Młodych już nie obwiniam

ROL
Z Samuelem Willenbergiem rozmawia Piotr Skwieciński
[b]Rz: Dla Polaka lektura pana książki nie jest przyjemna. Opisał pan wiele okupacyjnych epizodów, które składają się na gorzką dla Polaków całość… Rabowanie mienia wywiezionych na zagładę, no i to najgorsze – wydawanie ukrywających się, zabójstwa…[/b][b]Samuel Willenberg:[/b] Dwie moje siostry zostały wydane przez Polaków. W Częstochowie, i to tuż obok Jasnej Góry… Ja też obawiałem się wydania. To groziło zwłaszcza ze strony pospólstwa, motłochu. A inteligencja miała do Żydów zróżnicowany stosunek, bywała antysemicka, ale na ogół nie wydawała – co nie znaczy, że pomagała. Ale z drugiej strony w czasie ucieczki z Treblinki pomogli mi właśnie Polacy – chłopi.[b]Pan rzeczywiście o tym pisze, ale jak się czyta pańską książkę, to się zapamiętuje jakoś te złe rzeczy, a tych dobrych – nie.[/b]Ja nie wiem, dlaczego. W czasie ucieczki uratował mnie chłop, przeprowadził na wysepkę na rzece, potem przyniósł mi jodyny na łyżeczce.[...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL