Styl życia

Szczepionki - trening dla odporności

dr n. med. Paweł Grzesiowski
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Rozmowa z dr n. med. Pawłem Grzesiowskim, kierownikiem Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.
[b]Jaka jest świadomość społeczna w Polsce na temat szczepień? [/b]
Szczepienia w Polsce, podobnie jak system opieki zdrowotnej, łączą w sobie relikty z minionej epoki i najnowsze zdobycze technologii. Niektóre szczepionki były opracowane ponad 50 lat temu, inne są wytworem „kosmicznych” technologii. Obserwuję dwa podejścia do szczepień. Ludzie wykształceni, mieszkający w miastach, z dostępem do internetu, szukają informacji, czytają, śledzą nowości. Ta grupa decyduje się zwykle na zakup dodatkowych szczepionek dla swoich dzieci lub zamianę niektórych szczepionek z kalendarza na płatne szczepionki skojarzone. Jak wykazują statystyki — co najmniej 40 proc. dzieci w Polsce dostaje szczepionki skojarzone, co oznacza, że płacą świadomie za te szczepionki kilkaset złotych w ciągu pierwszych miesięcy życia dziecka. Cały program szczepień pochłania becikowe, ale według mnie to najlepsza inwestycja w zdrowie dziecka. Druga grupa rodziców — traktuje obowiązkowe szczepienia jako konieczność, nie zastanawiając się nad ich wyborem. Według mnie, przy pewnym wysiłku ze strony lekarzy, ta grupa da się przekonać do rozszerzenia szczepień. Margines, pod względem liczby, stanowią rodzice, którzy świadomie sprzeciwiają się szczepieniom. Nie jest to żaden ruch, ani znaczna grupa — raczej indywidualne przypadki.
[b]Czy strach jest nadal głównym motorem w przypadku decyzji dotyczącej szczepień? [/b] Po doniesieniach o sepsie, z aptek znikają szczepionki przeciwko pneumokokom i meningokokom. Według mnie szczepionki obowiązkowe nie budzą w rodzicach takiego strachu. Są one w kalendarzu od lat i wszyscy są do nich przyzwyczajeni. Natomiast istnieje paradoks tzw. szczepionek zalecanych, gdzie sporą rolę odgrywa poczucie zagrożenia. Tworzą je opisy chorób, a także niektóre reklamy, które nie pobudzają pozytywnych emocji, za to wywołują lęk. Nie jestem zwolennikiem takiej formy promocji profilaktyki. Nie możemy przecież budować świadomego społeczeństwa na strachu. Przerażony człowiek podejmuje bardzo często nieracjonalne decyzje. Szczepionka musi być podawana świadomie i precyzyjnie dobierana pod względem wskazań. Niestety nie pomaga nam w tym przestarzały podział na szczepionki obowiązkowe i zalecane. Powinien jak najszybciej zniknąć, jako relikt z poprzedniej epoki, wynikający z systemu odpłatności. Wszystkie szczepienia należy uznać za zalecane, natomiast powinny być podzielone na refundowane i nierefundowane, bo dziś to, co za darmo jest obowiązkowe, a to co odpłatne jest „tylko” zalecane. Powstaje ogromne zamieszanie wśród rodziców i tworzą się podziały na tych, których stać na kosztowne szczepionki i tych biedniejszych, którym nie starcza, więc będą chorować. Dlatego zmianom powinien ulec system finansowania szczepień, bo skromny budżet Ministra Zdrowia, mimo wysiłków jego urzędników, nie udźwignie wydatków na szczepienia milionów Polaków. Już dziś są problemy z finansowaniem programu szczepień, a co będzie jutro? W niedalekiej przyszłości na rynek wejdzie kilka nowych ważnych szczepionek, które powinny znaleźć się w kalendarzu szczepień. [b]Przeciwnicy szczepień wysuwają wiele argumentów. Jednym z nich jest ten, że przejście dużej ilości szczepień osłabia system immunologiczny człowieka. [/b] W obowiązkowym kalendarzu szczepień dla dzieci mamy szczepionki chroniące przed 11 chorobami. Stosujemy je zwykle w kilku dawkach. W trakcie szczepienia podaje się pojedyncze antygeny czyli fragmenty wirusa lub bakterii. Natomiast w życiu codziennym - z jednym kęsem pożywienia czy z każdym wdechem pochłaniamy tych drobnoustrojów znacznie więcej. W naturalnych warunkach każdego dnia ludzki układ odporności jest wystawiony na działanie milionów drobnoustrojów. Natomiast poprzez szczepienia, wybieramy oczyszczone fragmenty drobnoustrojów i podajemy je w sposób celowany, najczęściej w zastrzyku. I to jest główny problem. Zrobiliśmy sondę wśród rodziców - okazało się, że oni najbardziej boją się zastrzyków. Gdyby szczepionki były w tabletkach czy w syropach, obawy byłyby znacznie mniejsze. Kiedy rozmawiamy o szczepieniach to może powstać wrażenie, że jest ich dużo bo mówimy, że "w jednej strzykawce są fragmenty drobnoustrojów wywołujących błonicę, krztusiec, tężec czy Hib". Wszystkie te choroby mają groźne nazwy. Tymczasem z punktu widzenia immunologicznego, jest to raptem kilka antygenow czyli wysoko oczyszczonych cząsteczek, które mają osiągnąć konkretny cel w układzie odporności. Immunologia i wakcynologia czyli nauka o szczepieniach, są już na tyle rozwinięte, że dokładnie wiemy, jakie efekty wywołuje podanie określonego antygenu u zdrowej osoby. Szczepienie pobudza odporność, a nie ją osłabia. Z wielu badań wynika, że osoby poddające się regularnym szczepieniom, mają układ odporności bardziej wytrenowany, lepiej reagują na zakażenia niż osoby, które nigdy nie były szczepione. Inaczej może być, gdy mamy zaszczepić osobę chorą. Wówczas konieczna jest indywidualna ocena wskazań i przeciwwskazań. Warto dodać, że układ odporności małego, dwumiesięcznego dziecka jest w pewnym sensie „wyzerowany” i w zależności od tego z czym się zetknie w pierwszych miesiącach, może zależeć jego dalszy rozwój. To jedyny taki moment w układzie odporności człowieka, kiedy to co się dzieje na początku determinuje to, co się będzie działo przez całe życie. Mamy dowody na temat tego zjawiska, które określa się jako „priming” czyli ukierunkowane kształtowanie układu odporności. Można powiedzieć, że poprzez szczepienie „programujemy” w układzie odporności właściwe reakcje na otaczający świat. W myśl powiedzenia czym skorupka nasiąknie za młodu... Jeżeli ten młodziutki układ odporności poddamy określonemu treningowi poprzez szczepienia, przekierujemy jego „uwagę” na bakterie i wirusy, a jeśli będziemy go izolować, to “z bezczynności” może wywołać autoagresję czy alergię. Opublikowano ciekawe obserwacje wskazujące na to, że to właśnie szczepienia mogą wpływać na obniżenie ryzyka alergii. [i] Monika Leśniewicz[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL