Świat

Bojownicy islamscy chcą zdobyć cały kraj

James Carafano
www.heritage.org
Rozmowa z Jamesem Carafano, ekspertem ds. bezpieczeństwa z Heritage Foundation, USA
[b]Po wczorajszych zamachach szef pakistańskiego MSW Rehman Malik powiedział, że „wróg zaczął wojnę partyzancką”. Rzeczywiście to już wojna?[/b]
[b]James Carafano:[/b] Oczywiście. Zapowiadało się na nią zresztą od dłuższego czasu. Celem islamskich bojowników nie jest już tylko utrzymanie kontroli nad terytoriami plemiennymi, ale też zdobywanie coraz to nowych obszarów aż do przejęcia władzy nad całym krajem. [b]Talibowie i bojownicy z al Kaidy jeszcze nigdy nie byli w stanie uderzać aż tak głęboko. Jak bardzo niebezpieczna jest obecna sytuacja z punktu widzenia Zachodu?[/b]
Nie sądzę, byśmy mieli już do czynienia z sytuacją, która groziłaby jakimś niebezpiecznym przełomem. Pakistański rząd i jego armia są w stanie pokonać rebeliantów. [b]Jak duże jest ryzyko, że broń atomowa dostanie się w ręce al Kaidy?[/b] Bardzo wątpię, by do tego doszło. Dużo bardziej prawdopodobna jest wojna między Pakistanem a Indiami, która może wybuchnąć, zanim Islamabad utraci kontrolę nad swoimi arsenałami atomowymi. Hindusi z pewnością nie będą się bowiem biernie przyglądać, jak islamscy bojownicy zdobywają dostęp do broni jądrowej. [b]Niektórzy Pakistańczycy twierdzą jednak, że Indie po cichu wspierają obecną ofensywę al Kaidy i talibów.[/b] Oczywiście, że tak, ale to paranoiczne podejście. Tak naprawdę jest zupełnie odwrotnie. Władze w Delhi są zainteresowane tym, by jak najszybciej pokonać al Kaidę i talibów, bo Indie podobnie jak Pakistan są ich celem. [b]Biały Dom jest bardzo zaniepokojony obecnymi wydarzeniami w Pakistanie. Co może zrobić Obama, by pomóc władzom w Islamabadzie?[/b] Już w tej chwili przekazujemy do Pakistanu gigantyczną pomoc finansową. To, co możemy zrobić, by pomóc opanować sytuację w tym kraju, to wysłanie dodatkowych żołnierzy do Afganistanu. Jeśli zdecydujemy się na twardą walkę na afgańskim froncie, to zyskamy dwie rzeczy. Po pierwsze, pokażemy Pakistańczykom, że jesteśmy gotowi na dłużej zaangażować się w tym regionie, a po drugie, jeśli my uderzymy w nich z jednej strony, a armia pakistańska z drugiej, to wróg znajdzie się w kleszczach, a to najlepsza sytuacja, jaką możemy sobie wyobrazić. Bo wojny z al Kaidą i talibami nie da się wygrać, walcząc tylko na jednym froncie. Zapewne będziemy też obserwować więcej ataków z użyciem samolotów bezzałogowych. Trzeba jednak pamiętać, że nie wystarczą one do wygrania wojny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL