Nieruchomości

Zablokowali wjazd na własny teren

Niektórzy kierowcy próbowali nawet taranować protestujących
Życie Warszawy, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Sądy orzekły, że część terenu, na którym stoi warszawskie MPT, jest własnością rodziny Derdów. Jednak od siedmiu lat działki nie mogą odzyskać. Wczoraj zablokowali więc wjazd na parking
Trzy samochody blokujące przejazd, plakaty, transparenty i grupa osób stojących pod bramą – tak wyglądał wczoraj wjazd do MPT od strony ul. Szczęśliwickiej. Kierowcy, którzy próbowali dostać się na płatny parking znajdujący się na ziemi państwa Derdów musieli szukać innej drogi.
– Co tu się dzieje? Ja chcę przejechać – mówiła blondynka w ciemnym nissanie. – W d... mam wasze protesty, chce na parking – krzyczał dresiarz w srebrnym jeepie. Gdy wrzaski nie pomogły, próbował staranować przeszkodę. W końcu odjechał. Podobnie kilku innych kierowców.
– Jesteśmy właścicielami tego terenu – tłumaczyła jedna z protestujących Hanna Derda-Nowacka. – Mamy wyroki sądowe, które to poświadczają. Tymczasem MPT nie chce oddać naszej działki, a władze miasta opóźniają wpisanie nas do księgi wieczystej. Postanowiliśmy więc zaprotestować. To nasz teren, możemy stawiać na nim, co chcemy. Dla protestujących nie znaleźli czasu ani prezes MPT Elżbieta Wiśniewska, ani nikt z zarządu miasta. – Przyjechała tylko policja. Pokazaliśmy im dokumenty, więc nie mogli nic zrobić – tłumaczy Andrzej Derda. Zanim ziemia została wywłaszczona na podstawie dekretu Bieruta, stała na niej cegielnia wuja protestujących. W 2002 roku spadkobiercy wygrali w sądzie sprawę o zwrot ziemi i próbują pozbyć się MPT. Mają nawet decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwrocie nieruchomości. – Urzędnicy opóźniają wydanie terenu, jak tylko mogą – skarży się Hanna Derda-Nowacka. – Wygraliśmy nawet sprawę w Strasburgu. W lipcu ubiegłego roku trybunał przyznał nam 12 tys. euro odszkodowania. Zapłaci je Skarb Państwa. Wkrótce zacznie się następna rozprawa. A wystarczy podzielić teren i zmienić właściciela w księdze wieczystej. – Podział działki trwa. Geodeta pracuje – mówi wiceprezydent Andrzej Jakubiak. I dodaje, że sprawa jest skomplikowana. – Trzeba wydzielić teren z dużej nieruchomości, wyznaczyć granice – wyjaśnia wiceprezydent. – Dodatkowym kłopotem jest to, że na części działki stoi siedziba MPT. Prawdopodobnie za ten kawałek miasto będzie musiało spadkobiercom zapłacić. – I to trwa już siedem lat... – wzdycha Hanna Derda-Nowacka. [i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,412332_Taksowki_juz_nie_wjada.html]Życiu Warszawy[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL