Kiedy znak towarowy przestaje wyróżniać

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Niektóre marki padły ofiarą własnej popularności. Weszły do języka potocznego i ich właścicielom nic już po nich
Nie od dziś wiadomo, że przedsiębiorcy zastrzegają znaki towarowe, bo chcą na tym zarobić. Dzięki rejestracji znaku przez odpowiednią instytucję (np. polski Urząd Patentowy) właściciel zyskuje swoisty monopol na jego używanie. Terminem właściciel posługujemy się tu oczywiście umownie, bo w ściśle prawnym znaczeniu przedmiotem własności może być jedynie rzecz. Monopol też nie jest tu idealnym określeniem, gdyż wyłączność na używanie znaku dotyczy tylko wybranych towarów i usług, nie mówiąc już o tym, że są też pewne wyjątki. To jednak szczegóły. [b]Zasadą jest, że zarejestrowanego znaku – którym mogą być np. pojedyncze słowa albo jakaś ich kombinacja – wolno używać tylko za zgodą uprawnionego[/b].[srodtytul]Gdy sukces przerasta oczekiwania[/srodtytul]Oczywiste jest, że znak im bardziej popularny, tym dla uprawnionego lepiej. Większa rozpoznawalność oznaczenia i bagaż korzystnych skojarzeń, jakie wiąże z nim klientela, to dla przedsiębiorcy ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL