Unia Europejska

Cimoszewicz ocalony. Na razie

Włodzimierz Cimoszewicz według sondaży może być najpoważniejszym konkurentem Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2010 r. Lewica boi się, że premier chce usunąć konkurenta, oferując mu zagraniczne stanowisko
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Lewica odetchnęła, bo to Janusz Lewandowski z PO, a nie były premier, jest kandydatem na unijnego komisarza
Po wczorajszym spotkaniu Donalda Tuska z Jose Manuelem Barroso, przewodniczącym Komisji Europejskiej, jest prawie pewne, że polskim komisarzem w Unii Europejskiej będzie Janusz Lewandowski, europoseł Platformy.
– Dawno temu informowałem, że Lewandowski jest jednym z kandydatów na to stanowisko – mówił wczoraj w Brukseli premier Tusk. – Ta kandydatura jest bardzo dobrze oceniana w Parlamencie Europejskim i jest prawdopodobne, że zostanie zaakceptowana. Tusk nie chciał zdradzić, jaką tekę mógłby dostać Lewandowski, ale podkreślił, że jest bardzo usatysfakcjonowany po rozmowie z Barroso. Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że premier chciałby wybierać między trzema tekami: rynku wewnętrznego, energii i budżetu.
Wczorajsze informacje ucinają więc spekulacje na temat rozgrywki Tuska przed wyborami prezydenckimi. Kilka dni temu w SLD pojawiła się bowiem informacja, że premier zastanawiał się nad innym kandydatem na komisarza – Włodzimierzem Cimoszewiczem. Dlaczego?– Bo nie ustaje w poszukiwaniu możliwości wyekspediowania go za granicę, żeby mieć pewność, że nie wystartuje w przyszłorocznych wyborach prezydenckich – uważali nasi rozmówcy z Sojuszu. Lewica już wcześniej oskarżała Donalda Tuska o to, że zgłaszając kandydaturę Cimoszewicza na sekretarza generalnego Rady Europy, prowadził już własną grę przed wyborami prezydenckimi. Gdy Cimoszewicz przegrał, premier zaprosił go na rozmowę. Prasa spekulowała, że zaproponował mu funkcję ministra sprawiedliwości. Również wówczas dodawano, że w ten sposób lider PO zneutralizowałby potencjalnego i zarazem najgroźniejszego konkurenta. Z sondażu „Rzeczpospolitej” sprzed dwóch tygodni wynika, że gdyby lewicowy senator wystartował w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, to bez trudu pokonałby urzędującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i o 1 punkt procentowy wygrałby rywalizację z liderem Platformy. Czy jest to wystarczający powód, żeby szukać możliwości wysłania Cimoszewicza za granicę? – Moim zdaniem tak – mówi Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego. – Tusk zrobi wszystko, żeby zostać prezydentem, dlatego na wszelki wypadek postara się wyekspediować z kraju Cimoszewicza. – Możliwość wysłania Cimoszewicza za granicę to duża rzecz i nie zdziwiłoby mnie, gdyby premier rozważał taki wariant – mówi europoseł PO. A inny eurodeputowany Platformy dodaje: – Cimoszewicz byłby doskonałym ambasadorem Polski przy ONZ. Tadeusz Iwiński z SLD przypomina, że już po przegranych wyborach na sekretarza generalnego Rady Europy pojawiła się informacja, że Cimoszewicz mógłby pojechać do Nowego Jorku na ambasadora przy ONZ: – I jest to możliwe, bo od czasu nieudanej nominacji Anny Fotygi tę funkcję sprawuje ambasador, którego kadencja wygasła, a Cimoszewicz ma świetne kwalifikacje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL