Opinie

Klienci potrafią zaskakiwać

Grzegorz Bohusiewicz, prywatny detektyw
[b]Rz: Zgodnie z nowym projektem ustawy łatwiej będzie założyć firmę detektywistyczną. Ma pan wielu klientów? Z jakimi sprawami do pana przychodzą?[/b]
Grzegorz Bohusiewicz: Głównie związane są one z relacjami męsko-damskimi. Często sami adwokaci prowadzący sprawy rozwodowe przysyłają nam klientów. Zlecenia bywają zaskakujące. [b]Na przykład?[/b]
Raz miałem ustalić, czy mąż jest wierny. Żonę niepokoiło, że wraca po pracy, bierze kąpiel, ubiera się w garnitur i znowu idzie do pracy. Okazało się, że zdradza ją, ale... z mężczyznami. Co ciekawe, żona była zadowolona, bo uznała, że to nie jest zdrada. Emigranci chcą sprawdzić, co robi współmałżonek, który został w kraju. Szukamy zaginionych nastolatek, które uciekają z domu. Policja czasami sama po cichu radzi rodzicom, żeby skorzystali z usług detektywa. [b]Korzysta pan z czyjejś pomocy?[/b] Gdy infiltrujemy dane środowiska (na przykład narkomanów), zatrudniamy osoby, które się z niego wywodzą. Zawsze znajdzie się chętny do zarobienia paru groszy. [b]Współpracujecie z policjantami?[/b] Szanują nas. Wymieniamy się informacjami. Dobrze jest mieć znajomych w służbach mundurowych, bo informacja jest najcenniejsza w tym zawodzie. Wielu detektywów to emerytowani policjanci.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL