Świat

Czy Mińsk zakaże nauki po polsku

Lekcja polskiego w Domu Polskim w Baranowiczach
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Zagrożone mogą być polskie szkoły na Białorusi. Tak wynika z wypowiedzi wiceministra oświaty tego kraju Aleksandra Żuka. Polski ambasador ma żądać wyjaśnień od białoruskich władz
– Białoruś nie będzie tworzyć specjalnych szkół dla mniejszości narodowych. Wykładanie niektórych przedmiotów w językach mniejszości jest możliwe za zgodą miejscowych władz, w zależności od sytuacji w tym lub innym regionie – powiedział Żuk, cytowany przez białoruskie media. O sprawie napisał portal Kresy24.pl.
Wiceminister wskazał, że są szkoły z językami polskim czy litewskim, ale najważniejsze jest „zapewnienie obywatelom prawa nauczania w językach białoruskim i rosyjskim”. Nie wiadomo, czy oznacza to likwidację polskich szkół w Grodnie i Wołkowysku. – Będziemy o nie ostro walczyć – powiedziała „Rz” szefowa nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys. Dyrektor Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi Teresa Kryszyń nie słyszała o nowych przepisach. – Jeśli jego słowa interpretować jako zapowiedź likwidacji szkół polskich, to mamy do czynienia z sytuacją skandaliczną – mówi „Rz”. Zwraca uwagę na to, że w kwestiach oświatowych dotyczących mniejszości między Polską a Białorusią powinna obowiązywać zasada wzajemności. Ten postulat jest powtarzany przy okazji każdego spotkania białorusko-polskiej komisji ds. oświaty. Z informacji „Rz” wynika, iż na ostatnim posiedzeniu tej komisji w marcu br. ze strony białoruskiej nie pojawiały się sugestie tak kontrowersyjnych zmian.
Sprawą zaniepokojona jest Polska. – Jeśli potwierdzi się informacja, że nastąpi marginalizacja nauczania w języku polskim, będzie to kolejny sygnał, że o żadnej poprawie sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi nie ma mowy – mówi „Rz” Michał Dworczyk, doradca prezydenta RP. Według Kresy24.pl ambasador RP w Mińsku – na polecenie szefa MSZ Radosława Sikorskiego – ma dziś złożyć notę z żądaniem wyjaśnień. Choć jedyne szkoły wybudowało i wyposażyło za polskie pieniądze Stowarzyszenie Wspólnota Polska, to porozumienie dotyczące nauczania w nich po polsku zawarte zostało między białoruskim Ministerstwem Edukacji i Związkiem Polaków na Białorusi. A kontrolowane przez władze kierownictwo ZPB ze Stanisławem Siemaszką na czele może się z tych umów bez problemu wycofać. Niedawno z prezesem tego związku spotkał się poseł PiS Bogusław Kowalski. Traktat polsko-białoruski z 1992 r. przewiduje jedynie, że oba kraje „będą starać się zapewnić” Polakom na Białorusi i Białorusinom w Polsce „odpowiednie możliwości nauczania ich języka ojczystego lub nauczania w tym języku w placówkach oświatowych”. – To bezsensowna i szkodliwa inicjatywa – podkreśla Tatiana Kanopkina, szefowa Towarzystwa Białoruskiej Mowy w Grodnie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL