Raporty

Ani zdrowi, ani zadowoleni

ROL
Uprawiają sport, ale tylko na wuefie. Jedzą obiady, ale bez surówek. Wciąż się odchudzają i mają problemy zdrowotne
„Rz” dotarła do wstępnych wyników największego badania zdrowia i zwyczajów gimnazjalistów, jakie dotąd przeprowadzono. Zlecił je Główny Inspektorat Sanitarny, a uczestniczyło w nich 12 tysięcy nastolatków.
Czego dowiedzieliśmy się o dzieciach? Przede wszystkim, że ważny jest dla nich wygląd. [srodtytul]Szczupły dla sukcesu i wolności[/srodtytul]
Co trzeci nastolatek przyznaje, że się kiedyś odchudzał. 40 proc. chciałoby mniej ważyć. Tyle samo boi się przytyć. I rzeczywista nadwaga nie ma tu nic do rzeczy: dzieci naprawdę otyłe często postrzegają swoją sylwetkę jako prawidłową. Te szczupłe są przekonane, że powinny ważyć mniej. I w tych błędnych opiniach utwierdzają ich rodzice. Zdaniem psychologów dane są alarmujące i mogą świadczyć o rosnącym zagrożeniu anoreksją i zaburzeniami odżywiania wśród młodych ludzi. – Specjaliści są skłonni wiązać anoreksję z rosnącym poziomem zniewolenia dzieci, które coraz częściej mają coraz więcej obowiązków i muszą bardzo wiele. To je przerasta, ale zaczynają rozumieć, że muszą robić to, co się od nich wymaga, by coś osiągnąć. Terenem wolności, na którym nikt im nie będzie niczego narzucał, jest dla nich ciało – twierdzi prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z SWPS. Okres dorastania to czas, kiedy młody człowiek zaczyna budować obraz siebie. Dr Anna Brytek-Matera, psycholog z Uniwersytetu Śląskiego, która w innym badaniu sprawdzała, jaki stosunek do ciała i wizerunku mają 18-latki, mówi: – Niemal wszystkie dziewczęta w wieku 18 lat chciały schudnąć, niemal wszyscy chłopcy chcieli być bardziej muskularni. Dziewczęta utożsamiały szczupłą sylwetkę z sukcesem, chłopcy muskularne ciało z męskością. Realna ocena wizerunku własnego ciała w badanych grupach okazała się nieadekwatna do rzeczywistego wyglądu. – Zaczynamy traktować człowieka jak obrazek, który też powinien być bardzo ładny – dodaje prof. Popiołek. Do tego dochodzi stres: tylko 7 proc. gimnazjalistów deklaruje, że nie stresuje się nigdy. Pozostali zestresowani są bardzo często (15 proc.) lub często (29 proc.). Połowa przyznaje, że bywa zdenerwowana. [srodtytul]Sałatka dla rodziny[/srodtytul] Z badań wynika, że niedożywiony jest niemal co dziesiąty gimnazjalista. Ale rodzice są tego często nieświadomi. – Dzieci, które ograniczają sobie jedzenie, doskonale potrafią to ukrywać – mówi prof. Popiołek. – Przygotowują dla rodziny sałatki, kupują jakieś ciekawe produkty. Trzeba bardzo wnikliwie przyjrzeć się dziecku, by wykryć moment, kiedy zaczyna wpadać w sidła anoreksji. Sygnałem jest to, że dziecko przestaje nam towarzyszyć przy jedzeniu. Chętnie je przygotuje, poda do stołu, ale powie, że już właśnie zjadło albo miało duże śniadanie i nie jest głodne. To powinno zwrócić uwagę, że jedzenie zaczyna być dla niego problemem. [srodtytul]Na drugie śniadanie chipsy[/srodtytul] Badania pokazały też, że 6 proc. gimnazjalistów ma nadwagę, otyłych jest 11 proc. Otyłość zazwyczaj wynika ze złych nawyków żywieniowych. I choć dzieci dobrze wiedzą, że najzdrowiej jest jeść pięć posiłków dziennie, nie zawsze z tego cokolwiek wynika. Z pierwszego śniadania rezygnuje co czwarty nastolatek. Z drugiego – połowa. Młodzież jada głównie kanapki, ale też batoniki i chipsy. Zdecydowana większość uczniów opowiada, że lubi, gdy jedzenie jest słone. Połowa nie przepada za zupami, 37 proc. za warzywami. Ryby, choć raz w tygodniu, jada zaledwie co czwarty nastolatek. Też co czwarty – jeden posiłek dziennie. Na ogół obiad, ale bardzo często bez zupy czy surówki (40 proc. respondentów). To nie sprzyja utrzymaniu szczupłej sylwetki. – Z efektami tych zwyczajów mamy do czynienia codziennie. Dane o skali zjawiska są po prostu przerażające – mówi prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant ds. diabetologii. Efektem nadwagi i otyłości w dzieciństwie będzie wcześniejsze wystąpienie miażdżycy, większe zagrożenie udarem, zawałem. – Coraz bardziej obniża się wiek występowania zaawansowanej cukrzycy. Są badania pokazujące, że zwiększa ona ryzyko wystąpienia nowotworów. A mimo to dzieci są przekarmiane, nie ruszają się. To zdumiewające! – mówi prof. Strojek. [srodtytul]Spacer zamiast sportu[/srodtytul] Badania pokazały, że dla zdecydowanej większości nastolatków aktywność fizyczna ogranicza się do lekcji wuefu. A i tak uczestniczy w nich tylko 88 proc. uczniów. – Nie można mówić o aktywności fizycznej, jeśli dziecko uprawia sport tylko na lekcjach wuefu. Przecież to zaledwie trzy godziny tygodniowo! Tyle co nic – ocenia prof. Strojek. – Do zajęć na lekcjach wf. zniechęcają uczniów warunki. W mojej szkole na jednej sali przebywa nawet 50 osób. Dziewczynki nie ćwiczą, bo nie zawsze chcą mieć zajęcia z chłopcami – mówi Marcin Stańczak, nauczyciel wuefu. w Zespole Szkół nr 74 w warszawskiej dzielnicy Rembertów. Ponad 60 proc. gimnazjalistów za aktywność fizyczną uznaje codzienną drogę z domu do szkoły. Tylko 40 proc. uprawia jakiś sport: gra w piłkę nożną, siatkówkę, pływa. – Rozwoju sprawności fizycznej nie można ograniczać do lekcji w szkole. Dzieci powinny wiedzieć, że aby się dobrze czuć, trzeba pojeździć na rowerze czy pójść na spacer – uważa prof. Wojciech Przybylski, były rektor AWFiS w Gdańsku. Nauczyciele alarmują, że dzieci z roku na rok są coraz słabsze i mniej aktywne fizycznie. – Na początku roku szkolnego przeprowadzamy test na gibkość, skoczność, szybkość, wytrzymałość i siłę mięśni ramion. Wychodzi on coraz gorzej – twierdzi Marcin Stańczak. Rodzice z kolei tłumaczą, że sukcesy sportowe nie zawsze są w szkołach doceniane na równi z tymi w nauce. – Moja córka powiedziała, że wolałaby być dobra z fizyki, niż zdobywać medale na olimpiadach młodzieżowych – mówi Ewa Wychowaniec, matka gimnazjalistki. Tymczasem rozwijanie zaintereso- wań sportem jest ważne. – Może nie będzie nigdy trenować wyczynowo, ale duch walki, który rywalizacja sportowa wykształca, przydaje się w innych dziedzinach życia – dodaje Ewa Wychowaniec. [srodtytul]Czują się chorzy[/srodtytul] W badaniach zapytano też gimnazjalistów, czy mają problemy ze zdrowiem. Co piąty przyznał, że tak. Głównie narzekają na alergię, astmę, problemy ze stawami i kręgosłupem. Co trzeci leczy się w specjalistycznych poradniach zdrowia (najwięcej u okulisty, ortopedy, dermatologa), co piąty w ostatnich dwóch latach był w szpitalu. Tak fatalnej oceny stanu zdrowia nie potwierdzają rodzice – zdecydowana większość z nich twierdzi, że ich dzieci są zdrowe. [ramka][srodtytul]Przepytano 12 tys. gimnazjalistów [/srodtytul] Badanie o zwyczajach zdrowotnych i żywieniowych polskich gimnazjalistów Statsoft przygotował w sierpniu 2009 r. na zlecenie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. GIS chciał sprawdzić, jak na zdrowie młodzieży wpływa finansowany przez rząd program „Trzymaj formę”. Wnioski opublikuje za kilka tygodni. Ankieterzy przepytali 12 tys. gimnazjalistów. O odpowiedzi prosili też rodziców. To pierwsze tak obszerne tego typu opracowanie w Polsce i jedno z pierwszych w naszej części Europy. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL