Publicystyka

Musimy uszlachetnić nasz indywidualizm

Jan Szomburg
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Po 20 latach priorytetu dla gospodarki potrzebujemy 20 lat priorytetu dla edukacji i kultury. Powinniśmy więcej czasu i uwagi poświęcić naszemu „my” – pisze ekonomista
Najważniejszym wyzwaniem, wobec którego stoimy jako Polacy w następnym dwudziestoleciu, jest poprawa naszych zdolności do współdziałania, lepsze wykorzystanie potencjału zbiorowego, zbudowanie naszego funkcjonalnego Razem. To jest nasza największa rezerwa rozwojowa i największe źródło możliwości poprawy jakości naszego życia.
[srodtytul]Kompleksy i lęki[/srodtytul] Dziś – ujmując w uproszczeniu – jesteśmy luźną, opartą na wsobnym indywidualizmie, federacją rodzin i korporacji pod narodowym sztandarem. Mamy poważne problemy z podmiotowością polityczną, budową sprawnego państwa i kształtowaniem przyjaznych (ludzkich) relacji społecznych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że w zdecydowanej większości jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym wzbudzonym i wzmocnionym niedawno przez PRL.
Ponadto tkwi w nas trauma zaborów (postkolonializm) owocująca niskim poczuciem własnej wartości – kompleksami i lękami. Odczuwamy także głębokie podziały wywołane przez transformację po roku 1989, która siłą rzeczy bardzo nierówno rozdzielała szanse, nie sprzyjając krystalizacji naszego Razem w warunkach wolności. Do tego dochodzi wyjątkowo duża utrata państwowotwórczych elit w czasie II wojny światowej i później. W ciągu ostatnich 20 lat postawiliśmy na indywidualne dorabianie się. Większość z nas bardzo dobrze poradziła sobie w warunkach gospodarki rynkowej. Wykazaliśmy się ogromną energią, przedsiębiorczością, mobilnością, pomysłowością, zdolnością do uczenia się, a nawet pracowitością. Osiągnęliśmy naprawdę dużo. Jednocześnie jednak pokazaliśmy, że zupełnie nie umiemy rozwiązywać naszych problemów zbiorowych, od najprostszych typu: budowanie rowów przeciwpowodziowych w układzie sąsiedzkim, po takie jak np.: krajowa infrastruktura transportowa i energetyczna, służba zdrowia czy budowanie silnej pozycji na arenie międzynarodowej (np. nie wywalczyliśmy członkostwa w G20). Nie potrafiliśmy stworzyć wspólnej wizji najważniejszych spraw, takich jak np. rozwój społeczno-gospodarczy, edukacja, nauka czy kultura. W efekcie wydawanie ogromnej i prawdopodobnie niepowtarzalnej w tych rozmiarach pomocy z Unii Europejskiej opiera się bardziej na wycinkowych projektach niż na uzgodnionych, wyraźnych wizjach i strategiach. Z kolei edukację podporządkowaliśmy jakby mimochodem bardziej regułom gry niż temu, co chcielibyśmy w tej sferze naprawdę osiągnąć. Prowadzi ona np. do segregacji uczniów zamiast do wyrównywania szans, uczenia myślenia zestandaryzowanego zamiast krytycznego, pogłębiania indywidualizmu zamiast uczenia pracy zespołowej, itd. [srodtytul]Odblokować komunikację[/srodtytul] Dziś widać wyraźnie, że ogromne zasoby energii i indywidualna samozaradność nie wystarczą nam do długofalowego utrzymania dynamiki rozwojowej, trwałej poprawy szeroko rozumianej jakości życia i budowania realnej podmiotowości w układzie międzynarodowym jako rękojmi naszego bezpieczeństwa i interesów regulacyjno-rozwojowych. Na własne życzenie zmierzamy do społeczeństwa dualnego, podzielonego na tych, którzy sobie radzą i są otwarci na świat, i tych, którzy sobie nie radzą i boją się świata. [wyimek]Jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym wzbudzonym i wzmocnionym przez PRL[/wyimek] Może to mieć wiele negatywnych konsekwencji na przyszłość, a już dziś oznacza blokadę niezbędnych reform budżetowych. A to prędzej czy później musi prowadzić do zahamowania tempa rozwoju gospodarki i ograniczenia miejsc pracy. Paradoksalnie, mimo wielkiej przedsiębiorczości widać również, że będziemy mieli duże problemy z przejściem do gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach. Już dziś przedsiębiorcy w nowoczesnych dziedzinach odczuwają barierę mentalną rodzimych pracowników wynikającą z ich braku umiejętności otwartego dialogu i prawdziwej współpracy (w duchu win-win, a nie kto kogo). Tymczasem przyszłość będzie zależała właśnie od efektywnej współpracy: międzydyscyplinarnej, międzysektorowej, międzyszczeblowej i międzypokoleniowej. Kluczem będą sploty wiedzy, wyobraźni i współdziałania. Czas więc zastanowić się nad stanem naszych fundamentów kulturowych, bo to tam tkwi przyczyna słabości demokracji, państwa i społeczeństwa oraz niepewnych perspektyw poprawy konkurencyjności naszej gospodarki w przyszłości. Po 20 latach priorytetu dla gospodarki potrzebujemy 20 lat priorytetu dla edukacji i kultury. Potrzebujemy wielkiego programu rozwoju kulturowego naszego społeczeństwa (obejmującego m.in. szkoły, media, domy kultury, biblioteki, inicjatywy obywatelskie itp.). Musimy uszlachetnić i uwspólnotowić nasz indywidualizm oraz zbudować funkcjonalne Razem. Jakie drogi do tego wiodą? Czy chcemy tworzyć wspólnotę opartą na systemie wartości czy na określonych zasadach, czy może na wspólnych celach i działaniach? Warto też ciągle pytać i pogłębiać naszą samoświadomość odnośnie do tego, do czego nam jest potrzebna podmiotowość zbiorowa w XXI w. i na jakich wyborach cywilizacyjnych oprzeć naszą dalszą modernizację i rozwój. Pytań tych nie możemy kierować jedynie do polityków, musimy je kierować także do siebie jako do przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Najważniejsza na drodze budowania polskiego Razem jest komunikacja, a właściwie jej odblokowanie. Tak, aby doświadczenia, odczucia i myśli wszystkich odłamów społeczeństwa znalazły się na arenie wzajemnego poznawania i wymiany „siebie”. [srodtytul]Wyobrażenie przyszłości[/srodtytul] Musimy więcej czasu i uwagi poświęcić naszemu „my”. Bez pogłębiania świadomości naszego współczesnego „my” nie rozwiniemy skrzydeł. Jest to nam potrzebne, by funkcjonować podmiotowo i twórczo pośród innych narodów i społeczeństw. A jednocześnie po to, by nie stawiać się ani w roli podporządkowanej (my dla innych), ani w roli samych dla siebie, w poczuciu moralnej wyższości, a jednocześnie lęku przed spotkaniem z innymi. Finowie – również naród postchłopski i sąsiadujący z Wielkim Bratem – najpierw stworzyli swe wspólne wyobrażenie przyszłości, a dopiero później gospodarkę opartą na wiedzy. Gdyby wziąć od nich chociaż połowę zdolności do konsensusu i dodać naszą przedsiębiorczość, to moglibyśmy śmiało myśleć o odniesieniu jeszcze większego sukcesu rozwojowego niż oni. Warto więc zainwestować w system otwartej komunikacji społecznej na różnych szczeblach i w różnych przekrojach. Odpowiedzialnymi za to powinni się czuć wszyscy: politycy, dziennikarze, samorządowy, naukowcy, twórcy kultury, działacze obywatelscy itp. Szczególna rola przypada tu mediom, w tym zwłaszcza mediom publicznym. Wymiana przeżyć i myśli prowadzi do zrozumienia, a zrozumienie do porozumienia. Warto więc pytać, kim jesteśmy, jakie są nasze zbiorowe tożsamości, kim chcielibyśmy być, jak budować nasze Razem w XXI wieku? Tej autorefleksji poświęcony jest IV Kongres Obywatelski, który odbędzie się 17 października w Warszawie. [i]Autor jest ekonomistą, założycielem i prezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjatorem Polskiego Forum Obywatelskiego. W latach 80. doradzał „Solidarności”, wspólnie z Januszem Lewandowskim opracował pierwszy w Europie Wschodniej program powszechnej prywatyzacji.[/i] [ramka][b]IV KONGRES OBYWATELSKI „Razem wobec przyszłości”[/b] odbędzie się 17 października 2009 r. w gmachu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Polskie Forum Obywatelskie zaprasza. Wstęp wolny. Będzie możliwość zabrania głosu! [b]Więcej na [link=http://www.pfo.net.pl]www.pfo.net.pl[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL