Prawo karne

Najmłodsi i najgorsi

StanisŁaw Podemski
Rzeczpospolita
Od głośnego buntu wychowanków zakładu poprawczego w Studzieńcu, co opisał w „Wiadomościach Literackich” sam Antoni Słonimski, minęła epoka, lecz ciągle co czas jakiś dochodzi do powtórek – zwraca uwagę publicysta „Polityki”
Banda nieletnich zabija 15-latka, policjant zwraca uwagę chłopakowi, aby nie palił na peronie kolejowym, i zostaje poraniony nożem, dwóch nastolatków poważnie rani pasażera, emerytowanego nauczyciela. Skąd my to znamy? To nie są jednak zbrodnie popełnione w Białymstoku czy Siedlcach, ale kronika wydarzeń kryminalnych u naszych zachodnich sąsiadów.
Najnowsze zabójstwo to zakatowanie w biały dzień 40-latka na dworcu w Monachium (ujął się za napadniętymi uczniami niższych klas). Zabójcy mają 17 i 18 lat. Jeden z nich pochodzi z zamożnej mieszczańskiej rodziny, drugi wzrastał w środowisku marginesu społecznego. Pierwszy nie figuruje w rejestrze sądowym, drugi ma za sobą niewielkie zresztą wykroczenie. Biernymi świadkami zabójstwa było 17 osób. Ofiara przez telefon komórkowy wzywała pomocy policji, ale ta przyjechała już za późno. Sprawcy zbiegli, ale zostali bez trudu wykryci i ujęci. Nadchodzący proces ożywił ciągle trwającą w RFN dyskusję, jak postępować z tą kategorią przestępców. Padają różne propozycje. Zwiększyć liczbę policjantów na dworcach i kamer monitorujących wnętrza wagonów? Zaostrzyć prawo karne dla młodocianych (obecnie mogą być skazywani na maksimum dziesięć lat więzienia). A może szczególnie trudnym zagrozić przedłużeniem odbywanej kary? Jest o czym pomyśleć: na przestrzeni lat 1994 – 2008 liczba sprawców brutalnych przestępstw w wieku 18 – 20 lat wzrosła o 90 procent, a w grupie 14 – 17 lat wprawdzie nie skoczyła w górę, ale wyraźnie notuje się tu brutalizację tych przestępstw.
Szuka się więc nawet środków niekonwencjonalnych, szokujących. Wysyła np. młodocianych przestępców do odległych państw o odmiennej kulturze, obyczajach, klimacie, warunkach bytowania i tam poddaje praktykom wychowawczym, np. pracy czy egzystencji w obcej rodzinie. Tak młodzi Niemcy eksportowani są do Ameryki Południowej. Rezultaty tego “eksportu” zawiodły i zaczyna się wycofywanie z paroletniej praktyki (odnotowano liczne powroty do przestępstw na niekorzyść kraju gospodarza). W każdym państwie istnieje paroprocentowa grupa młodocianych szczególnie zdemoralizowana, niepoddająca się resocjalizacji. W RFN dyskutuje się więc i rozważa tworzenie specjalnych ośrodków dla tych niepoprawnych, ze specjalnym programem i dyscypliną. Podobne zamysły żywi ustawodawca polski. Czy to odmieni sytuację? Od głośnego buntu wychowanków zakładu poprawczego w Studzieńcu (te wydarzenia opisał w “Wiadomościach Literackich” sam Antoni Słonimski) minęła epoka i ciągle co czas jakiś dochodzi do powtórzenia się podobnych dramatycznych wydarzeń, ostatnio w Poznaniu. Ciągle pedagogika staje wobec tych samych, nierozwiązanych problemów. W dyskusji prowadzonej w RFN wyrażono pogląd, że nie uzyska się tu przełomowych zmian bez gruntownego odmienienia rodziny, szkoły, wielu instytucji społecznych. Ba, ale jak to przeprowadzić? To jest praca na całe pokolenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL