Nauka

Bo we mnie jest seks, czyli chemiczny dialog miłości

Muszka owocówka
Rzeczpospolita
Udało się udowodnić rolę feromonów w procesie dobierania się w pary. Na razie tylko u niewielkich muszek
Sygnały chemiczne przesyłane między samcami i samicami przypominają dialog – uważają naukowcy z Uniwersytetu Toronto. Zespół Jean-Christophe’a Billetera odkrył, że ta rozmowa, w której zamiast słów używane są związki chemiczne, jest bardziej złożona, niż nam się wydawało. „Możliwość identyfikacji gatunku i płci za pomocą sygnałów chemicznych nie została dotąd formalnie sprawdzona. Pokazujemy dowód, że jeden związek chemiczny jest wykorzystywany przez muszki owocówki w tym celu” – piszą naukowcy na łamach dzisiejszego „Nature”.
Kanadyjski zespół najpierw drogą manipulacji genetycznych stworzył owady pozbawione feromonów. Następnie spryskano je różnymi substancjami chemicznymi. Ku zaskoczeniu naukowców „bezzapachowe” samice doprowadzały samce do szaleństwa. To świadczy o tym, że musiały tu zagrać jeszcze inne niż chemiczne czynniki. Atrakcyjność owadów się nie zmieniła, nawet gdy spryskano je substancją będącą odpowiednikiem afrodyzjaku. Naukowcy odkryli również, że po kopulacji samiec zakłada samicy chemiczny „pas cnoty”, przekazując jej cząsteczki zniechęcające do kontaktów inne owady. Samica nie jest jednak bezbronna. Może produkować afrodyzjak, dzięki któremu przyciąga kolejnych partnerów. Działanie tej substancji jest tak silne, że potrafi nawet zwabić osobniki innego gatunku.
„Muszki, jak również inne zwierzęta, w tym ssaki, wykorzystują różne metody sygnalizacji. Jak to wszystko jest łączone w mózgu, stanowi jednak nadal tajemnicę” – napisali w komentarzu w „Nature” Nicolas Gompel i Benjamin Prud’homme z Instytutu Biologii Rozwoju Universite Marseille-Luminy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL