klienci odchodzą. Odczuł to ostatnio funduszu Aviva, który wcześniej nazywał się Commercial Union.[/b] Wyciągamy wnioski. [b] Jaki będzie koszt tej kampanii dla Amplico PTE? [/b] Jeszcze wszystko nie zostało domknięte i dlatego nie chciałbym mówić o kosztach. [b] Tracicie sporo klientów w transferach, bo akwizytorzy konkurencji wykorzystują sytuację, by przekonać waszym klientów, że powinni zmienić fundusz. Dotyka was to mocno. Czy popiera Pan w związku z tym zakaz akwizycji, zwłaszcza na rynku wtórnym?[/b] Absolutnie nie. Przedstawiciele OFE odgrywają ogromną rolę edukacyjną w społeczeństwie. Rzetelność informacji przekazywanych przez akwizytorów czy stosowane metody bywają różne, ale to nie jest argument za likwidacją akwizycji. Należy uporządkować ten rynek oraz dalej podnosić jakość oferty. [b] Resort pracy przygotował założenia w prawie o OFE, czy widzi Pan dużo dobrych pomysłów zawartych w nich?[/b] Część pomysłów jest dobra a część wymaga jeszcze dopracowania. [b] A jakie są te najsłabsze?[/b] Powinny powstać co najmniej dwa dodatkowe typy funduszy emerytalnych. Należy dać ludziom wybór. Przeprowadziliśmy wyliczenia z których wynika, że akcje w długim czasie dają najwięcej zarobić. A obligacje nie zawsze dają zabezpieczenie, zwłaszcza gdy inflacja jest wysoka. Akcje w długim okresie zawsze pokonują inflację. Ale oczywiście nie powinniśmy zapomnieć o ochronie kapitału przed zbliżaniem się do wieku emerytalnego. Stąd też powinien powstać fundusz inwestujący więcej w akcje oraz taki, który bezpiecznie inwestuje. Ważna jest także kwestia nowych limitów i instrumentów inwestycyjnych. Przyjęte w 1998 r. rozwiązania były dobre na tamte czasy. Propozycje są już, bo wypracowała je grupa robocza przy Radzie Rozwoju Rynki Finansowego. [b] Jeszcze trochę potrwa za nim zmiany w prawie o funduszach nad którymi trwają prace wejdą w życie. Mogą trafić na czas gdy kursy akcji będą bardzo wysokie. To będzie dobry moment na wprowadzenie dodatkowego dynamicznego funduszu emerytalnego?[/b] Potrzeba czasu na wejście dodatkowych funduszy. Trzeba dać Polakom rok czy dwa na podjęcie decyzję czy chcą w nim być. Nie uda się powiązać procesu legislacyjnego z odpowiednim momentem cyklu gospodarczego. To jest bardzo trudne. Każdy moment na wejście funduszu dynamicznego jest dobry, zwłaszcza, że da on efekty dopiero w skali kilkudziesięciu lat. A zbierać kapitał trzeba kupując akcje, a nie obligacje. [b] Gdyby powstał fundusz dynamiczny, a nie jest to jeszcze przesądzone, nagle zarządzający musieli by kupić akcje za kilkadziesiąt miliardów złotych.[/b] To jest realne. Oczywiście, tylko pytanie czym to się skończy. Działalność inwestycyjna, w niedługiej perspektywie przy skoncentrowaniu wszystkich OFE na jednym rynku lokalnym będzie procesem o sumie zerowej dla systemu 2 filara. Dlatego potrzebna jest dywersyfikacja portfeli inwestycyjnych. Dziś płynność dotyczy może 20 spółek notowanych na giełdzie. Dotyczy banków, spółek telekomunikacyjnych czy paliwowych. Dopiero teraz dołącza energetyka. Planowane są kolejne prywatyzacje na pośrednictwem giełdy. Nie mniej każdy moment na wprowadzenie funduszu dynamicznego jest dobry. Kapitał na starość powinien być budowany na bazie akcji, a nie obligacji. [b] Pojawiają się pomysły by utworzyć tylko funduszu B, chroniący kapitał na kilka lat przed zakończeniem kariery zawodowej, a ewentualnie w dotychczasowym funduszu zwiększyć limity inwestycyjne, w tym w akcje. To dobry pomysł?[/b] Nie, bo 25- czy 55-latek będzie miał wówczas taki sam portfel. Byłoby dobrze, gdyby istniejące fundusze inwestowały więcej w płynne i duże spółki, a fundusz dynamiczny skoncentrował się na długookresowym horyzoncie i lokował m.in. w fundusze private equity. Z kolei w przypadku funduszu B wycena instrumentów dłużnych, w które z założenia będzie inwestował, nie powinna odbywać się codziennie. Można skorzystać z doświadczeń z rynku ubezpieczeniowego gdzie jest wycena amortyzacją, a nie rynkową. [b] Temat bechmarków, czyli do czego odnosić wyniki inwestycyjne funduszy emerytalnych, od dawna jest poruszany. Podobnie jak gwarancji w systemie w postaci minimalnej wymaganej stopy zwrotu, którą musi wypracować każdy, bo jak nie, to jego właściciele dopłacą do kont klientów. [/b] Podlegają one krytyce, ale wciąż brakuje idealnych propozycji. Niezły pomysł to taki, gdy każdy fundusz emerytalny tworzy własny benchmark dla inwestycji. Klient decyduje wówczas czy wybiera fundusz mniej czy bardziej konserwatywnie inwestujący. Benchmarki powinny być zewnętrzne. Minimalna wymagana stopa zwrotu nie jest zaś gwarancją. Daje tylko klientom komfort, że nie stracą dużo więcej niż inni. Obniża to wysokość emerytur, ponieważ jest kolejnym elementem ograniczającym konkurencję o jej wysokość. Wszystkie fundusze inwestując odnoszą się wciąż do siebie, bo ryzyko dopłaty jest zbyt duże. Równocześnie nie ma nagrody za dobre wyniki. Poza tym odpowiedzialność towarzystw jest nieograniczona. Może się zdarzyć, że inne PTE będą dopłacać w sytuacji, gdy jakiś konkurent jej nie wypracuje i równocześnie jego właścicieli nie będzie stać na dopłacenie. To ogromne ryzyko dla wszystkich towarzystw. Gwarancja w systemie powinna istnieć, ale PTE powinny raczej odpowiadać do wysokości Funduszu Gwarancyjnego. Pomysł nadzoru jest dobry by powiązać wielkość wpłat na Fundusz Gwarancyjny z wynikami funduszu. [b]Największe towarzystwa emerytalne tną koszty, bo ich najmocniej dotknie spadek przychodów, gdy od przyszłego roku wejdą w życie nowe opłaty. Dotyczy to także Amplico?[/b] W przeciwieństwie do większości w naszym funduszu obowiązywał limit kwotowy opłaty za zarządzanie. Od wielu lat pracowaliśmy przy ograniczonych kosztach. Obecnie nasz biznes nie wymaga gwałtownej restrukturyzacji, natomiast cały czas pracujemy nad podniebiem efektywności biznesu. Spadek przychodów od przyszłego roku może być problematyczny dla małych towarzystw emerytalnych. Mogę mieć kłopot z tym by pozostać zyskownymi. To zresztą problem dla stabilności systemu, gdy towarzystwa przestają przynosić zyski. [b]Co w tym roku decyduje o sukcesie inwestycyjnym funduszy emerytalnych? Amplico jest w czołówce.[/b] Rolę odegrał dobór spółek do portfela oraz decyzje o kupowaniu czy sprzedawaniu akcji. Liczył się moment przebudowania portfela i pozbycia się akcji niektórych, złych fundamentalnie spółek. W odpowiednim momencie rozpoczęliśmy zwiększanie udziału akcji w portfelu. Choć nie spodziewaliśmy się, że rynek odbije aż tak mocno. To zresztą rodzi obawę, że oderwał się już od fundamentów. [b]Kiedy do nich wrócimy?[/b] Przyszły rok może być trudniejszy niż obecny (podaż akcji z prywatyzacji czy wzrost potrzeb pożyczkowych państwa, przedsiębiorstw czy gmin-czyli podaż obligacji) . Nie spodziewałbym się także, by koniec tego roku był jeszcze lepszy dla rynku akcji niż obecne poziomy. Skutki spowolnienia gospodarczego jeszcze nie ustąpiły zatem trudno wyrokować o nadejściu hossy. Obecne wzrosty to tylko korekta w trendzie spadkowym. Ale nie sądzę też byśmy znów sięgnęli niskich poziomów z lutego. [b]To znaczy, że zyski OFE za ten rok już raczej nie wzrosną?[/b] Nie sądzę. [b] Czyli dziś OFE powinny sprzedawać akcje. To mało realne, gdy przed nami oferta PGE.[/b] Powinny. Energetyka, to jednak branża właściwie nieobecna na polskiej giełdzie, a ważna. Moment nie jest najlepszy, ale z drugiej strony to typ spółki defensywnej. Poza tym funduszom potrzeba jest dużych spółek, po to też by "odciążyć" giełdę z banków. [b] A w przyszłym roku fundusze znów mogą być na minusie?[/b] Nie sądzę. Przyszły rok zakończymy na plusie, ale nie będzie to łatwe, w międzyczasie przewiduję wysoką zmienność cen. [b] Ten rok pozwolił odrobić funduszom cześć strat z ubiegłego roku, gdy kursy giełdowe spadały. Kiedy odrobią je w pełni?[/b] Podejrzewam, że potrzeba jeszcze 2-3 lat. [ramka][b][link=http://www.rp.pl/temat/181781.html]Wszystko o OFE[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL