Służby mundurowe

Szef CBA: chcą ze mnie zrobić kłamcę

Mariusz Kamiński
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Komisja ds. Służb poparła wniosek o odwołanie Mariusza Kamińskiego
Mariusz Kamiński pojawił się wczoraj w Sejmie, by odpowiadać na pytania posłów. Komisja, przed którą się stawił, musiała zaopiniować wniosek premiera o odwołanie szefa CBA.
[srodtytul]Bez złudzeń[/srodtytul] Po wysłuchaniu Kamińskiego posłowie poparli wniosek Donalda Tuska.
– Nie mam wątpliwości, jaka będzie rekomendacja komisji – mówił tuż po posiedzeniu szef CBA. W organie tym większość mają przedstawiciele koalicji rządowej. W dodatku opozycyjna Lewica opowiada się również za jego odwołaniem. Dwaj przedstawiciele PiS w komisji nie mieli szans, by przeforsować korzystną dla niego opinię. Mimo to Kamiński z rozmów z posłami był zadowolony. Spotkanie ocenił jako dobre i merytoryczne. Przyznał, że mógł przedstawić swoją wersję wydarzeń, różną od tego, co mówił premier. – Być może są osoby w tym państwie, które chcą zrobić ze mnie przestępcę i kłamcę, ale ja nie kłamałem – mówił szef Biura. – Premier mojego państwa nazwał mnie kłamcą, ale nie będę się rewanżował. To Tusk wystawia sobie świadectwo. Po raz kolejny szef CBA zasugerował, że postawienie mu zarzutów przez prokuraturę rzeszowską – w związku z operacją CBA w sprawie afery gruntowej w resorcie rolnictwa w 2007 r. – łączy się z wykryciem i powiadomieniem premiera o aferze hazardowej. Kluczowym dniem według Kamińskiego miał być 25 sierpnia. – Wtedy figuranci tej sprawy dowiadują się, że są podsłuchiwani – podkreślał. – Wtedy też w Prokuraturze Krajowej odbywa się tajemnicza narada, podczas której zebrani prokuratorzy przez pięć godzin debatują o postawieniu mi zarzutów. [srodtytul]PiS grozi premierowi Trybunałem Stanu[/srodtytul] Posłowie z partii Jarosława Kaczyńskiego uważają, że nie ma podstaw, by odwoływać szefa CBA. – Postawienie zarzutów nie skutkuje możliwością odwołania go, musiałby być wyrok skazujący – twierdzi Antoni Macierewicz. W tej sprawie premier powinien otrzymać także opinię prezydenta, do którego już skierował wniosek. Lech Kaczyński jeszcze opinii nie wydał. Zapowiedział za to, że z pewnością będzie ona negatywna. Donald Tusk utrzymuje, że nie musi czekać na zdanie prezydenta. Podobnego zdania jest minister Jacek Cichocki odpowiedzialny w Kancelarii Premiera za służby specjalne. – Premier dopełnia formalności, prosząc o opinię, ale prawo nie określa, ile ma czekać. Brak opinii nie jest przeszkodą przy podjęciu decyzji o odwołaniu – mówił wczoraj. Politycy PiS utrzymują, że jeśli Kamiński zostanie odwołany, zwłaszcza bez opinii prezydenta, to premier może trafić przed Trybunał Stanu. Potwierdza to Piotr Brzozowski z Kancelarii Civitas et Ius. – Prezydent będzie mógł w tej sytuacji wystąpić z takim wnioskiem. W grę wchodzi artykuł 231 § 1, czyli nadużycie funkcji. Dziś ma się odbyć posiedzenie Kolegium ds. Służb Specjalnych, które także musi zaopiniować wniosek o odwołanie szefa CBA.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL