Sport

Marzenia są dla innych

Nie było ani wielkiego wstydu, ani żadnego powodu do optymizmu. Maciej Iwański przebrany w reprezentacyjną koszulkę pozostaje Maciejem Iwańskim, Piotr Polczak też.
Nie wystarczy wymienić trenera zgorzkniałego na pełnego zapału i wstawić do składu siedmiu nowych piłkarzy (w porównaniu z meczem ze Słowenią przed miesiącem). Polacy mieli swoje szanse, ale to Czesi pierwszy raz w tych eliminacjach strzelili dwie bramki rywalowi innemu niż San Marino. Dwa zespoły uważane swego czasu za faworytów tej grupy, niewolnicy swojej mniej lub bardziej odległej przeszłości, odpadły z walki o mundial tego samego wieczoru. I tak jest sprawiedliwie. Czy trenerem będzie Majewski, czy Wiśniewski, lepszych piłkarzy z polskim paszportem dziś nie znajdzie.
Pierwszy raz od 1998 r. mistrzostwa świata odbędą się bez nas. Coś się skończyło, pora polską piłkę urządzić po nowemu. Nie na Euro 2012. Na lata. Obsesja dobrego występu w mistrzostwach Europy u siebie to dziś najgorsze, co sobie możemy zgotować. Polski futbol wymaga najpierw powolnej reanimacji, potem będzie czas na marzenia. Dlaczego drużyna, która od blisko ćwierć wieku – od pokonania Portugalii w mundialu 1986 – nie wygrała w wielkiej imprezie meczu o awans do następnej rundy, miałaby wyjść z grupy podczas Euro za trzy lata?
Bo zagra na polskiej trawie? Bo doholują ją do sukcesu sędziowie? Wolne żarty. Dlatego o sukcesach w Euro 2012 niech marzą Ukraińcy, którzy mają co rok drużynę albo dwie w Lidze Mistrzów, Czyhryńskiego w Barcelonie, Tymoszczuka w Bayernie, wartego tyle złota, ile waży, napastnika Artioma Milewskiego, a w sobotę pokonali Anglię. Polacy powinni sobie powiedzieć jak Szwajcarzy przed Euro 2008: bądźmy dobrymi, uśmiechniętymi gospodarzami. Jak naszym piłkarzom coś się uda, to będzie jeszcze przyjemniej. Jak nie, to zabawimy się z innymi. Najważniejsze to przyznać przed samymi sobą: jest z nami źle. Tak właśnie zrobili Szwajcarzy. Z okazji mistrzostw zaczęli odbudowywać swój futbol od fundamentów. Nie zdążyli na Euro 2008, odpadli z niego jeszcze szybciej niż Polacy. Ale zostali im młodzi piłkarze w świetnych zagranicznych klubach i za trzy dni to oni, teraz już z zagranicznym trenerem Ottmarem Hitzfeldem, zapewne wywalczą awans do mundialu. Euro jest szansą, jakiej jeszcze nie mieliśmy. Nie na sukces. Na nowe życie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL